Dzisiaj parlamentarna komisja wolności obywatelskich, sprawiedliwości i spraw wewnętrznych (LIBE) ma głosować projekt rozporządzenia o ochronie danych osobowych. Temat pojawił się znacznie wcześniej niż rewelacje Snowdena, co nie zmienia faktu, że skandal z nimi związany dolał tylko oliwy do ognia.
REKLAMA
Socjaliści i demokraci w sporej części popierają linię Komisji. Chcemy, aby osoba przekazująca swe dane instytucji była ich dysponentem przez cały czas, stąd wymóg wyraźnego informowania właściciela danych o tym, w jaki sposób i w jakim celu jego dane są przetwarzane.
Chcemy też jasno określić zasady przetwarzania danych – czym innym jest porządkowanie np. według miejsca zamieszkania, a czym innym przekazanie danych komu innemu. Dane wrażliwe, dotyczące na przykład pochodzenia rasowego, poglądów politycznych czy orientacji seksualnej, mają podlegać specjalnej ochronie. Chcemy również jasnej odpowiedzialności instytucji za to, co dzieje się z danymi. Domagamy się, aby osoba miała dostęp do przekazanych danych oraz prawo do usunięcia ich lub skorygowania. Chcemy w końcu, aby szczegółowe przepisy w ramach europejskiego prawa określały zasady transferu danych poza granice Unii przy zachowaniu gwarancji ich wysokiej ochrony. I ostatnia rzecz, choć nie najmniej ważna. Domagamy się kar za łamanie tego prawa.
Do tematu wrócę pewnie po głosowaniu, bo patrząc na złożone poprawki, widzę, że lobbyści nie śpią.
