Przekornie zacznę od Europy, choć to żadna zagranica. W 2013 roku zarysowały się dylematy, które będą się pogłębiać w przyszłości. Najważniejszy spośród nich: czy i jak przystąpić do nowej integracji?
REKLAMA
Majowe wybory europejskie tego dylematu nie rozstrzygną, ale dadzą paliwa zwolennikom lub przeciwnikom tej koncepcji. Twój Ruch jest zadeklarowanym euroentuzjastą. Wojujemy z eurosceptykami (PiS i skrajna prawica), a gdzieś w tle, z bronią u nogi, stoją eurooportuniści z Platformy.
Teraz prawdziwa zagranica.
Mijający rok zapisze się w historii dzięki trzem słowom: Iran, Snowden i Putin.
Iran stał się uczestnikiem dialogu międzynarodowego. Jeszcze nie jest partnerem, ale już przestał być wrogiem. Na dziś wygląda to atrakcyjnie, choć nikt tak naprawdę nie wie, ile w otwarciu ajatollahów jest taktyki, a ile strategii.
Na świecie rośnie "partia Snowdena". Ma swoich zwolenników od USA po Chiny. Tak, Snowden zdradził Stany Zjednoczone, ale uczynił to w imię wartości zdradzonych przez jego kraj. Jak na ironię, znalazł ochronę w Moskwie…
I na koniec Władimir Władimirowicz Putin. Jeśli ktoś uważa, że znaczenie Rosji oparte jest wyłącznie na posiadanych zasobach, to się myli, bo zasoby te, bez pomysłu politycznego, nie miałyby żadnej wartości. Jeśli na świecie większość bogactw należy do firm, to w Rosji jest odwrotnie. Zasobami dysponuje państwo i używa ich bezwzględnie do uprawiania imperialnej polityki. Rosja potrafi być finezyjna i cierpliwa. Lubi i umie być brutalna, ale nie jest to praktyka dnia codziennego. Rosja Putina rozumie, że stara zasada "dziel i panuj", wsparta tanim gazem i masową kulturą rosyjskojęzyczną, może więcej niż pancerne zagony. Choć i te, na wszelki wypadek, trzeba mieć pod ręką.
Piszę te słowa z respektem, ale bez satysfakcji. Trzeba pilnie rozmawiać z Unią Europejską i NATO, jak z takim trudnym sąsiadem dyskutować, ale też umieć mu się przeciwstawić.
