Minister Radosław Sikorski pyta dramatycznym tonem w dzienniku Le Monde, dlaczego europejska klasa polityczna krytykuje Viktora Orbana, a odpuściła socjalistycznemu poprzednikowi? Przy okazji jawnie popiera węgierskiego lidera i jego uprawianie polityki, powołując się m.in. na 1000 lat historii i wspólnych królów.

REKLAMA
Zanim polski minister usłyszy odpowiedź od swego francuskiego partnera, chcę mu przypomnieć kilka faktów. Orban krytykowany jest za zdominowanie wszystkich instytucji państwowych, systemu sądowniczego, nacjonalizm w polityce i kilka innych spraw. Przy okazji Unii nie podoba się, że zadłuża państwo i dlatego wstrzymała pewną część dotacji dla Węgier.
W polskiej polityce Sikorski ma to na języku, co w głowie. Pewnych rzeczy nie wypada jednak mówić nad Wisłą. Co prawda miłość do węgierskiego premiera pierwszy ogłosił Kaczyński, ale marzenie o systemie Orbana jest mocno obecne w Platformie. Dobrze o tym wiedzieć, gdy słucha się liderów rządzącej partii, którzy głoszą tezy o dialogu, porozumieniu i szanowaniu partnerów.
PS A w ogóle to miało być dobrze o ministrze Sikorskim. Mały ruch graniczny dla Kaliningradu to wielki sukces Polski i Niemiec w UE. Po drodze do Paryża załatwił też polską telewizję w berlińskim hotelu Adlon.