Gdy Aleksander Kwaśniewski inicjował ruch Europa Plus zostało jasno powiedziane, że lokujemy się po lewej stronie sceny politycznej, a konkretnie określamy się jako centrolewica. Nie dlatego, aby wykluczać, ale by jednoczyć.

REKLAMA
Według kryteriów Parlamentu Europejskiego lewica jest niewidoczna. Patrząc na salę plenarną od lewej strony zasiadają nieliczni komuniści, bardzo wielu socjalistów oraz zieloni. Centrum okupują liberałowie, potem jest już wyłącznie prawica. Nie ma żadnych wątpliwości, że to, co robimy lokuje nas właśnie po lewej stronie sceny politycznej.
W Parlamencie Europejskim znana jest inicjatywa Sojusz dla Europy. Proponuje ją grupa liberałów. To właśnie z propozycją takiej nazwy komitetu wyborczego przewodniczący Miller przyszedł do Aleksandra Kwaśniewskiego. Możliwości są dwie – albo ma plan mrugnąć okiem do liberałów, albo nie wiedział, że taka nazwa jest w użyciu. Tak czy inaczej taka propozycja zabrzmiała dziwnie w ustach kogoś, kto na siłę wypycha Europę Plus z lewicowej orbity.
SLD nie rozumie, że czołówka europejskich socjalistów jest głęboko zainteresowana wzmocnieniem tej części sceny politycznej liczną polską reprezentacją. Mówił mi o tym w środę szef Parlamentu Europejskiego Martin Schulz, napisał to w liście do Aleksandra Kwaśniewskiego Hannes Swoboda, szef mojej frakcji. Jak widać, nowy ruch wywołuje u nich pozytywne emocje i chęć współpracy. Doceniają też fakt, że ugrupowanie Janusza Palikota reprezentuję właśnie w Grupie Socjalistów i Demokratów.