Ostatnie wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych pokazały, że Republikanie bez młodzieży, kobiet i mniejszości etnicznych nie mają szans na zwycięstwo. Ta prosta obserwacja zachęciła nowe pokolenie w partii, aby brać sprawy w swoje ręce. Przedwczoraj do wyścigu o fotel senatora ze stanu Wyoming w wyborach w 2014 roku zgłosiła się starsza córka byłego wiceprezydenta Dicka Cheneya, Elizabeth "Liz" Cheney.

REKLAMA
Jej ojciec jest nadal ważną postacią w Partii Republikańskiej, a ona sama, prawniczka z wykształcenia, zajmowała przez lata wysokie stanowiska w waszyngtońskiej administracji, w szczególności w Departamencie Stanu. Pani Cheney ma 47 lat, jest mężatką i matką piątki dzieci.
Smaczku całej historii dodaje fakt, że struktury partyjne popierają aktualnego i wieloletniego senatora z Wyoming, Mike’a Enziego. Zanosi się więc na pikantne starcie dwóch światów. Jeżeli tata, Dick, zaangażuje się mocno w kampanię córki, to wesprą ją spore pieniądze bogatych darczyńców ojca i prezydenta Busha, a także biznesu, bo pan Cheney utrzymuje z nim bardzo bliskie kontakty.
Od razu po ogłoszeniu kandydatury pojawiły się głosy, że Liz Cheney jest bardzo słabo związana ze stanem Wyoming – mieszka tam dopiero od roku. Energiczna kandydatka odpowiedziała natychmiast, że to prawda, przeprowadziła się dopiero jesienią 2012 roku, ale jej rodzina zawitała w tamte tereny już w roku 1852, a jej ojciec był w latach 1979-1989 kongresmenem z tego stanu.
Enziemu trudno będzie uzyskać czwartą nominację. Tym bardziej, że kontrkandydatka od samego początku go ignoruje. Skupia się wyłącznie na polityce nielubianego w Wyoming prezydenta Obamy. Widać, że mierzy wysoko.
PS I jeszcze ciekawostka – Elizabeth Cheney była przez pewien czas związana z Polską. Kilkanaście lat temu pracowała w amerykańskiej ambasadzie w Warszawie jako oficer Amerykańskiej Agencji ds. Rozwoju Międzynarodowego (USAID).