Na początku tego roku, Washington Post opublikował wspólny artykuł autorstwa prezydentów Baracka Obamy i Francois Hollande’a. Oto, co można z niego wywnioskować.

REKLAMA
W tekście zatytułowanym „Obama i Hollande: Francja i Stany Zjednoczone cieszą się z odnowionego sojuszu” dwie głowy państw oświadczyły: „Zapewne nigdzie indziej na świecie, nasza nowa współpraca nie jest bardziej widoczna niż w Afryce”. Od interwencji NATO w Libii w 2011 roku, która doprowadziła do niestabilności w regionie Sahelu (w szczególności w Mali) Francja zwiększyła swoją wiodącą rolę w kwestiach bezpieczeństwa i dyplomacji na obszarze Afryki Subsaharyjskiej. Wzmocniła także swoją współpracę ze Stanami Zjednoczonymi w regionie, zwłaszcza jeśli chodzi o walkę z terroryzmem. Niemniej jednak, rezultaty działań wojsk dowodzonych przez kraje afrykańskie pozostawiają wiele do życzenia czego najlepszym dowodem jest wciąż trwający konflikt w Republice Środkowoafrykańskiej.
Z racji tego, że obawy dotyczące bezpieczeństwa w Afryce są wciąż żywe np. w Nigerii, Republice Środkowoafrykańskiej, Sudanie Południowym i innych miejscach, postanowiłem usiąść i odpowiedzieć na pytania dotyczące różnych podejść Francji i Stanów Zjednoczonych w sprawie bezpieczeństwa na kontynencie afrykańskim, a także zastanowić się jak mogą one ze sobą współpracować.
1. Jak Francja widzi problemy bezpieczeństwa w Afryce?
Narodowa strategia obrony Francji (przedstawiona w wydanej w 2013 roku Livre Blanc sur la Défense et la Sécurite Nationale) jasno podkreśla strategiczną rolę „sąsiedztwa Europy”, które obejmuje strefę „od Sahelu od Mauretanii do Rogu Afryki i innych regionów Afryki Subsaharyjskiej”. Raport podkreśla, że państwa afrykańskie dysponują słabymi możliwościami jeśli chodzi o ochronę własnego terytorium. To z kolei prowadzi do nielegalnego handlu bronią, narkotykami, a nawet ludźmi. Słabe państwa ryzykują stanie się bezpieczną przystanią dla terrorystów: kryzys w Mali dobrze pokazuje jak szybko takie ryzyko może stać się faktem. Strategia podkreśla również, że niestabilność w regionie może spowolnić aktualny wysoki wzrost gospodarczy Afryki, zwłaszcza w takich krajach jak Nigeria. Niedawny raport francuskiego senatu wskazuje na potrzebę wzmocnienia gospodarczych więzi Francji z Afryką. Jest to szczególnie ważne w czasie gdy Chiny i inne rozwijające się kraje bardzo mocno wchodzą na afrykańskie rynki. W efekcie, niestabilność może być kosztowna dla regionalnych interesów Francji.
Francja jest czasami krytykowana zarówno przez samych Afrykańczyków jak i specjalistów od tego kontynentu za swoje zaangażowanie w Afryce Subsaharyjskiej. Niektórzy obserwatorzy zastanawiają się czy silne zaangażowanie prezydenta Hollande’a w Afryce nie oznacza powrotu Franko-Afryki, czyli autorytarnej kontroli spraw w dawnych koloniach francuskich. Francuscy „doradcy techniczni” w afrykańskich ministerstwach, bliskie osobiste więzi i animozje między niektórymi afrykańskimi prezydentami i Jacques Foccart’em (głównym doradcą Charlesa de Gaulle w sprawach Afryki), następujące po sobie przewroty wojskowe w latach 60. – wspomnienia tych wszystkich wydarzeń wciąż są żywe.
2. Jaka jest skala amerykańskiego zaangażowania w bezpieczeństwo Afryki?
AFRICOM (The United States Africa Command) koordynuje wszystkie operacje w Afryce i ma swoją siedzibę w Niemczech. Oficjalnie, Stany Zjednoczone mają tylko jedną bazę w Afryce, w Dżibuti (prezydent tego kraju niedawno odwiedził prezydenta Obamę), a także bazę dronów w Nigrze. Ta niewielka obecność kontrastuje z liczebnością francuskich sił na kontynencie. Z drugiej strony, Stany Zjednoczone są obecne w wielu krajach Afryki w bardziej zredukowanej, specjalistycznej roli przeprowadzając szkolenia afrykańskich oddziałów dla celów operacji specjalnych, prowadząc działania wywiadowcze, a także przygotowując infrastrukturę mającą ułatwić ewentualne operacje w przyszłości. Biorąc pod uwagę koncentrację Stanów Zjednoczonych na operacjach antyterrorystycznych i ich ogromne możliwości (włączając działania oddziałów na dużych odległościach) tego rodzaju struktura może być dla Amerykanów o wiele wygodniejsza niż rozwiązanie francuskie.

3. Dlaczego Stany Zjednoczone są bardziej niechętne do interwencji w Afryce niż Francja?

Stany Zjednoczone nie mają ochoty na operacje wojskowe o dużej skali na terenie Afryki. Interwencja w Libii potwierdziła niechęć prezydenta Obamy do wysyłania wojsk do Afryki, zwłaszcza, że w tamtym czasie trwało wycofywanie oddziałów z Afganistanu. Niechęć do wysyłania oddziałów naziemnych jest jeszcze większa jeśli chodzi o operacje w Afryce Subsaharyjskiej, w szczególności w kontekście doświadczeń „Helikoptera w ogniu” w Somalii. W odróżnieniu od USA, wojna w Libii uwydatniła chęć byłego prezydenta Nicolasa Sarkozy’ego do potwierdzenia przywódczej roli Francji w kwestii bezpieczeństwa i obrony w „sąsiedztwie Europy” – roli, którą Francja pełniła od zawsze w Afryce Subsaharyjskiej biorąc pod uwagę liczbę jej umów i baz wojskowych na całym kontynencie.
Po drugie, rozprzestrzenienie się wojny z Libii na region Sahelu od Mali do Nigerii i dalej sprawiło, że prezydent Hollande znacznie wzmocnił rolę Francji w Afryce Subsaharyjskiej. Dla przykładu, Francja zwiększyła liczbę operacji w Republice Środkowoafrykańskiej i otworzyła nowe bazy w Mali. Co więcej, zwiększyła ona swoją rolę dyplomatyczną także poza obszar swoich dawnych kolonii. Dowodem tego jest wizyta prezydenta Demokratycznej Republiki Kongo Josepha Kabili i spotkanie na temat walki z Boko Haram z prezydentem Nigerii i prezydentami krajów frankofońskich. Konsekwencje wojny w Libii doprowadziły także do zwiększonej współpracy między Francją i Stanami Zjednoczonymi w zakresie walki z terroryzmem, zwłaszcza, że broń z Libii została przejęta przez wiele grup prowadząc do dalszej niestabilności w regionie.

4. Jak Francja i Stany Zjednoczone współpracują, aby zapewnić bezpieczeństwo w Afryce?
Stany Zjednoczone są skupione głównie na operacjach antyterrorystycznych przeciwko Al-Kaidzie w islamskim Maghrebie, Boko Haram i Armii Bożego Oporu. Mogą jednak pomóc Francji w zakresie działań wywiadowczych i wsparcia logistycznego. Dla przykładu, Stany Zjednoczone zapewniają Francuzom transport i możliwość tankowania. Jako członkowie Rady Bezpieczeństwa NATO, dwa państwa koordynują wspólnie swoje strategie odnośnie zapewnienia bezpieczeństwa i pokoju w Afryce, jak choćby sankcje w Republice Środkowoafrykańskiej. Francuzi próbują także zdobyć więcej wsparcia w Afryce w ramach Unii Europejskiej (która jest obecna w Mali i Republice Środkowoafrykańskiej).
W swoim wspólnym artykule z Washington Post prezydenci Obama i Hollande mówią, że „na całym kontynencie od Senegalu do Somalii pomagamy szkolić i wyposażać lokalne siły tak, aby były one w stanie wziąć odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo”. Na lądzie, obserwujemy różne modele i wiele wyzwań. Oddziały afrykańskie są obecne w Republice Środkowoafrykańskiej obok francuskich oddziałów, ale do tej pory nie udało się jeszcze osiągnąć sukcesu i oddziały czadyjskie opuściły teren. W Mali, oddziały rządowe walczą z Narodowym Ruchem Wyzwolenia Azawadu. Oddziały NATO i francuskie również są tam obecne. Z drugiej strony, Unia Afrykańska nie została zaproszona do Paryża na spotkanie z nigeryjskim prezydentem Goodluck Jonathanem w sprawie metod walki z Boko Haram. W przyszłości, ważne będzie wyciągnięcie lekcji z niedawnych wydarzeń tak, aby stworzyć architekturę, która pozwoli na natychmiastowe użycie dobrze wyposażonych sił afrykańskich.