Maciek Gillert. http://sport.fakt.pl/Orest-Lenczyk-to-twardziel,galeria,1264,12.html

Zatrzeszczało, pogruchotało, zakręciło, zadzwoniło i wypadło na Legię. W miniony czwartek to klub ze stolicy zawiódł w najmniej odpowiednim momencie i stracił szansę na mistrzowski tytuł. Losowość ligi kazałaby zachować ostrożność do samego końca, ale dzięki zachowaniu... kibiców Wisły właściwie czempiona można już odtrąbić.

REKLAMA
Śląsk, który najzwyczajniej w świecie mógłby w niedzielę przy Reymonta pokonać bezbarwną, pokaleczoną i zrezygnowaną Wisłę ma teraz nietęgą minę, bo po prawdzie, by uczciwie zdobyć pierwsze miejsce powinien stracić punkty i liczyć na potknięcia pozostałych. Każda wygrana w Krakowie będzie z miejsca podejrzana, a nie daj Boże, by miała miejsce po indywidualnym błędzie gracza miejscowych. Szum robi się, robi; ktoś powiedział, ktoś podał dalej i tak wyrósł wrzód na najważniejszym spotkaniu w sezonie dla Wrocławian. Nawoływania do „odpuszczenia” sobie wysiłku w tym konkretnym meczu, ze strony kibiców (?) Wisły względem własnych piłkarzy, sama w sobie jest ohydną i żałosną czynnością, ale przede wszystkim uderza w przyjezdnych łamane przez przyjaznych, bo to im odbiera prawo do praworządnej rywalizacji, do cieszenia się (ewentualnym) sukcesem całym sobą; tak pozostaje smród, że, do diabła, to nie do końca oni sami zapracowali na ten wynik, ale jeden, ten jeden raz, tak fekalna inicjatywa była po stronie przeciwnika. Cokolwiek się wydarzy podczas ogrywania odchodzącego mistrza opływać będzie tłuszczem podejrzeń. Pewne zwycięstwo gości, gol na początku i kontrola po ostatni gwizdek, gol przed lub tuż po przerwie, a na dokładkę bramka pod koniec gry, samobójcza albo z karnego, każda taka rejestracja zdarzeń, każdy scenariusz ubabrany jest samowolką Wisły; być może podopieczni Lenczyka w ogóle się tym nie przejmują, ale po latach, gdy z rozrzewnieniem wracać będą do tej finalnej kolejki ligowej zderzać się będą z legendą, że nie wszystko było w niej fair. Podziękujcie kibicom (?) Wisły...
Tym razem nie będzie typowania. Dobrze wiecie, gdzie postawić jedynki, i dobrze wiecie, że w tej naszej porąbanej lidze może zdarzyć się wszystko, nawet mistrzostwo dla Legii, rotfl.
Zwróćcie jeno uwagę, ze Ruch zagra dobrze dopiero w drugiej połowie. Od początku rundy Ruch gra dobrze tylko w drugiej połowie. Jedynym wyjątkiem są zawody z Podbeskidziem. W nim prezentowali się wybornie od początku i chyba brak porządnego ochrzanu w przerwie od trenera zadecydował, że nie zdobyli dwóch punktów więcej, a chyba nie trzeba mówić, co oznaczałoby to w tym momencie...
PS Żeby nie było, „puszczanie” meczów jest na porządku dziennym, gdzie tylko się rozejrzeć. W Czechach dupowaty Banik nagle wygrywa drugi mecz z rzędu, w drugiej niemieckiej wszystkie cztery zagrożone spadkiem ekipy wygrywają, i nie ważne czy u siebie, czy na wyjeździe... Jest jedna różnica, markowy zespół na te układy nie idzi9e (vide Bayern).
PS1 Jak zapowiadałem jakiś czas temu, z Bundesligi leci Köln. Żadna niespodzianka, jeśli tracisz ponad 70 goli w sezonie to nie licz na przyjazny los. Jeśli masz w ekipie Jajalo i Geromela to w ogóle na nic nie licz. Smutne pożegnanie Podolskiego z ukochanym klubem, i smutne wieści dla Borussii Mönchengladbach, bo to zawsze 6 punktów mniej w sezonie...