Nie wiem jaka będzie reakcja Aleksandra Kwaśniewskiego na wczorajsze wezwanie szefa SLD, aby wracał do starych przyjaciół. Z adnotacją, że lepsza przyjaźń szorstka, ale prawdziwa, niż żadna.

REKLAMA
Zapewne Adresat Wezwania przez minione tygodnie zapoznawał się z licznymi dowodami tej przyjaźni, które wyrażały postacie znaczące dla Sojuszu. Myślę tu o przedstawicielach władz partii, ale też aktywistach z terenu, którzy słowem i czynem uwiarygadniali wystosowane do Aleksandra Kwaśniewskiego wezwanie. Podobno ktoś przy dużym aplauzie sali podarł podziękowanie byłego prezydenta za udział w kampanii, ktoś inny z kolei stwierdził, że "partia została zdradzona". Przykłady można mnożyć. Zresztą sam przewodniczący z właściwą sobie powściągliwością, tak charakterystyczną dla szorstkiej przyjaźni, przypomniał Charków, stając rzecz jasna po właściwej stronie mocy. Jak wiadomo otoczenie śp. Andrzeja Leppera słynęło z umiarkowania i skromności, zwłaszcza w sytuacjach towarzyskich i im podobnych.
Niezależnie jednak od tego, co Aleksander Kwaśniewski zrobi z wczorajszym wezwaniem, dla tej decyzji został przygotowany właściwy podkład.
W ogóle SLD przywiązuje chyba zbyt wielką uwagę do osoby byłego prezydenta. Według ulubionego przez nich Instytutu Homo Homini (na którego czele stoi były działacz tej partii) są przecież trzecią siłą polityczną w Polsce, a faworyci Aleksandra Kwaśniewskiego dołują w ich badaniach. Ba! Widać wyraźnie, że Adresat Wezwania wręcz ciągnie Ruch Palikota w dół.
Po co więc tyle zabiegów?
PS A dla ciekawych – ostatni sondaż innej pracowni.