Tak, tak - powtórzę: sprzedawca powinien być jak stringi! Oburzające i, że zwariowałem? Hmmm...mam nadzieję, że nie. W każdym razie wpis ten czynię świadomie łącznie z jego - bardzo jednoznacznym i prowokacyjnym tytułem :)

REKLAMA
Dlaczego sprzedawcę i stringi stawiam w paraleli? Jest w tym, w mojej ocenie sens - rzecz jasna z gramem prowokacji. Ale po kolei...
Stringi to rodzaj majtek przeważnie damskich, choć spotyka się także stringi męskie. Tylna ich część to wąski pasek materiału, niekiedy zbliżony grubością do sznurka (stąd nazwa), chowający się między pośladkami.Stringi nosi się nie tylko ze względów estetycznych, aby uniknąć niepożądanego efektu wrzynających się w pośladki majtek, widocznych spod spódnicy czy spodni, ale też po to, aby pokazać jak najwięcej ciała na plaży czy na basenie.
Powyższa definicja stringów pochodząca z Wikipedii oddaje clou.
logo
www.psychologiawsprzedazy.com
Tak bowiem jak stringi nie powinny przesłaniać istoty sprawy - w tym wypadku ponętnych pośladków a wręcz je eksponować, tak sprzedawca nie powinien sobą przesłaniać oferowanego produktu, jego istoty, atrakcyjności, przydatności i bogactwa korzyści.
A niestety - bardzo często tak bywa.
Nieposkromiony w miłości własnej handlowiec - przekonany o swojej oryginalnej i skutecznie oddziaływającej na Klienta elokwencji - "zagaduje" na śmierć proces sprzedaży, narzuca się wręcz swoim gadulstwem. Ma gdzieś, to - co Klient ma do powiedzenia, nie pozwala mu wyrazić swoich opinii, obaw, zastrzeżeń, stara się "zabajerować" Klienta na śmierć, będąc przekonanym, że w ten sposób coś ugra i zawrze kontrakt.
Taki sprzedawca jest jak barchanowe gacie - widać tylko jego, tak jak te majtochy - zamiast tego, co tak naprawdę jest atrakcyjne i ponętne :)