
UEFA Champions League to bez wątpienia elitarny klub, w którym stałe miejsce mają najlepsi i najbogatsi. Czasami do tego grona dołączają kluby dla których sama rywalizacja w grupie jest wielkim sukcesem sportowym i finansowym. Obecna edycja pokazuje, jak ciężko jest utrzymać formę z rozgrywek ligowych i potwierdzić klasę w rywalizacji europejskiej. Oczywiście, sytuacja może być odwrotna i wygrana w Europie może wpłynąć na dyspozycję w meczach o punkty w lidze. Jedno jest pewne - nikt nie znalazł sposobu na zdominowanie wszystkich rozgrywek.
REKLAMA
Triumfator LM z sezonu 2011/2012 brutalnie przekonuje się, że w miarę równa gra w Premiership (obecnie 3 miejsce) i szeroka kadra nie gwarantują przejścia do fazy pucharowej Champions League. Wczoraj "The Blues" ulegli Juve i mocno skomplikowali swoją sytuację w grupie. Muszą liczyć na wygraną Szachtara (przy okazji mogą "namieszać" jak APOEL rok temu) ze "Starą Damą", co w przypadku pewnego awansu Ukraińców będzie trudne. Dodatkowo pracę stracił trener Di Matteo, który zaskoczył wszystkich i jak na opcję tymczasową utrzymał się bardzo długo.
Niewątpliwie na taki stan rzeczy wpływ ma wysoki poziom ligi angielskiej. Na Wyspach każdy mecz jest sprawą otwartą i walką o punkty. Southampton czy QPR mogą ograć faworytów, a WBA i Everton pokazują, że nie ma już "wielkiej czwórki". Należy pamiętać, że zapowiadana sprzedaż praw telewizyjnych jeszcze bardzie wzmocni budżety klubów z dołu tabeli i pozwoli kupować wartościowych graczy.
Podobny problem dotknął Manchester City, który gra skuteczną piłkę w lidze, a w Europie jest słaby i przegrywa mecze wygrane, jak z Realem. "The Citizens" w poprzednim sezonie zostali sprowadzeni na ziemię przez Napoli, a w tym przez Ajax.
Przeczyć tej teorii może postawa MU. Zespół Alexa Fergusona od lat chyba najlepiej radzi sobie na dwóch frontach, ale tutaj również są rysy. W poprzedniej edycji poległ nawet w LE i przegrał w kraju. Pewnie narażę się wielu fanom "Czerwonych Diabłów", uważam, że mimo awansu z grupy, MU gra poniżej poziomu, który daje nadzieję na końcowy sukces, zarówno krajowy, jak i międzynarodowy.
Przeczyć tej teorii może postawa MU. Zespół Alexa Fergusona od lat chyba najlepiej radzi sobie na dwóch frontach, ale tutaj również są rysy. W poprzedniej edycji poległ nawet w LE i przegrał w kraju. Pewnie narażę się wielu fanom "Czerwonych Diabłów", uważam, że mimo awansu z grupy, MU gra poniżej poziomu, który daje nadzieję na końcowy sukces, zarówno krajowy, jak i międzynarodowy.
Teoretycznie trochę łatwiej mają kluby hiszpańskie, gdzie rywalizacja opiera na dwóch hegemonach. W tym roku tendencja uległa zmianie i w lidze dochodzą do głosu Atletico, Levante i Malaga. Jednak na koniec sezonu w walce o mistrza pozostaną pewnie odwieczni rywale z Barcelony i Madrytu, być może dołączy jeszcze drugi zespół ze stolicy Hiszpanii. W tym przypadku łatwiej jest pogodzić walkę na krajowych boiskach i mecze w Europie.
Wspominając o klubach z Primera Division okazało się, że porażka Barcy ze Szkotami była wypadkiem przy pracy i jednocześnie wspaniałym prezentem rocznicowym dla "The Bhoys". W Moskwie Messi załatwił awans dla Katalończyków i dał znak Raulowi, że nie pozwoli mu być najskuteczniejszym strzelcem LM. Wydaje się, że Tito już wyznaczył własny kierunek i odciął się od Guardioli. Osobiście podoba mi się gra obecnej Blaugrany, choć chciałbym częściej oglądać takich graczy jak Villa.
Dzisiaj gra "nasza" Borussia i liczę na remis z niebezpiecznym Ajaxem. Przypadek klubu z Dortmundu kolejny raz potwierdza, jak ciężko jest wygrywać w Bundeslidze i triumfować na własnym stadionie z "Królewskimi". Klopp podnosi się w lidze, ale podejrzewam, że minimalnie wyższy priorytet ma LM. Robert Lewandowski wrócił z kadry, strzelił dwa gole z Greuther Fürth i poczuł, że ma z kim grać. To komunikat dla tych, którzy twierdzą, że "Lewy" jest bez formy, bo nie strzela w reprezentacji.
Cieszy również powrót Kuby Błaszczykowskiego i brak oznak kontuzji. Do tego należy dodać coraz lepiej grającego Götze. To mam nadzieję powinno wystarczyć na korzystny rezultat w Amsterdamie. W tej grupie z awansem nie powinien mieć problemu Real. City nie zrobi krzywdy Mourinho.
Na koniec jeszcze o tych bogatych, ale niekoniecznie najlepszych. PSG powinno zdominować ligę francuską, a tak się nie dzieje. W LM musi wywieźć remis z Kijowa i wtedy może być pewne fazy pucharowej. Jeżeli szejkom starczy cierpliwości, to być może w kolejnych latach projekt wielkiej piłki na Parc des Princes odpali, jak w przypadku MC, choć w tym przypadku ogranicza się tylko do ligi.
Jeszcze nie pojawił się zespół, który obroni LM i w tym samym roku wygra krajowe rozgrywki. Obecnie nie zanosi się na taki scenariusz.
P.S. Ten pan zachował się wbrew wszelkim standardom :(
