Każdy biznes prowadzi się po to, aby osiągać zyski. Ta prosta teza, zdaje się nie podlegać dyskusji. Potwierdzeniem tego są chociażby, bardzo często przywoływane słowa Henry'ego Forda, który powiedział kiedyś, że "firma musi przynosić zysk, inaczej zbankrutuje". To prawda. Tak powiedział. Niewielu już jednak orędowników biznesowej orientacji na zysk, zadaje sobie trud, aby dowiedzieć się, że w tej samej wypowiedzi, Ford stwierdził również, iż "...gdy ktoś koncentruje się w swojej działalności przede wszystkim na zysku, wówczas również zbankrutuje, ponieważ utraci z oczu cel i sens swojego istnienia".
REKLAMA
Nie bez znaczenia, w moich rozważaniach o naturze zysku, jest w tym miejscu inne mądre zdanie, zdaje się, że wypowiedziane swego czasu przez Frédérica Bastiat'a, XIX wiecznego francuskiego ekonomistę i pisarza - "zysk jest zawsze kosztem czegoś"
Mam więc w biznesie zysk, ale i cenę, jaką za niego płacimy. W cenie tej zaś, zawierają się (niestety) wszystkie, nie tylko związane z pracą i biznesem, nasze ważne sprawy, rzeczy, emocji, osoby, a przede wszystkim wartości, które goniąc za zyskiem gubimy, tracimy, bywa, że depcząc po nich, niszczymy je.
Tak więc, ów mityczny i legendarny wręcz "zysk" nie jest wcale tak oczywistym "jądrem", sensem biznesu, a w każdym bądź razie, nie tylko on powinien nim być.
Mnóstwo dowodów wskazuje bowiem na to, że jest "coś" nie w porządku z opartym wyłącznie, lub przede wszystkim na zysku - podejściem do biznesu. Na przykład przewaga wynikająca z wydawać by się mogło, sprawdzonych i niezawodnych elementów, takich jak udział w rynku, pozycja na nim, czy jakość usług, a wiec z tego wszystkiego, co jeszcze dekadę temu zapewnić mogło spokojny sen managerom, w dzisiejszych czasach nie gwarantuje już sukcesu.
Jednego dnia jakiś profesor ogłasza, że kluczem do biznesowego powodzenia są samokształcące się partycypacyjne organizacje kwantowe generujące w efekcie swojego działania dobry zysk, innego zaś dnia, jakiś inny ekspert twierdzi, że o zysku może decydować wyłącznie silne i mocne kierownictwo. I obaj mają na swój sposób rację, ba - przytaczają mnóstwo praktycznych dowodów na słuszność swoich twierdzeń. Nie sposób nadążyć za zmieniającymi się trendami, modami czy nurtami zorientowanego wokół zysku - zarządzania firmą. Komu wierzyć, w co ufać? W jaki sposób prowadzić biznes, aby szansa na finansowy sukces była zwielokrotniona?
Warto w tym miejscu postawić jedno, pozornie tylko odległe od zysku i sukcesu - pytanie. Czy nie jest przypadkiem tak, że nasza wiedza o zarządzaniu ciągle jest w powijakach? A my, ludzie kiedujący własnym, lub powierzonym nam potencjałem, jeszcze nie rozumiemy fundamentalnych praw, ktróre rządzą organizacją przedsiebiorstw?
Przecież jeszcze wcale nie tak dawno (jeśli spojrzy się na historię społeczeństw i cywilizacji) ludzie sądzili, że to Słońce krąży wokół Ziemi. Dopiero, w pewnym rzecz jasna uproszczeniu, Kopernik uświadomił nam, jak się sprawy, tak naprawdę mają.
W dzisiejszym pojmowaniu biznesu, wydaje się, że - owszem, sukces i rynkowe przetrwanie obracają się wokół zysku. Trochę tak, jak średniowieczne Słońce krążące wokół Ziemi. Tymczasem, może nasza koncepcja świata skupionego wokół zysku jest równie błędna jak teoria geocentryczna?
Szalona myśl, za odważna, pachnąca nazbyt społecznie, a może nawet komunistycznie? Nic bardziej błędnego! Bo wszystkie takie rozważanie nie oznaczają przecież, że zysk się nie liczy. Przecież i wielkie odkrycie Kopernika wcale nie sprawiło, że Ziemia stała się mniej ważna. Wręcz przeciwnie. Chyba dopiero od tego momentu zaczęliśmy ją dopiero dostrzegać, doceniać i mądrze wiedzą o niej zarządzać. Po prostu dzięki naszemu astronomowi - mówiąc językiem młodzieży - lepiej ogarnęliśmy kosmos. Zysk zawsze będzie miał swoje, ważne miejsce w biznesie. Być może okaże się tylko, że wcale nie jest, i nie powinien być głównym punktem odniesienia naszych działań. Chyba nawet są już pierwsze symptomy tego, iż tak się, nie tylko w Polsce - dzieje.