…oczywiście mam na myśli dzień listopada. Wtedy właśnie zakończy się szczyt Partnerstwa Wschodniego w Wilnie i nie będzie to radosne wydarzenie. Od wczoraj wiadomo, że umów między Unią Europejską a Ukrainą nie będzie, a to miał być gwóźdź programu. Będziemy potrzebować trochę czasu, aby rzetelnie opisać przyczyny porażki.

REKLAMA
Nie wzięła się ona bowiem z dnia na dzień. Obie dogadujące się strony nie doceniły determinacji Rosji. Na samym końcu to szantaż handlowy i gospodarczy zdecydował o decyzji władz ukraińskich. Rosja pokazała granice suwerenności krajom, które przez wieki stanowiły integralną część imperium. Jest to obserwacja smutna, ale fakty trzeba brać pod uwagę przy określaniu polityki. Europejski software (demokracja, prawa człowieka, gwarancja wolności) zderzył się z rosyjskim hardwarem (energią, powiązaniami handlowymi i kasą). Ten hardware wystąpił w okrasie wspaniałych wspomnień historycznych i religijnych, które jakoby łączyły oba kraje.
30.11 życie będzie się jednak toczyło dalej. I to wcale nie w kolorach czarno-białych. Oceniając wtedy uczciwie to, co wydarzyło się na szczycie nie wolno wpychać Ukrainy w rosyjskie ręce. Nie wolno strzelić focha i obrażać się na aktualną władzę. Tak, potrzebujemy trochę czasu, aby ochłonąć, ale w jakiejś formie wspólną przyszłość trzeba i tak konstruować. Jest za wcześnie, aby podać przepis, ale dużo będzie zależeć od Ukraińców.
Jedno trzeba zmienić na pewno – naiwność, choćby poparta najszlachetniejszymi wyzwaniami, prowadzi w ślepą uliczkę.