Internet zmienia Świat bezpowrotnie. Truizm jakich wiele. W Nigerii ten truizm nie wpływa li tylko na zwiększenie wygody życia i zoszczędzenie kolejnej minuty dzięki zakupom online. Którą wykorzystamy później na gapienie się na stream fotek w Instagramie. W Nigerii bycie online zmienia życie naprawdę. Również politycznie.

REKLAMA
Ogromny wpływ Internetu na politykę wiąże się ze zwiększeniem przejrzystości procesu rządzenia. Internet jest tanim środkiem przekazu zarówno dla partii reprezentujących skrajne poglądy, teoretyków spiskowych, terrorystów jak i pedofili. Młodzi gniewni, ambitni aktywiści nigdy wcześniej nie mieli narzędzi do szerzenia swoich idei i zbierania poparcia. To dzięki Twitterowi świat dowiedział się o porwaniu dziewczynek. Gdy nie media społecznościowe być może temat zostałby zakopany, jak wiele innych ataków Boho Haram. Internet oferuje świetny system, dzięki któremu możliwy jest dostęp do milionów ludzi, reprezentujących określone grupy wiekowe, zainteresowania i zachowania. Jak zawsze, politycy są skłonni do oskarżania Internetu za jego rolę w eksponowaniu ciemnej strony rzeczywistości.
W Nigerii Internet zyskał na znaczeniu i popularności na początku nowego stulecia wraz z pojawieniem się telefonów komórkowych. Odtąd GSM jest bodajże najbardziej popularnym artykułem w historii tego państwa, wraz z daleko sięgającymi usługami, z których powszechnie korzystają zarówno młodsi jak i starsi Nigeryjczycy. Dwa telefony dwóch niezależnych opearatorów to standard nie tylko w Lagos, ale również na prowincji. Niemalże każdy aspekt życia codziennego zależy od telefonii komórkowej i połączenia z Internetem. Ostatni etap tej metamorfozy został ukończony niewiele ponad dekadę temu.
Dla Rządu Nigerii pojawienie się GSM i lepszych dostawców usług internetowych na obszarze państwa było kolejnym krokiem ku ułatwieniu rozpowszechniania informacji w całym kraju. Nie zdawali sobie jednak sprawy z faktu, że właśnie otworzyli „Puszkę Pandory". Na samym początku usługi internetowe były dostępne tylko dla niewielu uprzywilejowanych w społeczeństwie, ponieważ większa część biednej ludności nie mogła sobie na to pozwolić, w związku z czym miała bardzo ograniczony dostęp do korzystania z nowych udogodnień. Taka sytuacja nie trwała zbyt długo. Otwarcie wolnego handlu dla operatorów telekomunikacyjnych w Nigerii było punktem zwrotnym dla społeczności internetowej w Nigerii. Wraz z narodzinami liberalnego handlu w usługach komunikacyjnych i handlu gadżetami, posiadanie telefonu komórkowego stało się dużo tańsze. W Nigerii jest teraz tyle smarfonów, ile było w całej Afryce 4 lata temu. Tym samym dostęp do Internetu został otwarty dla większej liczby ludności. Liczba osób, korzystających z komercyjnych komputerów stacjonarnych i kafejek internetowych spadła w alarmującym tempie.
W centrum tej przemysłowej rewolucji znajdują się głównie młodzi i to oni są posiadaczami know-how, jeśli chodzi o branżę internetową. To oni niezwykle szybko zaintrygowani zostali nowymi i szybszymi środkami rozpowszechniania informacji. Nastąpił gwałtowny rozwój mediów społecznościowych, służących na początku głównie celom towarzyskim. Ciekawostka: Litewski portal społecznościowy Eskimi.com ma w Nigerii więcej użytkowników niż Facebook (Ponad 11milionów). Pewnie do czasu.
Danny Shea w „The Huffington Post" 20 czerwca 2010 roku stwierdził, że korzystanie z mediów społecznościowych stało się najczęstszą aktywnością, jakiej poświęcamy czas, będąc online. Nagły wzrost popularności mediów społecznościowych, jaki był obserwowany od czterech-pięciu lat świadczy o tym, że stały się one częścią głównego nurtu dzisiejszej kultury. Co więcej, dla wielu osób są one częścią codzienności. Media społecznościowe przyciągnęły również sporą uwagę świata akademickiego i biznesowego.
Według programu BBC „Superpower" z 2008 roku społeczność internetowa w Nigerii wynosiła około 24 milionów osób (informacja zaczerpnięta z International Telecommunication Union ITU). W 2014 – niemal 50 milionów. Zgodnie z tymi danymi Nigeria jest największym afrykańskim rynkiem internetowym, przyćmiewającym Afrykę Południową i Egipt.
Grupą wiekową, która jest głównym użytkownikiem Internetu w Nigerii są osoby pomiędzy 15-45 rokiem życia. Ciekawscy internauci obserwują działania związane z polityką, co staje się realnym zagrożeniem dla polityki Rządu Nigerii. Powstały grupy nacisku (#OccupyNigeria, #EnoughIsEnough, #BringBackOurGirls). Są to grupy wysoce efektywne, powstające w świecie wirtualnym, powodujące wielotysięczne demonstracje na jak najbardziej realnych ulicach. Informacje rozpowszechniane są w błyskawicznym tempie i w ciągu kilku minut cale państwo wie o wydarzeniu czy incydencie, co ma ogromny wpływ na masy.
Nawet jeśli protesty nie zmienią od razu polityki rządu, ukazują młodym i całemu światu, że coś jest nie tak. Co najważniejsze, pozwalają uwierzyć że można coś zmienić. W Afryce właśnie tej wiary w oddolne inicjatywy najbardziej brakuje. Historycznie, zmiany władzy odbywały się przez zamachy, wojskowe puczy. Ze świecą szukać wiosny ludów.
Przed pojawieniem się mediów społecznościowych w Nigerii, było niemalże niemożliwym zainteresowanie młodych sprawami związanymi z polityką. Nie było możliwości wyrażania swoich myśli i opinii. Ale dziś niemożliwe jest dla polityki rządu, aby była wdrażana bez odpowiedniej analizy, dokonanej przez społeczności. Zaledwie 10 lat temu większość młodych Nigeryjczyków troszczyła się mniej o te sprawy, ale dziś nawet ci, którzy nie są szczególnie zainteresowani nie są w stanie nie zauważyć tego, co mówi się o głowach państwa. Zyskują świadomość polityczną bez względu na to, czy zdecydowali się uczestniczyć aktywnie w życiu publicznym czy też nie. Według „Oxford Internet Survey” polityka powoli przenoszona jest online. Coroczna analiza zachowań internetowych ukazuje, że w 2011 roku po raz pierwszy częściej kontaktowano się z politykami lub partiami politycznymi online niż offline. Podczas gdy oficjalne uczestnictwo w partiach politycznych wymiera, inna forma uczestnictwa staje się popularna: grupy na facebooku i członkowie twittera.
Wszystkie działania rządu dokumentowane są obecnie w Internecie dzięki uchwalonej 2 lata temu ustawie „The Freedom of Information Act". Wybory w 2011r. napotkały najbardziej poinformowany i politycznie świadomy elektorat w historii tego kraju. Wyborcy pojawili się masowo, przepływ informacji wśród partii i ich zwolenników miał miejsce na niespotykaną dotychczas skalę. Teoretycy propagandy doskonale wykorzystali tym razem i Internet do swoich działań.
Kolejny wybory w przyszłym roku. Napięcia da się odczuć już teraz. Boko haram zaktywizował swoje działania nie bez przypadku. Nastroje społeczne podczas wyborów w 2015 jak na dłoni odczytać będzie można w sieci. Niejednokrotnie krytycy atakowali nigeryjskich internautów i pytali, jaką wartość ma tekst ukazujący się w Internecie i klikanie na klawiaturze. Odpowiadam – ogromną. Osoby zaangażowanie w media społecznościowe i „aktywizm online” są bardziej skłonne do wzięcia udziału w głosowaniu, jak również w zaangażowanie się w „aktywizm offline”. Sprawdza się to szczególnie w odniesieniu do mniejszych i radykalnych partii, dla których facebook i twitter skutecznie zastępują tradycyjne fora publiczne (patrz KNP i wybory do PE w Polsce).
Egipska rewolucja, która doprowadziła do rezygnacji niesławnego prezydenta Hosni Mubaraka rozpoczęła się 8. czerwca 2010 roku, kiedy to 29-letni Egipcjanin o imieniu Wael Ghonim przeglądał swój profil na facebooku i znalazł alarmujący obraz: zdjęcie zakrwawionej i oszpeconej twarzy ze złamanymi szczękami, zdjęcie leżącego na ulicy martwego człowieka. Szybko zorientował się, że jest to Khaleed Mohamad Said, 28-letni Egipcjanina, który został pobity na śmierć przez egipską policję. Rozgniewany Ghonim założył dedykowaną tej zbrodni stronę na facebooku. Napisał: „Dziś zabili Khaleda, jeśli nie zadziałam w jego imieniu, jutro zabiją mnie”. Nazwał tę stronę "Khullena Khaled Said", co oznacza „Wszyscy jesteśmy Khaledem Saidem". Po dwóch minutach do strony dołączyło 300 osób, setki tysięcy były kwestią dni. Facebook i Twitter przeniósł złość ludzi się na ulice, rozpoczynając serię „Silent Stands", zakończonych potężnym historycznym wiecem na Placu Tahrir w centrum Kairu. Zaognione powstanie doprowadziło do rezygnacji prezydenta Mubaraka i rozwiązania rządzącej Narodowej Partii Demokratycznej (National Democratic Party). Z kolei, Ghonim, który został aresztowany podczas największych protestów, stał się jednym z wiodących głosów Arabskiej Wiosny.
W Nigerii, sojusz Internetu i nigeryjskich młodych jest wzorcowy, jego powstanie umożliwiło narodowi nowo rozpalić poczucie tożsamości, które prawie wygasło podczas rządów militarnych. Nie czytałbyś tego o artykułu, gdyby nie było Internetu, ponieważ nigdy nie zdołałbym go opublikować, będąc w Lagos. Prawie 70% Nigeryjczyków ma mniej niż 30lat, 70 % z nich jest powiązanych ze sobą poprzez Internet. Ponad połowa jest bezrobotna. Pozostałe wnioski pozostawiam Tobie, czytelniku.