To dobry obraz, gdy na ekranach telewizorów Jaceniuk, Kliczko i reszta deputowanych do Rady Najwyższej Ukrainy spotyka się na sali obrad, a nie na ulicach. Zaraz wyruszam na lotnisko i wraz z oficjalną delegacją Parlamentu Europejskiego lecimy do Kijowa.
REKLAMA
Wczoraj opozycja i władza ustaliły mapę drogową wyjścia z kryzysu. Zawiera ona likwidację haniebnych, antydemokratycznych ustaw sprzed niespełna dwóch tygodni, uwolnienie więźniów politycznych i rozpoczęcie prac nad nową konstytucją, której podstawą ma być ta z 2004 roku. Jednocześnie demonstranci mają opuścić budynki państwowe i zlikwidować barykady.
Również wczoraj Jaceniuk ponownie odmówił objęcia funkcji premiera. Oznacza to, że opozycja nie będzie miała wielkiego wpływu na nowy rząd. No właśnie. Kto w nim będzie? Kto będzie premierem? Jeśli nowe twarze nie zyskają zaufania tłumów, ruch z dymisją Azarowa okaże się bezużyteczny.
I jeszcze jedno. Z moich informacji wynika, że podczas wczorajszych rozmów nie dyskutowano ani o stowarzyszeniu z Unią Europejską, ani o uwolnieniu Julii Tymoszenko.
