Dokument, który podpisała Rosja i Stany Zjednoczone liczy dwie strony oraz dodatkowo dwie strony załączników. Opisuje dość dokładnie, używając często słów „jak najszybciej”, procedurę, która ma doprowadzić do likwidacji broni chemicznej w Syrii. Jego ważnym elementem jest apel, przede wszystkim do krajów Rady Bezpieczeństwa (P5) i Niemiec, aby włączyły się w działania na rzecz jego realizacji.

REKLAMA
Rada Wykonawcza na rzecz przestrzegania Konwencji o zakazie broni chemicznej ma bardzo ograniczone możliwości techniczne i bez dodatkowych ludzi i sprzętu nie ma co marzyć, aby półroczny termin został dotrzymany. Jak trafnie zauważył Minister Sikorski większość broni, która ma ulec likwidacji powstała w oparciu o radzieckie technologie.
Może jest okazja, aby Polska włączyła się do akcji. To misja czysto pokojowa, choć ryzykowna. Rebelianci już teraz zapowiedzieli, że jej nie akceptują. Trudno im się dziwić, bo porozumienie i przystąpienie Asada do Konwencji o zakazie broni chemicznej tak naprawdę notyfikuje i potwierdza jego obecność we wspólnocie międzynarodowej. Tymczasem niedawno kilka krajów uznało rebeliantów za prawowitych reprezentantów narodu syryjskiego!
Zachęcam rząd Rzeczpospolitej Polskiej do przemyślenia tej propozycji. Moglibyśmy zatrzeć złe wrażenie, które pozostawił po sobie Donald Tusk ogłaszając, że konflikt w Syrii zupełnie nas nie dotyczy.