W połowie stycznia świat obiegła informacja o śmierci 19-letniej miss ekwadorskiego miasta Duran. Catherine Cando zmarła po operacji plastycznej będącej jedną z nagród zdobytych w konkursie piękności. W Polsce ostatnio dużo mówi się o pozostającej od 4 lat w śpiączce Szwedce, dla której tragicznie zakończył się pozornie prosty zabieg powiększenia piersi. Kilka lat temu dla byłej miss Argentyny śmiertelne w skutkach okazało się wypełnianie pośladków... Czy kobiety decydujące się na zabiegi poprawiające urodę powinny obawiać się o swoje zdrowie, a nawet życie?

REKLAMA
Spora część osób zainspirowanych tego typu medialnymi doniesieniami zapewne zacznie zadawać sobie takie pytania. Czy są to obawy uzasadnione? Choć przytoczone we wstępie tragiczne przypadki należą do wyjątków (na szczęście!), to jednak warto mieć świadomość zagrożeń, z którymi niektóre zabiegi mogą się wiązać.
Zwłaszcza, że bardzo często kobiety decydują się na metody, które są im albo niepotrzebne, albo których „siła rażenia” jest kompletnie nieadekwatna do skali problemu. Liposukcja w przypadku szczupłej nastoletniej miss z Ekwadoru jest w mojej opinii takim właśnie przypadkiem, który można porównać chyba tylko do pielenia przydomowego ogródka przy użyciu koparki.
Korzyści vs. ryzyko
Tragiczny przykład Ekwadorki zasługuje na bardziej wnikliwą analizę. Daje do myślenia już sam fakt, że kobieta zdecydowała się na tak inwazyjny i niebezpieczny zabieg właściwie nie z własnej woli, a dlatego, że była to jedna z nagród wygranych w konkursie piękności i „wypadało” ją wykorzystać. Żaden odpowiedzialny i profesjonalny lekarz po pierwsze nie powinien rozdawać takich nagród „jak leci”, a po drugie – jeśli zabieg rzeczywiście był wykonany z inicjatywy doktora – jego obowiązkiem było poinformowanie pacjentki o możliwych komplikacjach oraz dostępnych alternatywach. A te z pewnością byłyby dla młodej kobiety bezpieczniejsze i bardziej adekwatne. Wydaje się wręcz wątpliwe, czy potrzebowała liposukcji brzucha, jeśli po zabiegu miała stracić w obwodzie 2,5 cm.
Dlaczego nie liposukcja? Jest to inwazyjny zabieg usuwania tkanki tłuszczowej odbywający się często w znieczuleniu ogólnym, do którego zawsze lepiej podchodzić z pewną dozą ostrożności (przynajmniej wtedy, kiedy można tego uniknąć). Wśród możliwych komplikacji samego zabiegu można wymienić np. perforację otrzewnej czy tworzenie się zatorów tłuszczowych, mogących prowadzić do udarów, a nawet śmierci. Na zabieg decydują się z reguły osoby ze średnią otyłością ogólną, którym nie pomagają diety czy ćwiczenia (lub po prostu nie chce im się na nie tracić czasu).
Mądrze i adekwatnie
Być może ta niewątpliwie piękna Ekwadorka miała jakieś urodowe defekty, bo w końcu kto ich nie ma? Nadmiar tłuszczu z pewnością jednak nie był jednym z nich. A jeśli nawet miała gdzieś o centymetr czy dwa za dużo, istniało wiele innych, zdecydowanie bardziej adekwatnych sposobów na poradzenie sobie z tego typu problemem. Oprócz odpowiedniej diety i ćwiczeń mam tutaj na myśli medycynę estetyczną dysponującą metodami, które z mniejszym nadmiarem tkanki tłuszczowej już od lat radzą sobie w sposób nieinwazyjny, a przy tym równie skuteczny, co w przypadku chirurgii plastycznej. Skoncentrowane ultradźwięki o wysokiej częstotliwości, kriolipoliza, zimny laser czy lipoliza iniekcyjna to tylko wybrane z nich.
Zabiegi te nie wymagają naruszania ciągłości skóry (za wyjątkiem ostatniego z wymienionych) czy znieczulenia ogólnego, przez co są bezpieczniejsze, bardziej komfortowe, a przy tym tańsze od zabiegów chirurgicznych.
Choć omawiam w tym wpisie konkretną sytuację, to płynące z niej wnioski powinny być uniwersalne. Tym samym decydując się na jakiś zabieg, zawsze powinniśmy odpowiedzieć sobie na pytanie (najlepiej z pomocą kompetentnego specjalisty), jakie jest ryzyko z nim związane i czy faktycznie jest one opłacalne?
Czy z danym defektem nie moglibyśmy poradzić sobie w inny, bezpieczniejszy i mniej inwazyjny sposób? Bo choć śmierć czy śpiączka to najbardziej drastyczne przykłady sytuacji, w których ktoś nie podszedł do tematu mądrze i odpowiedzialnie, to komplikacje w rodzaju zakażeń czy długotrwałego gojenia zdarzają się już częściej. Kiedy istnieje możliwość, to warto sobie tego oszczędzić!