Platforma odniosła wczoraj pyrrusowe zwycięstwo. Wiadomo, co ono znaczy. Prędzej czy później wszystkie przyczyny referendum pojawią się w nowych okolicznościach, ale czas pokaże z jaką intensywnością. Osobiste zwycięstwo odniósł jednak Donald Tusk, a nie Hanna Gronkiewicz-Waltz.
REKLAMA
Premier zaryzykował bardzo dużo broniąc niepopularnej pani prezydent. Uratował jej głowę, a mógł stracić wszystko. Nie przestraszył się jednak ryzyka. Metoda, której użył, była siermiężna, ale okazała się skuteczna. W nagrodę "pięknie przywitał go warszawski dzień" i… 1/4 wkurzonych wyborców. Jeśli Donald Tusk będzie chciał dalej być skuteczny, to wykorzysta ten chwilowy sukces i spokój do rekonstrukcji, nowego otwarcia, czy jak oni tam to nazywają.
Na jego miejscu myślałbym jednak bardziej o tych, którzy poszli głosować przeciw, niż o karnych oportunistach, którzy zostali w domach.
