Jestem bogaty, bo mam mnóstwo pieniędzy - ponoć w ten sposób, Joseph Joe Kennedy, amerykański biznesmen i polityk, budowniczy politycznej fortuny rodziny Kennedych, ojciec prezydenta Johna Fitzgeralda Kennedy'ego, a także senatorów Roberta i Edwarda - odpowiedział na pytanie, dlaczego jest taki bogaty.

REKLAMA
No właśnie, czy bogaty oznacza takiego, który ma mnóstwo pieniędzy? Czy może takiego, którego zasoby (wiedza, doświadczenie, potencjał kompetencji oraz umiejętności, charakter, itp) pozwalają mu działać tak, że w każdej chwili może zdobyć pieniądze?
Czy to pieniądze w bogactwie są najważniejsze? Czy może taki zestaw cech, który sprawia, że potrafimy je zdobywać?
Historia świata pełna jest przecież przykładów, gdy - np. dzieci twórców fortun, bogate aż do nieprzyzwoitości, nie potrafiły majątku rodzica pomnażać, co więcej - roztrwaniały go w szybkim tempie. Miały pieniądze, ale czy były bogate?
Czy nie byłoby (nie tylko) dla nich lepiej - aby zamiast aż takich pieniędzy wyposażyć je w umiejętności ich zarabiania? Czy właśnie taka inwestycja, nie uczyniłaby z nich prawdziwych bogaczy?
To problem występujący na każdym poziomie zamożności. W rodzinie milionera, ale i właściciela skromnego biznesu. Zamiast ryby - wędka plus umiejętność sprawnego, efektywnego posługiwania się nią.
Rozstrzygnięcie tego problemu, zdaje się tkwić w dobrym zrozumieniu słynnego pytania Ericha Fromma > mieć czy być?
Czy można bowiem, tak naprawdę cokolwiek "mieć" bez "być"? I czy "być" jest pełne - bez "mieć"?