Pewnie jeszcze nie raz będę wracał do "wiersza Güntera Grassa". Dzisiaj o reakcjach w Izraelu.

REKLAMA
Tak jak to dzieło i jego przekaz polityczny oceniam negatywnie, to reakcja Izraelczyków jest zupełnie nietrafiona i kontrproduktywna. Rozumiem, że Grass został potępiony, ale zakaz przekraczania granic tego państwa jest totalną nadgorliwością. Wręcz przeciwnie, na miejscu władz w Jerozolimie zaprosiłbym Grassa i dałbym mu szansę rozmowy ze społeczeństwem, którego ten problem najbardziej dotyczy. Niech przedstawi swoje racje studentom, intelektualistom, tym wszystkim, którzy za jakiś czas mogą stać się celem irańskiej broni jądrowej. Nie rozmawiałbym z nim o członkostwie w SS, bo dokąd swojego wierszydła nie napisał, nikomu w Izraelu to nie przeszkadzało…
A w ogóle zaproponowałbym mu stały pobyt na Ziemi Świętej. Skoro jest tak pewny pokojowych zamiarów Iranu, niech zostanie na dłużej, bo pewnie nic mu nie grozi.
PS Nie wiem, czy wypada pisać w rocznicę katastrofy o czymś innym niż ona sama, ale naprawdę po przeczytaniu tysięcy słów na ten temat nic, ale to nic oryginalnego nie przychodzi mi do głowy.