
Afryka z całą pewnością nie kojarzy się z dobrze rozwiniętym sektorem bankowym, zdziwić więc może, iż jego wzrost w Afryce subsaharyjskiej jest niesłychanie szybki. Bankowość, która na Czarnym Lądzie jeszcze dziesięć lat temu jawiła się jako obszar nieodkryty i niechętnie analizowany przez inwestorów staje się obecnie jednym z najszybciej rozwijających się filarów gospodarki a także obiektem zainteresowania światowej finansjery poszukującej ponadprzeciętnych stóp zwrotu.
REKLAMA
Coraz częściej z postrzeganego jako ryzykowny a zarazem mało zyskowny sektor bankowego w Afryce dobiegają głośne apele o gruntowne reformy, które wprowadzane w życie w wielu krajach dają już znakomite rezultaty. Rosnąca baza kapitałowa, coraz lepsze zarządzanie ryzykiem, wzmożona akcja kredytowa to tylko niektóre z sukcesów odniesionych na polu reform w ostatnim czasie. Duży potencjał wzrostowy dla bankowości istnieje w wielu, szczególnie tych najszybciej rosnących, krajach afrykańskich. W dużej mierze zależeć on jednak będzie od wprowadzenia kolejnych reform w postaci dodatkowych zastrzyków kapitału, opracowania długofalowych strategii rozwoju, promocji finansowania zewnętrznego wśród przesiębiorców a także napływu dobrze wykwalifikowanej kadry, która byłaby w stanie sprostać wymaganiom nowoczesnego a zarazem bardzo podatnego na czynniki zewnętrzne rynku. Na jakie kraje warto zatem zwrócić uwagę w poszukiwaniu wysokich stóp zwrotu?
Nigeria jest w centrum zainteresowania inwestorów przynajmniej z kilku powodów. Przede wszystkim jest to druga co do wielkości gospodarka Afryki i czwarty na świecie eksporter ropy. Rosnąca w szybkim tempie oraz przedsiębiorcza populacja dodaktowo wzmaga zainteresowanie ojczyzną najbogatszego Afrykanina - Aliko Dangote. Wielką szansą dla bankierów pozostaje tutaj bankowość indywidualna, gdyż ponad połowa 170 milionowej populacji kraju nie korzysta z usług finansowych a dużą ich część stanowią osoby w wieku produkcyjnym aspirujące do grona klasy średniej. Mimo wszystko usługi bankowe dla ludności stanowią tylko wierzchołek góry lodowej w porównaniu do potencjału obsługi finansowej firm. Oprócz gospodarki opartej na eksporcie surowców w szybkim tempie rozwijają się firmy z branży usługowej. Dobrym przykładem może być tutaj Jason Njoku - założyciel IrokoTV, czyli nigeryjskiej wersji Netfixa. W ten sposób powoli zapełniają się niezagspodarowane do tej pory nisze, które potrzebują ciągłego dopływu kapitału. Problem polega na tym, że chwiejące się jeszcze w podstawach po ostatnim kryzysie z 2009 roku nigeryjskie banki obawiają się zwiększenia akcji kredytowej na szeroką skalę, co wyraźnie blokuje rozwój. Koło się zamyka. Najwyraźniej brakuje zaufania, którego odzyskaniu nie pomogło nawet zdymisjonowanie szefa banku centralnego Sanusi Lamido Sanusi, który musiał pożegnać się ze swoim stanowiskim pomimo szacunku jakim szczycił się dzięki ocaleniu gospodarki po upadku systemu bankowego w 2009 roku. Bogatsi w doświadczenia Nigeryjczycy oraz analitycy branży bankowej nie wyobrażają sobie innego jak prowzrostowy scenariusz prowadzący do poszukiwania nowych, coraz wyższych szczytów.
Ghana może się poszczycić zdywersyfikowaną gospodarką z wieloma sektorami będącymi właśnie w tendencji wzrostowej. Potencjalne rezerwy ropy to 1,25 miliarda baryłek z prognozą produkcji wynoszącą 225 000 baryłek dziennie w roku 2014. Siłę sektora wydobywczego podkreslają również rezerwy gazu wynoszące około 22,7 miliarda metrów sześciennych. Wyzwanie dla krajowej gospodarki stanowią skutecznie opóźniające produkcję braki w infrastrukturze, na której finansowanie brakuje odpowiedniego kapitału. Firmy starają się więc szukać go za granicą, gdyż niedostatki finansowe stają się wyraźni odczuwalne w obliczu coraz większego zapotrzebowania ze strony przedsiębiorców. Jednym z przełomowych momentów w transforamacji bankowej Ghany okazała się integracja bankomatów dziewięciu lokalnych banków, co pozwoliło klientom bezproblemowo wypłacać gotówkę także u konkurencji. W przedsięwzięcie to zaangażował się także Zenith Bank, który jest jednym z większych operatorów na rynku nigeryjskim. Sytuacja ta pokazała jak mało nowoczesne usługi oferowane były klientom do tej pory. Rozwijające się w bardzo szybkim tempie małe i średnie przedsiębiorstwa potrzebują nowoczesnych usług na najwyższym poziomie, gdzie nie ma miejsca na przestarzałe technologie czy produkty nie odpowiadające rynkowym potrzebom. Niestety większość banków boi się im pożyczać a co dopiero ubezpieczać ten najbardziej aktywny obecnie sektor gospodarki. Jednym z pionierów okazał się tutaj Ghana Commercial Bank, który bardzo ostrożnie zaczął wypełniać istniejącą lukę apelując jednocześnie do innych graczy o pomoc w budowaniu trwałego wzrostu krajowego. Czego potrzeba? Bardziej zaawansowane systemy zarządzania ryzykiem, zwiększone moce przerobowe a także większa baza kapitałowa z całą pewnością przyczyniłyby się do poprawy zyskowności i wprowadziły sektor bankowy na nowe tory.
O potencjale gospodarczo-finansowym Angoli świadczyć może kilka czynników: PKB, ropa a także zyski banków. Większość inwestorów znająca doskonale Nigerię oraz Republikę Południowej Afryki ma często problemy z lokalizacją Angoli na mapie gospodarczej świata. Nadszedł więc czas, żeby to zmienić, choćby dlatego, że ten portugalskojęzyczny kraj jest obecnie trzecim w Afryce producentem ropy a także siódmym na świecie eksporterem tego surowca. Nic dziwnego, że Luanda - stolica kraju, znajduje się w światowej czołówce najdroższych miast dla ekspatriotów. Pomimo ogromnych środków pochodzących z eksportu surowców usługi finansowe charakteryzują się tutaj małą konkurencyjnością. Tylko dwa banki portugalskie: Banco Espirito Santo i Millennium BCP pochwalić mogą się pokaźnymi zyskami w tym zachodnioafrykańskim kraju. Obie instytucje operujące głównie w Angoli, Mozambiku a także Republice Zielonego Przylądka stanowią (z wykluczeniem RPA) pod względem zysków czołówkę banków w Afryce, co nie zmienia wcale faktu, że w Angolii mają jeszcze dużo do zrobienia. Niezadowolone są przede wszystkim lokalne firmy, które narzekają na wolne transfery pieniężne (głównie międzynarodowe), słabą jakość transakcji w punktach obsługi klienta a także małą elastyczność pod względem negocjacji warunków kredytowania. Do grupy sceptyków zaliczyć można też rosnącą w siłę klasę średnią, która w obliczu częstych awarii bankomatów, mało dostępnych placówek oraz ograniczonej możliwości transakcji kartowych liczyć może tylko i wyłącznie na gotówkę.
W porównaniu do poprzednich krajów Mozambik, z przepięknymi krajobrazami, zapierającymi dech w piersiach plażami, wspaniałym jedzeniem i gościnnymi tubylcami, wydaje się być krainą z zupełnie innej bajki. Ten kolejny naród posługujący się językiem portugalskim nie ma wystarczajcych zasobów ropy naftowej aby konkurować z Nigerią, jednak to wcale nie w celach turystycznych lądują najczęściej obcokrajowcy w porcie lotniczym Maputo. Wielu z nich chce wziąć udział w podziale tortu stworzonego z ogromnych złóż gazu, które przekształcić mogą się w ogromny potencjał wzrostowy a tym samym zagwarantować czwarte miejsce w światowym rankingu jego eksporterów. Banki, pomimo wielu niedoskonałości, już przygotowują się na gwałtowny wzrost zapotrzebowania na swoje usługi zarówno ze strony przedsiębiorstw jaki i klientów indywidualnych. Duży problem dla systemu bankowego to brak odpowiedniej infrastruktury, której wiarygodność a także szybkość działania pozostawiają wiele do życzenia a klientom, którzy nie chcą nosić ze sobą gotówki zaleca się posiadanie 5 kart bankowych jednocześnie i wiarę w to, że być może jedna z nich zadziała. Jeszcze większe wyzwania stoją przed bankowością dla firm, gdzie akcja kredytowa ograniczona jest do minimum a przelewy międzynarodowe mogą trwać ponad tydzień. W sytuacji, gdzie dla największych nawet banków krajowych udzielenie pożyczki w kwocie miliona dolarów mocno nadwyrężyłoby ich bilans, nie można nie pomyśleć o ogromnym potencjale i okazji do sowitych zarobków dla pionierów skłonnych do inwestycji w rozwój.
Etiopię z kolei nazwać można "wisienką na torcie" afrykańskiego sektora bankowego. Kraj ten jako drugi co do wielkości w Afryce pod względem populacji, z której większość wkracza dopiero w wiek produkcyjny, przyciąga coraz więcej inwestycji zagranicznych, głównie do sektora energetycznego i produkcyjnego. Wszystko to w celu zaspokojenia ogromnego popytu konsumentów dysponujących coraz większą siłą nabywczą a także eksportu nadwyżek poza granice kraju. Jak zwylke jednak jest jakieś "ale". W tym wypadku problem stanowi zamknięcie sektora bankowego dla obcokrajowców, co mimo wszystko nie skreśla Etiopii z listy potencjalnych beneficjentów rozwoju usług finansowych na Czarnym Lądzie. Wydaje się, że prędzej czy później firmy będą musiały ubiegać się o finansowanie zewnętrzne choćby ze względu na nadwyrężone już mocno możliwości Banku Rozwoju Etiopii, który finansuje dużą część rządowego planu rozwoju infrastruktury. Wszystko wskazuje więc na to, że tylko kwestią czasu jest otwarcie na świat rynków finansowych. Póki co bankierzy z całego świata z zapartym tchem obserwują przebieg wydarzeń z niecierpliwością czekając na zielone światło.
źródło: http://www.ventures-africa.com/2014/03/top-5-banking-opportunities-in-africa/
