Gdy piszę te słowa Aleksander Kwaśniewski i Pat Cox składają sprawozdanie konferencji przewodniczących grup politycznych ze swojej misji na Ukrainie. Wieńczy ją wypuszczenie na wolność 2 ministrów rządu Julii Tymoszenko (wcześniej wypuszczono jeszcze jednego więźnia).
REKLAMA
Przygotowany przez Kwaśniewskiego i Coxa raport zawiera statystyki – kilkadziesiąt dni spędzonych na Ukrainie, 15 spotkań z prezydentem Janukowyczem i kolejnych kilkadziesiąt z jego najbliższymi współpracownikami, premierem Azarowem, sekretarzem Rady Bezpieczeństwa i Obrony Klujewem, ministrami, a także prokuratorami, adwokatami, no i w końcu – więźniami.
Można prowadzić mądry spór, na ile misja była/jest udana. Nie ulega jednak wątpliwości, że bez składania upokarzających wniosków o łaskę, na wolność wyszły trzy osoby. Ta najważniejsza, choć przebywa w warunkach szpitala więziennego, ciągle wolności jest jednak pozbawiona.
Oczekuję, że misja będzie kontynuowana.
Aleksander Kwaśniewski i Pat Cox, wspólnie z Martinem Schulzem, mają powody do satysfakcji. Przewodniczący Parlamentu Europejskiego zaryzykował wiele, tworząc bezprecedensową operację polityczną. Spośród wszystkich instytucji europejskich to nie Komisja, nie Rada, nie ludzie Ashton, ale właśnie Parlament Europejski wykonał wielka pracę, aby były niezbędne warunki do podpisania umowy stowarzyszeniowej na szczycie w Wilnie.
Nieprzypadkowo Aleksander Kwaśniewski odebrał gratulacje od szefowej unijnej dyplomacji Catherine Ashton i komisarza ds. rozszerzenia i polityki sąsiedztwa Štefana Füle.
