Chyba zaczyna nas opanowywać histeria. To, co każdego innego dnia jest naturalne i fajne, 11 Listopada musi być podniosłe i patriotyczne. Mamy więc patriotyczne biegi, gotowanie rosołu, układanie puzzli i śpiewanie pieśni. Oczywiście patriotyczne są też msze, a od wczoraj trwają przemówienia i manifestacje lokalne. Wszystkie, rzecz jasna, patriotyczne. Otoczony taką atmosferą postanowiłem włączyć się do obchodów.

REKLAMA
Tradycyjna zielona herbata, którą spożywam co rano, nie okazała się niestety lepsza. Może z powodu koloru? Jednak już spacer z psami wśród narodowych flag miał coś podniosłego w sobie. Może to też przez temperaturę, ale zwierzęta były nad wyraz aktywne i kooperatywne. Oczywiście w czasie spaceru dokonałem czynności z gatunku patriotyzmu nowoczesnego. Mianowicie posprzątałem po psach.
Po powrocie skromne śniadanie ubogaciłem jajkiem na twardo, ale w tym przypadku podniosłość się nie przebiła. Za chwilę idę pojeździć na rowerze. Po raz kolejny przyda się mała flaga z mistrzostw Europy…
No a po południu koniec świąt – Parlament pracuje. Chyba, że moje ulubione, polskie, dziś patriotyczne, linie lotnicze, dorzucą na pokładzie jakiegoś rogala. Świętomarcińskiego, z certyfikatem Unii Europejskiej. Koniecznie patriotycznego.