Święta to dla tętniącego życiem internetu czas okropny. Mało się dzieje. Gdy żył ks. Jankowski można było chociaż skomentować jakieś inscenizacje przy Grobie Pańskim. A teraz nędza i posucha. Ta Wielkanoc jest jednak pod tym względem wyjątkowa, bo przebiega pod znakiem przygotowań do obchodów rocznicy katastrofy smoleńskiej.

REKLAMA
Z życzeń wielkanocnych, które za pośrednictwem internetu przekazał prezes, mogliśmy się dowiedzieć, że już po świętach od samego rana do późnego wieczora żałobnicy będą krążyć między Pałacem i pobliskimi warszawskimi kościołami. To oryginalny sposób przekazania wielkanocnej życzliwości, ale takie mamy czasy.
Do klimatu Męki i Zmartwychwstania Pańskiego włączyli się solidarnie inni. Marta Kaczyńska (mówiąc, że był zamach), Antoni Macierewicz (katastrofa przez dwa wybuchy na pokładzie samolotu - na lewym skrzydle i wewnątrz kadłuba) i ponownie prezes (mający przekonanie, że brat został jednak zamordowany). Sytuację skomentowali też panowie Krasowski i Bielan. Jeden odkrył, że Lech Kaczyński nie nadawał się na prezydenta, a drugi doznał olśnienia, że od Lecha lepszym prezydentem byłby Jarosław, a nie doszło do tego przez Wawel. Całość podsumował poseł Ruchu Palikota, Armand Ryfiński, który w sposób charakterystyczny dla wdzięku swojej partii zasugerował, że do drugiego Tupolewa można by załadować jeszcze jeden garnitur polityczny PiS-u i wysłać do Smoleńska.
Niezły ładunek jak na beztroski czas przy jajeczku, kiełbaskach i innych pysznych rzeczach…
Ale w tym szaleństwie jest metoda. Czuć było w powietrzu oczekiwanie pisowców na zmartwychwstanie. Niekoniecznie Pańskie.