Ello.co. Po mieście poszła wieść. Jest nowa społecznościowa sieć. Inna, lepsza, bez komercji. Dostałem zaproszenie. To ważne, bo tylko w ten sposób można do Ello dołączyć. Od kilku dni jestem w tym innym, alternatywnym wobec fejsbuka lub twittera wirtualnym świecie. I wiele wskazuje na to, że zostanę w nim na dłużej.

REKLAMA
logo

Ello jest nową społecznościówką stworzoną przez grupę projektantów i artystów. Początkowo kreowali ją tylko z myślą o sobie, ale teraz otworzono jej dostęp dla wszystkich. Z jednym zastrzeżeniem, > aby się do serwisu dostać musisz otrzymać zaproszenie. Nie ma opcji samodzielnego zalogowania. To pierwszy plus, bo spotkasz w ello wyłącznie osoby chciane, interesujące, "bezpieczne", trochę podobnie jak w dobrym lokalu, gdzie selekcjoner zadba o dobór towarzystwa.
Już oprawa graficzna serwisu, jego design świadczą, że Ello wyszło spod ręki artystów i projektantów. Wygląd serwisu jest bardzo ładnie zaprojektowany i cechuje się minimalizmem Zen. Pachnie myślą Steve'a Jobsa.
Co ważne, a co stanowi kolejną przewagę nad FB - serwis nie zawiera reklam. Twoje dane nie służą więc komercyjnym celom, Twoje wpisy, zdjęcia, zainteresowania, cały Twój kontent - nie są przedmiotem handlu. Serwis ma wyłącznie społecznościowy, socjalmedialny charakter. To nie biznes, który przyciąga, aby tak naprawdę pohandlować swoimi członkami.
Twórcy serwisu już teraz zapowiedzieli, że zamierzają zwiększać jego funkcjonalność, ale to może w przyszłości wiązać się z pewnymi opłatami. I to jest podstawowa różnica pomiędzy Twitterem, FB i Ello. Serwis jest, a w zasadzie będzie płatny. Mikropłatnościami regulować będziemy wszelkie opcje w nim dostępne, co uczyni nasze wybory świadomymi i przemyślanymi. Uniknie się w ten sposób, tak charakterystycznego dla FB chaosu i zgiełku miliona bezpłatnych aplikacji, oraz opcji, zaproszeń i dołączeń.
Czy Ello przetrwa i na trwałe, bądź chociaż na dłużej wpisze się w krajobraz e-społecznościowy? Moim zdaniem tak. Z prostego powodu. Wszyscy, a w każdym bądź razie, wszyscy co bardziej świadomi użytkownicy sieci są już zmęczeni masowym spędem FB i twittera.
Pewien elitaryzm Ello sprawia, że można się tam poczuć naprawdę fajnie, i co ważne nie mieć żadnych obaw, że to, co piszemy, co ujawniamy, trafia do mniej lub bardziej podejrzanej Centrali. Ello przypomina troche klub, w którym aby wejść musisz sobą coś reprezentować, i z całą pewnością nikt nie wpuszcza tam akwizytorów.