Od wczoraj trwa posiedzenie delegacji Parlament Europejski – Ukraina. Zebraliśmy się rok po ukraińskich wyborach, ale wśród obecnych (jest też mocna reprezentacja ukraińska) nie czuć zbyt wiele optymizmu.

REKLAMA
Wczoraj Rada Najwyższa, na wniosek Partii Regionów stwierdziła, że potrzebuje jeszcze tygodnia na zbieranie poprawek do trzech gotowych ustaw (prawo wyborcze, ustawa o prokuraturze i o warunkach zwolnienia/wysłania na leczenie Julii Tymoszenko).
Również wczoraj emisariusze Unii – Kwaśniewski i Cox – przedstawili konferencji przewodniczących sytuację na Ukrainie, czyli informację o tym, że nic dobrego się nie wydarzyło. Ich misja została przedłużona do szczytu w Wilnie, 28 listopada. Wszyscy uznali, że dokąd jest cień szansy na to, że władze ukraińskie zrobią pozytywny krok, nie powinniśmy ogłaszać kryzysu.
Marna to pociecha, ale zawsze jakaś.
Teoretycznie szanse na rozwiązanie impasu ciągle są. Julia Tymoszenko akceptuje każdy wariant, Unia Europejska też, a prezydent jest gotów podpisać ustawę w tej sprawie i dodatkowo dysponuje prawem łaski. Sytuacja przypomina więc mecz piłki nożnej – dokąd piłka jest w grze, wszystko może się wydarzyć. Z tym, że prawdopodobieństwo zwycięstwa z każdą mijającą chwilą jest coraz mniejsze.