Tak długo, jak pedofilia była tematem kościołów szkockich, amerykańskich i innych nieważnych, w Polsce udawano, że prawie jej nie ma. Prawie, czyli jest, ale marginalna i nieistotna. Poprzez słoneczną Dominikanę, za pośrednictwem arcypasterza i szeregowego pasterza dotarły jednak do naszego kraju pikantne opowieści o tym, jak potrafili się zabawiać z młodzieżą wskazani księża i co zawierał komputer jednego z nich. Scenariusz na mocnego pornola.
REKLAMA
Polskie media też jakby nabrały odwagi. Najpierw na Dominikanę dotarł dziennikarz "Newsweeka", a po tygodniu "Gazety Wyborczej". Wiemy wszystko jak było.
Przy tej okazji przebudziła się też prokuratura, dotychczas dyskretnie milcząca. Ba! W głównych wydaniach "Faktów", na pierwszych stronach prasy kolorowej, znajdujemy fragmenty zeznań ofiar księży, które wystarczyłyby na scenariusz. Siermiężny, słaby, czarno-biały, ale z tej samej kategorii.
Nastąpiło przebudzenie.
Gdy o podobnych faktach mówili posłowie Ruchu Palikota, pisał tygodnik Jerzego Urbana, mówiono o walce z religią i kościołem. Dzisiaj pedofilia i molestowanie dzieci przez duchownych staje się tematem mainstreamowym. W całej sprawie, w interesie wszystkich jest, aby się nie dać zwariować. Od sposobu potraktowania przez kościół i państwo przestępców będzie zależeć wizerunek jednej i drugiej instytucji. Będzie też zależeć obraz tysięcy uczciwych księży, którzy nie zasługują na zbiorowe potępienie.
Jednak, by tak się nie stało, musimy odpowiedzieć na kilka pytań.
1. Czy istnieje instytucjonalna ochrona potencjalnych sprawców przez kościół i duchownych?
Oficjalna dokumentacja stron Konferencji Episkopatu Polski (od 2 maja 1998 roku), po wpisaniu w wyszukiwarkę słów "pedofilia", "molestowanie", wskazuje trzy notatki. Wszystkie z ostatnich kilku dni.
Oficjalna dokumentacja stron Konferencji Episkopatu Polski (od 2 maja 1998 roku), po wpisaniu w wyszukiwarkę słów "pedofilia", "molestowanie", wskazuje trzy notatki. Wszystkie z ostatnich kilku dni.
2. Jak reagowali rodzice, gdy zdezorientowane, pohańbione dziecko wracało z plebanii? Dlaczego dopiero po latach, już dorośli ludzie, mają odwagę zagłosić przestępstwo i opisać jego przebieg?
3. Co na to wszystko prokuratury i sądy? Jak na razie idą na przeczekanie. Pojedyncze, prawomocne wyroki rzadko doprowadzają skazanych do więzienia.
Niby wszyscy wszystko wiedzą. Niby Franciszek coś robi. Ale karawana jedzie dalej.
