
Na temat poziomu polskiego futbolu powiedziano i napisano już wiele rzeczy, jednak trudno kolejny raz nie zabrać głosu w tej sprawie. Proces konwergencji sportowej powinien trwać, tymczasem obserwujemy regres. Dlaczego jest tak źle, skoro jest tak dobrze? Mamy do czynienia z poważnym błędem powielanym od wielu lat.
REKLAMA
Legia Warszawa w zeszłym sezonie zdobyła MP, prezesem klubu został człowiek, który ma kompetencje i chce wygrywać, a nie tylko pobierać pensję. Sam klub postawił na pracę z wychowankami i w polskich warunkach oferuje najlepszy system szkolenia młodych piłkarzy. Finanse "Wojskowych" mają się całkiem dobrze i reszta ligi może tylko pozazdrościć takiego budżetu. W sztabie szkoleniowym Warszawiacy mają trenera z historią hiszpańską i znającego specyfikę rynku polskiego. Do klubu przyszli zawodnicy, którzy otarli się o piłkę europejską i powinni stanowić o sile Legii. Coś jednak nie gra? Łazienkowska ma poważny ERROR.
Mecz z Cypryjczykami pokazał, że problem Legionistów to generalnie choroba całej polskiej piłki. Selekcjoner Fornalik, trenerzy klubowi, wszyscy mają ten sam ERROR!!! Nie można odmówić trenerowi Urbanowi, całemu sztabowi szkoleniowemu oraz wszystkim ludziom odpowiedzialnym za wyniki stołecznej drużyny ciężkiej pracy i determinacji. Tylko mam wrażenie, że jest to robota nieefektywna. Podobnie jest zresztą w przypadku pracy samych Polaków na tle innych krajów europejskich, pracujących ciężko, ale niewydajnie.
Polski piłkarz wciąż nie wie jak ma pracować, nie wie jakie błędy popełnia czyli nie możemy wymagać od Michała Żyro czy Michała Kucharczyka, że z meczu na mecz będą grali lepiej. Do tego dochodzi posługując się analogią HR-ową znajomość obsługi komputera, w piłce to jest umiejętność przyjęcia piłki na wysokim tempie i przy pressingu przeciwnika. Dodatkowe, mile widziane atuty to gra bez piłki, szybkość podejmowania decyzji. W skrajnych przypadkach, gdy decydujemy się na zatrudnienie pracownika, piłkarza spotykamy się z problemem braku wewnętrznej motywacji i woli walki w każdej sytuacji. Ten zarzut odnoszę do pierwszego Michała, który robi wszystkim łaskę, że gra w Legii. W profesjonalnym klubie ten pan nie zagrałby w kolejnym meczu, po tym jak po stracie piłki zareagował na wydarzenia na boisku.
Oczywiście sam szef Janek Urban powinien wiedzieć, że coś nie gra i starać się zmieniać ten stan rzeczy, korporacyjnie określę to jako reagowanie na kryzys. Tymczasem trener MP razem z Jackiem Magierą i Kibu Vicuña nie reagują na fatalny stan zespołu jaki ujawnił się w meczach z New Saints i Molde. Pierwszą konsekwencją było odpadnięcie z Steaua, kolejną słaby mecz ze słabym Lazio i wreszcie kompromitacja z przeciętnym Limassol. Przysłowiowym gwoździem do trumny była porażka z Wisłą Smudy, drużyną, która jest odbiciem polskiej ekstraklasy będącej rynkiem bez wyzwań, konkurencji na którym facet bez wiedzy przekonany o słuszności swoich prostych rozwiązań triumfuje nad całą "machiną" warszawską.
Ostatni czynnik to sama rekrutacja, "gwiazdy" nie dały nic firmie. Pinto, Junior i Ojamaa mieli dobre referencje, ale nie sprawdzili się nawet na rynku lokalnym i proste czynności nawet jak obsługa komputera stanowiły dla nich problem.
Jestem zły i nie mogę już patrzeć jak w polskim futbolu od lat występuje jeden wielki ERROR, cały czas coś robimy i robimy to źle. Kolejna gorzka pigułka zostanie podana już 11.10.2013 w meczu z Ukrainą :(
Na koniec przykład jak się pracuje w porządnych firmach, które przeprowadziły zmiany:
