11 września i zbrodnia, która miała miejsce tego dnia 12 lat temu w Nowym Jorku słabo wybrzmiewa w zbiorowej pamięci. Słabo, bo świat od tamtego dnia jest inny. Leje się więcej krwi.
REKLAMA
Tamta, amerykańska, rozpoczęła nowy etap historii przemocy na świecie. Zorganizowane konspiracje zaczęły zagrażać państwom. Zamachy i partyzantka prowadzą do wyeliminowania całych połaci świata spod jakiejkolwiek administracji. Nie wiadomo, nad jakimi terytoriami panują rządy Jemenu, Pakistanu czy Libii. Nie wspominając o Syrii i Afganistanie.
Szkolą się tam w warunkach komfortowych kolejne pokolenia terrorystów/bojowników (niepotrzebne skreślić) i nie bardzo wiadomo, co z tym zrobić. Nie pomagają drony, siły specjalne, czołgi. Nic. A rozmawiać na tym etapie nie ma z kim, bo wysłannicy Boga nie rozmawiają z wysłannikami Szatana.
I pomyśleć, że to wszystko wydarzyło się zaledwie w ciągu 12 lat…
PS Na koniec zadanie z podstawówki. Amerykańscy eksperci ocenili, że Syria składuje swoją broń chemiczną w ok. 50 miejscach i posiada ok. 1000 ton zabójczych substancji. Najnowocześniejsza jednostka specjalna, w warunkach pełnego bezpieczeństwa i komfortu, potrafi zlikwidować w 1 dzień od 5 do 25 ton substancji. Ile trzeba zatem dni, w warunkach wojennych, aby tę broń skutecznie zlikwidować?
