Premier Tusk wkracza w nowy etap budowania swojego wizerunku. Nazwałbym go umownie "uśmiechy na gruzach". Na gruzach własnej skuteczności i przewrotności. Wczorajszy obrazek uśmiechniętego Donalda Tuska w towarzystwie matek i ojców pierwszego kwartału zatrważał i śmieszył.
REKLAMA
Czuć było trwogę Prezesa Rady Ministrów, który ugiął się przed buntem rodziców, potraktowanych przez władzę jak idioci. W strachu nawet twardziel Rostowski w cudowny sposób znalazł setki milionów złotych w trzeszczącym budżecie. Rodzice i dzieci dostaną to, co im się należy i co im obiecywano. Najpierw jednak musieli postraszyć.
Obrazek z Kancelarii Premiera był też śmieszny, bo przypominał klasyczne inscenizacje, podczas których Wielki Wódz ukazuje się w towarzystwie dzieci, niemowlaków, dobrotliwie się uśmiecha i przekazuje wiadomość – oj tam, oj tam, moi ludzie namieszali, ale JA wszystko odkręciłem!
W kadrze zabrakło tylko Krakowianek z kwiatami i jakiegoś zespołu ludowego. Na kolejne uroczystości można też zorganizować psa, najlepiej "Irasiada".
