Relacje z wczorajszego pochodu SLD zdominowała wiadomość, że przewodniczący Leszek Miller korzystał z suflera. Złe języki nie rozumieją jaki jest prawdziwy przekaz przemówienia, które stało się hitem internetu i wiadomości telewizyjnych. Oto, jak należy w sposób rzetelny i pełny czytać komunikat, który dotarł do milionów.

REKLAMA
Błędem jest koncentrowanie uwagi na mówcy. Prawdziwym autorem przekazu jest Krzysztof Klimczak, zwany pogardliwie przez niektórych suflerem. Nie rzecznik partii, nie zastępca, ale właśnie on - młody, wykształcony działacz z Krakowa. Jest więc w SLD drugi obieg działaczy, którzy nie pełnią najwyższych funkcji, ale mają bezpośredni dostęp do ucha przewodniczącego. Ludzie ci cieszą się bezgranicznym zaufaniem szefa. Z filmu wynika, że Krzysztof Klimczak mógł szeptać wszystko, a doradzał mądrze i rzeczowo.
Media charakteryzując Klimczaka opisują go jako absolwenta historii UJ, wicedyrektora w Urzędzie Miasta w Krakowie oraz współtwórcę socjalliberalnej platformy programowej SLD. Ten wątek jest szczególnie ważny. Okazuje się, że w Sojuszu, choć nie na pierwszym planie, istnieje nurt liberalny. Oficjalnie potępiany, a jednak...
Warto też przeanalizować innych działaczy partii, którzy znajdują się w bezpośredniej bliskości przewodniczącego. Ich wizerunek, nie zawsze znany szerokiej publiczności, trafił w milionach kopii pod strzechy.
Jak widać, stosunkowo prostym zabiegiem SLD osiągnęło efekt piorunujący w swej sile. Pokazano nowych ludzi, nowe trendy, nowe tendencje. Pan Tymochowicz tym razem zasłużył na pobierane z kasy partyjnej wynagrodzenie.