Piszę te słowa przed konferencją prasową premiera, na której ma w końcu zająć stanowisko w sprawie memorandum. Być może znajdzie czas, aby przyjąć do wiadomości pełny obraz sytuacji, który rysuje się już dzisiaj. Oto on.

REKLAMA
PGNiG, pod nowym kierownictwem pani Grażyny Piotrowskiej-Oliwy, chce odnieść spektakularny sukces – obniżyć ceny rosyjskiego gazu. W listopadzie ubiegłego roku strona polska udziela zgody na to, aby EuRoPol Gaz podjął rozmowy z Rosjanami. Jaki jest pełny pakiet tych rozmów – nie wiadomo. Na pewno jednak ceny i łącznik omijający Ukrainę omawiane są wspólnie. Dla niepoznaki łącznik nazwano Jamał II. 25 marca rada nadzorcza EuRoPol Gazu (szefostwo PGNiG) wyrażą zgodę na wynegocjowane memorandum, a wcześniej odtrąbiono sukces w negocjacjach cenowych.
Pan prezes Dobrut jedzie więc do Petersburga za zgodą i wiedzą swoich zwierzchników. Tymczasem minister skarbu, państwowy "właściciel" PGNiG, nie wie nic. W ostatniej chwili, z własnej inicjatywy, o sprawie dowiaduje się wicepremier Piechociński, ale zupełnie lekceważy ładunek wybuchowy, który za chwilę zostanie odpalony.
Na główną podejrzaną w całej sprawie wyrasta mi pani prezes PGNiG Grażyna Piotrowska-Oliwa, a kto jej nie dopilnował, jest zupełnie jasne.
I do tych faktów powinien się dziś odnieść pan premier.