Jutro w naTemat będzie można przeczytać, co o emigracji myślą kandydaci do Parlamentu Europejskiego. Jednak już dzisiaj przeczytałem w "Gazecie Wyborczej" tekst niejakiego Macieja Czarneckiego. Autor kpi z posła Artura Dębskiego, który od kilku dni "bada" jak wygląda życie emigrantów na Wyspach. Pomiędzy wierszami da się wyczytać nieskrywany żal autora, że na pomysł nie wpadł któryś z pierwszaków Platformy Obywatelskiej. Wtedy zamiast kpin mielibyśmy podziw i cmokanie z zachwytu.
REKLAMA
Z Arturem Dębskim rozmawiałem tuż przed jego wyjazdem. Wydawało mi się bowiem, że jego pomysł jest dość banalny – przecież z grubsza wszyscy wiedzą, jak wygląda praca na zmywaku. Nie miałem racji. Misją Artura Dębskiego w poważny sposób zainteresowały się media brytyjskie. Dla nich "wcieleniowa misja" posła, który "często występuje w polskiej telewizji" jest dość interesująca, by o niej dużo pisać. Można więc powiedzieć, że jego wyjazd już odniósł sukces.
Polska emigracja jest faktem i zamiast ubolewać nad losem rodaków, trzeba nauczyć się z tym żyć. Trzeba też pomagać, tak jak to robimy na nowo otwartej stronie bronswoichpraw.eu
Na przekór mądrali z "Gazety Wyborczej" Artur Dębski wykonując prostą misję poruszył wyobraźnię Brytyjczyków. I choćby za to należą mu się gratulacje zamiast kpin.
