Teza postawiona w tytule jest chwytliwa, co nie? Uderza w odpowiednie struny. Chyba mógłbym projektować projektować podobne dla tabloidów, albo imać się copywriterstwem, ale tak na poważnie, to wydaje mi się, że jednak coś w tym jest... Franek osiągnął jednak mistrzostwo, bo właśnie po mistrzowsku spieprzył (sportowo) cały turniej. No dobra, bez jaj. Kilka refleksji, chaotyczna grafomania, a potem nerwosol, albo lepiej piwo, na uspokojenie...
REKLAMA
Najpierw małe wyjaśnienie; wprawdzie tylko winni się tłumaczą, ale skoro namnożyło się tylu ekspertów, to nie mam zamiaru zostać wrzucony do tych, co mądrzy po szkodzie. Nie podobało mi się, co Smuda wyprawia z kadrą, a właściwie czego nie wyprawia, jakoś tak od dwóch lat, na co są dowody w sieci. Niestety, okazało się, że nawet taki cymbał, jak ja dostrzegał więcej niż on...
---
Tak sobie myślę, że cholernie zaszkodził nam mecz z Niemcami. Mogli nam nastukać, jak na to zasłużyliśmy, a tak była okazja ogrzać się w ich blasku (chciałem napisać, „w blasku gwiazd”, ale aż czterech gości, którzy w Gdańsku zagrali minimum 45 minut nie pojechało na Euro...). Ten mecz był potem orężem przeciwko każdej krytyce. Wystarczyło zwrócić na coś uwagę, a słyszało się to przeklęte,
- Przecież Niemiaszki fuksem z nami zremisowały!
Taaa, fuksem; fuksem to myśmy tam nie dostali piątki, a że okoliczności utraty wyrównującego gola, były, jakie były, więc nadarzyła się okazja do zbudowania fałszywego mitu i trzymania niemal wszystkich w mentalnym szachu; ja po tamtym spotkaniu dostałem burę między innymi za takie słowa,
- Przecież Niemiaszki fuksem z nami zremisowały!
Taaa, fuksem; fuksem to myśmy tam nie dostali piątki, a że okoliczności utraty wyrównującego gola, były, jakie były, więc nadarzyła się okazja do zbudowania fałszywego mitu i trzymania niemal wszystkich w mentalnym szachu; ja po tamtym spotkaniu dostałem burę między innymi za takie słowa,
Liczyłem, że nasi zawodnicy przynajmniej na 15 minut w każdej z połów będą w stanie przejąć inicjatywę, okopać się na połowie rywala, utrzymać, rozegrać, przedrzeć się skrzydłem, wykonać kilka, może kilkanaście dośrodkowań, regularnie gromadzić stałe fragmenty gry, wypracować okazję do strzału zza pola karnego, coś kreatywnego skonstruować, przede wszystkim na to liczyłem. Tymczasem nie potrafiliśmy wymienić trzech, czterech podań. Straty następowały błyskawicznie, nim koledzy zdążyli się porozstawiać.
Jeśli chcemy robić postępy, chcemy cokolwiek znaczyć, osiągnąć choćby poziom przeciętności, to kiedy niby mamy nauczyć się takich wariantów, jak atak pozycyjny, jeśli nie w meczu z silnym, ale jednak zdemotywowanym i mocno osłabionym rywalem?
Czekamy na Euro? Dziady będą Wielką Improwizację wystawiać?
Znalazło się tam jeszcze kilka ostrych fraz, ale przede wszystkim był to przykład stawiania na wynik, a nie na poprawę jakości. Dokładnie to samo robi się w juniorach; wyrośnięte dzieciaki górują fizycznie nad małolatami z innych krajów, tylko jak już osiągają wiek seniorski to okazuje się, że brak im umiejętności czysto piłkarskich...
---
Schemat! Schemat! Schemat!
Gdybym tak krzyczał, bo było ich za dużo... niestety nie opracowano ani jednego, nawet tak oczywistego, jak umiejętne wykorzystanie atutów Piszczka. Bílek zajął się Gebre Selasie pół roku przed Euro i dał radę (w stopniu zadowalającym), Smuda nie potrafił w ciągu prawie trzydziestu miesięcy...
Gdybym tak krzyczał, bo było ich za dużo... niestety nie opracowano ani jednego, nawet tak oczywistego, jak umiejętne wykorzystanie atutów Piszczka. Bílek zajął się Gebre Selasie pół roku przed Euro i dał radę (w stopniu zadowalającym), Smuda nie potrafił w ciągu prawie trzydziestu miesięcy...
---
Acha, Smuda narzekał, że miał niewiele zgrupowań i w ogóle jakoś mało czasu. Świetnie. Ten sam Bílek, o którym już wspomniałem wymienił pół drużyny gdzieś w połowie zeszłego roku: Gebre Selasie, Pilař, Jiraček debiutowali, a właściwie to to samo można napisać również o Kolářu, który wcześniej zagrał jakiś nędzny mecz z Maltą w 2009 roku, czy Pekharcie z jednym spotkaniem przeciwko Turcji; oni potem wygrają mu eliminacje, a na turniej z żółtodziobów pojedzie jeszcze Rajtoral i Darida... Dla porównania wynalazki Smudy to Perquis, Polanski (ok, on nie zawiódł, był wiodącą postacią w środku pola), Boenisch...
---
Przyjrzyjcie się jeszcze raz liście czeskich debiutantów; poza Pekhartem wszyscy grają w nędznej Gambrinus Lidze...
---
No dobra, nędzni to my byliśmy (zwłaszcza od strony fizycznej). U Czechów ośmiu gości, którzy zagrali w sobotę we Wrocławiu, wystąpiło w tym sezonie minimum w fazie grupowej Ligi Mistrzów. U nas było czterech takich zawodników... (ale przed meczem mogliśmy się nasłuchać bujd na resorach o tym, że Czesi są najsłabsi w naszej grupie; Nie! To my byliśmy najsłabsi!)
---
Smuda dostał trzech graczy europejskiego formatu przygotowanych genialnie przez maga Kloppa; Bílek dostał dar od niebios w postaci piłkarzy Viktorii Pilzno, którzy świetnie zaprezentowali się w europejskich pucharach. Liderzy Mistrza Niemiec i liderzy czołowej drużyny czeskiej, czujecie to? A kto wyszedł z grupy śmiechu, he?
---
Mecz z Rosją to kolejny dramat narodowy; tak bardzo chcieliśmy nie przegrać, że ten cholerny remis do reszty nas zblazował. Nawet ja dałem się nieco porwać uniesieniu i wbrew przedturniejowym przewidywaniom, że Czesi nas zleją asekurowałem się remisem. Okazało się, że nasza grupa nie była słaba, była gównianie beznadziejna. Rosjanie, którzy mieli być papierem lakmusowym dla pozostałych ekip, na tle których mieliśmy się przekonywać o potencjale i umiejętnościach pozostałych uczestników całkiem zawiedli i nie wyszli nawet z grupy...
---
Żałośnie pobrzmiewają tłumaczenia, że zbłaźniła się Holandia, a nie my. Owszem, dała ciała na całej linii, ale do diabła, nie zapominajmy w jakiej znalazła się grupie! Jeśli chcecie szukać analogii dla naszej drużyny popatrzcie na Irlandczyków; właśnie tak wyglądalibyśmy w jakiejkolwiek innej grupie – mnóstwo straconych goli i koszmarna bezradność; no, może mniej byłoby zawziętości...
---
Ciekawe, czy trafi się jeszcze grupa na tych mistrzostwach, której zwycięzca poniesie porażkę, albo taka, w której awans dadzą cztery punkty...
---
Dobrych trzydzieści minut w każdym meczu; właściwie to ci, którzy widzą szklankę do połowy pełną, mogą powiedzieć, że zagraliśmy jeden dobry mecz...
---
Tak teraz wracam do mojego sobotniego wpisu o taktyce, na kilka godzin przed spotkaniem opisałem gola Czechów i to w kilku miejscach...,
Fragment 1. Dla Czechów kluczowy będzie odbiór piłki w środku pola, gdy nasze akcje dopiero będą się rozwijać, ominięcie grą kombinacyjną i indywidualną środkowej strefy (mała zwrotność Dudki i Murawskiego jest w sam raz) i rozrzucenie piłki do boku, gdzie dynamiczni i świetni technicznie, odważni i błyskotliwi Pilař i Jiraček (ten może zawrócić w głowie Boenischowi!) nie będą mieli większych problemów ze zrobieniem przewagi – odpowiedni ruch Baroša może sprawić, że bramkarz będzie miał zagwozdkę, jak wybronić sytuację sam na sam. Jiračka cechuje jeszcze jedno, atak środkiem;
Fragment 2. Nasz środek może dać się podpuścić i podejść pod pole karne przeciwnika w sile dwóch, wtedy Jiraček bez problemu urwie się temu, który pozostanie i zrobi niebezpieczną przewagę.
Fragment 3. Jesteśmy dość surowi w środku, a bierność naszych w grze ofensywnej będzie grzechem, dlatego łatwo o niedokładność, stratę i nadzianie się na kontrę.
Fragment 1. Dla Czechów kluczowy będzie odbiór piłki w środku pola, gdy nasze akcje dopiero będą się rozwijać, ominięcie grą kombinacyjną i indywidualną środkowej strefy (mała zwrotność Dudki i Murawskiego jest w sam raz) i rozrzucenie piłki do boku, gdzie dynamiczni i świetni technicznie, odważni i błyskotliwi Pilař i Jiraček (ten może zawrócić w głowie Boenischowi!) nie będą mieli większych problemów ze zrobieniem przewagi – odpowiedni ruch Baroša może sprawić, że bramkarz będzie miał zagwozdkę, jak wybronić sytuację sam na sam. Jiračka cechuje jeszcze jedno, atak środkiem;
Fragment 2. Nasz środek może dać się podpuścić i podejść pod pole karne przeciwnika w sile dwóch, wtedy Jiraček bez problemu urwie się temu, który pozostanie i zrobi niebezpieczną przewagę.
Fragment 3. Jesteśmy dość surowi w środku, a bierność naszych w grze ofensywnej będzie grzechem, dlatego łatwo o niedokładność, stratę i nadzianie się na kontrę.
---
Druzgocące okazały się stałe fragmenty gry; wiadomo, że jeśli masz przeciętny zespół, a nie oszukujmy się, że wyrastamy ponad to, to właśnie zagrania ze stojącej piłki dają okazję do niwelowania pewnych niemożności w rozegraniu pozycyjnym. Z Grekami wyglądało do dość miałko, raz lepiej, raz gorzej; w drugim meczu wydawało się, że mamy na nie jakiś pomysł, ale gdy przyszło zagrać z drużyną, która pod tym względem wygląda najsłabiej i na dodatek ich bramkarz nie rusza czterech liter z linii to byliśmy niewyraźni i obojętni na tę okazję; jeszcze niewiele brakowało, by to Sivok, właściwie jedyne czeskie zagrożenie przy wrzutkach, zapakował nam gola (zamiast tego rozwalił sobie nos).
---
Błąd Murawskiego to także błąd bocznych obrońców, Boenischa i Piszczka; obaj równocześnie włączyli się do akcji ofensywnej, żaden nie był w stanie wrócić na czas. Piłkarski kryminał.
---
Najbardziej czułe miejsce Czesi mają po swojej prawej stronie i na środku obrony. Nikt tego nie zauważył ze sztabu, a wystarczyło włączyć telewizor lub poczytać, co nieco w Internecie...
---
Wcale nie odbieram Grekom, czy Czechom szans w ćwierćfinale; wiem, to szaleństwo stawianie na jednych, czy drugich, a Pan Boniek ma trochę racji, że rywale z Grupy B dostali właściwie wolny los. Ale przypomnijcie sobie Euro 2004 albo 1996...
---
Dwanaście minut. Tyle zabrakło Dresdner SC do awansu na siódmy szczebel rozgrywek. Cholerny Göring (nie, sorry, Görig!). DSC zagrało w składzie: Janakiew - Forgber (87. Nowack), Zillich, Niederlein, N. Opitz - P. Opitz (81. Sieradzki), Preißiger, Wetzel, S. Hofmann - Csobot, Haase (46. Kuon).
Nowack... brzmi swojsko, do kadry go!
---
Niewiele też zabrakło do promocji drużynie FC Puiesti. Niestety, trzecia liga rumuńska nie dla nich, 36:2 okazało się niewystarczającym wynikiem, skoro lider zwyciężył 33:1. Ale Vointa też nie awansuje. Cała czwórka maczająca w tym cyrku palce została usunięta ze struktur piłkarskich.
