Rozwiązał się worek z pomysłami jak by tu, używając języka ringu, wypunktować Platformę, zanim pojawi się szansa na nokautujący cios w wyborach. Okazji jest sporo i wyraźnie ci, którzy definiują się w opozycji do rządzącego układu, chcą je wykorzystać.
REKLAMA
Nie tak dawno temu w Rybniku, w wyborach uzupełniających, mandat senatora zdobyło PiS. Ruch Palikota skutecznie odwołał prezydenta Elbląga wraz z całą Radą Miasta. W sondażach prowadzi kandydat PiS-u, ale Ewa Białkowska, wspierana przez Ruch Palikota, Europę Plus i Dom Wszystkich Polska, jest na drugim miejscu. Z kolei w Rzeszowie, ze względu na objęcie przez senatora PiS-u funkcji marszałka województwa, odbędą się uzupełniające wybory do Senatu i będziemy mieli kolejny strzał w Platformę.
W tej sekwencji najciekawsza gra toczy się jednak w Warszawie. Pomysł, aby zorganizować referendum w sprawie dalszych losów Hanny Gronkiewicz-Waltz, wychodzi znacznie poza przytoczone historie. Tu mówimy o prawdziwym starciu wagi ciężkiej. Wspierany przez Ruch Palikota burmistrz warszawskiego Ursynowa stanął na czele komitetu referendalnego, który do tej pory zebrał 40 tysięcy podpisów na wymagane prawem ok. 130 tysięcy. Nieźle.
W sukurs niepopularnej baronowej z PO przyszedł jednak SLD. We wczorajszym oświadczeniu warszawskiego szefa tej partii mogliśmy usłyszeć, że są przeciw, a nawet za! Czytaj – niech Gronkiewicz-Waltz rządzi do końca kadencji, byle tylko nie ruszyła nas i naszych ludzi ze stanowisk. Zachowanie godne prawdziwie opozycyjnej partii lewicowej!
Gdyby w opisanej konfiguracji doszło do referendum w Warszawie, dwa lata przed wyborami parlamentarnymi będziemy mieli do czynienia z próbą sił o stawkę "władza w całej Polsce".
Aha – pani prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz obudziła się z letargu i postanowiła warszawiakom zameldowanym w stolicy zafundować tańsze bilety komunikacji miejskiej. Czekamy na więcej, a także na ofertę dla słoików i miliona, który codziennie przyjeżdża do miasta spoza jego granic.
