Nie mam nic do Pana Biedronia. Nie, inaczej - mam jedno. Szczere gratulacje! Bo tym, co zrobił absolutnie na takie zasłużył. Nie interesuje mnie jego orientacja seksualna, nie kibicowałem mu nigdy w jego politycznych, społecznych i kulturowych sporach. To prawda - nie jest z mojej bajki. Wszystko to jednak, nie przeszkadza mi przyznać - facet, kawał dobrej roboty wykonałeś!

REKLAMA
Bo, na urząd włodarza Słupska nie wybrał go przecież Salon, liberalne i lewoskrętne elity, media, te i owe, czy spisek politycznych kacyków, ale mieszkańcy tego 90. tysięcznego miasta . A nie sposób, przecież tym wyborcom odmówić rozsądku i pragmatyzmu wyborczego. Wiedzieli czego chcą i kogo chcą. I Biedroń zdał się im najbliższy w tych potrzebach i oczekiwaniach.
Pewnie, że homoseksualizm prezydenta - elekta wybija się na czołówki już chyba i światowych mediów. No, ale czy to temu miastu w czymkolwiek zaszkodzi? Wręcz przeciwnie. Tym bardziej trzeba uznać rezultat wyborczych zmagań Biedronia za wart zauważenia, a nawet pochwały. Przecież z etykietą "gej" wcale nie łatwo było mu zjednać do siebie aż taką liczbę wyborców. A jednak - dokonał tego, potrafił przekonać ileś tam tysięcy Nowaków, Kowalskich i Wiśniewskich, że On, poseł, kontrowersyjny już przez samo to, kim jest, będzie dobrze gospodarzył Słupskiem. Kto ma za sobą podobny w skali trudności sukces, ten wyborczą robotę Biedronia, naprawdę doceni!
Wszyscy Ci, którzy te wybory przerżnęli z kretesem powinni uczyć się od tego polityka, jak mądrze i sprawnie kreować relacje, jak promować Siebie, jak zjednywać do swojej wizji także i tych, których polityczne i społeczne sympatie są z absolutnie drugiego bieguna. Biedroń tego właśnie dokonał. A przy tym nikogo w swojej kampanii nie obrażał, nie rujnował wizerunku rywali jakimiś skandalicznymi przeciekami, sugestiami czy supozycjami. Może właśnie dlatego, zmęczeni politycznym maglem wyborcy uznali, że takiego chcą lidera, że taki prezydent dobrze poprowadzi sprawy miasta?
W tym całym wyborczym i politycznym wydarzeniu, jeszcze jedna rzecz, moim zdaniem, zasługuje na zauważenie. Ten pochodzący z Podkarpacia młody przecież, jak na polskie standardy 38 - letni polityk, zdaniem wielu "komentatorów" zrobił w swojej karierze krok do tyłu. Z posła "spadł" na prezydenta "jakiegoś tam", prowincjonalnego Słupska. Cóż to za sukces, phi... dyskredytują go w swoich opiniach.
A moim zdaniem, wyczyn Biedronia, to mądry ruch, dojrzały, perspektywiczny. Jeśli bowiem poradzi sobie ze słupską prezydenturą, a wiele wskazuje, że tak - to za kilka lat zyska mocny background do tego, aby na polskiej scenie politycznej, jej lewej flance, stać się kimś naprawdę ważnym. Wcale mnie nie zdziwi jego come back do ogólnopolskiej polityki, jako człowieka, który w Słupsku dokonał wartościowych rzeczy. Wielcy tego świata, swoim przykładem, nie raz bowiem dowiedli, że czasami, mądry krok wstecz procentuje w przyszłości - potężnym susem w przód.