Osiemnastowiecznemu amerykańskiemu politykowi i jednemu z twórców USA - Benjaminowi Franklinowi - zależało kiedyś na poparciu ze strony niesympatycznego i nieżyczliwego mu członka legislatury stanowej Pensylwanii. Zamiast jednak kłaniać mu się w pas i szukać protekcji, Franklin zdecydował się na zupełnie inny sposób działania. Zdawać by się mogło, że w tej określonej sytuacji – szokująco irracjonalny. Tym nie mniej skuteczny, do tego stopnia, że bardzo często stosowany i dzisiaj przez polityków, ludzi biznesu, sprzedawców.

REKLAMA
Dowiedziawszy się, że ów człowiek w swojej prywatnej bibliotece posiada unikatowy egzemplarz pewnej książki, Franklin poprosił go o pożyczenie tego właśnie dzieła na – dosłownie tylko – kilka dni.
logo
psychologiasprzedazy.com
Poproszony, zgodził się, choć nie bez wahania, a potem, jak sam wspominał w swoich pamiętnikach Franklin – „gdy następnym razem spotkaliśmy się w Senacie, zaczął ze mną rozmawiać w bardzo uprzejmym tonie i od tamtego czasu wielokrotnie wspierał mnie w politycznych bataliach. Zmienił się, zaangażował się w moje sprawy, bardzo często stając się ich gorącym orędownikiem”.
Co się stało? Dlaczego ów człowiek, z kogoś zimnego, nieżyczliwego, oschłego – przemienił się w sojusznika?
Sam Franklin wyjaśnił tę metamorfozę prostą zasadą - Ten, kto raz wyświadczy nam jakąś przysługę, będzie bardziej chętny, by znowu nam pomóc, niż ten, któremu to My pomogliśmy
Innymi słowy, jeśli chcesz, aby ktoś Cię polubił, pomógł Ci – poproś go wcześniej o przysługę, choćby drobną, ale realną.
I teraz sam zastanów się, drogi czytelniku - ile razy w ostatnim czasie, chociażby polscy politycy prosili Cię o jakąś drobną przysługę, na przykład o to, abyś zaangażował się w poparcie dla nich, dla głoszonych przez nich idei, rozwiązań. Czy też, abyś oddał na nich swój głos, poparł, choćby fejsbukowym lajkiem ich apel, czy po prostu - emocjonalnie i mentalnie wsparł ich, trzymał za nich kciuki.
Jeśli to zrobiłeś, stałeś się, mimochodem, podświadomie orędownikiem ich spraw, zaangażowałeś się w coś, czego będziesz bronił, co będziesz wspierał - zawsze znajdując dla własnego komfortu, najbardziej dziwaczne argumenty dla usprawiedliwienia takiego działania.
Wszak już przed wielu laty, Lew Tołstoj, nie bez powodu pisał, że nie dlatego kochamy ludzi, iż Ci dla nas coś zrobili, ale dlatego, że sami zrobiliśmy dla nich tak wiele.