Gdy gruchnęła dzisiaj wiadomość o śmierci Włodzimierza Smolarka uświadomiłem sobie, że tak naprawdę nic o nim nie wiem. Mogę naturalnie użyć pewnych szablonów i napisać coś o przygodach pucharowych Widzewa, medalu Mistrzostw Świata, golu z Portugalią, jego słynnym przetrzymywaniu piłki w narożniku boiska, czy osławionej waleczności, ale przecież najlepiej pamiętam jego sensacyjny powrót do kadry w 1992 roku! Całkiem wiekowy już, jak na piłkarza, 35-letni Smolarek został powołany na mecz z Holandią przez Andrzeja Strejlaua i zaprezentował się naprawdę dobrze. Chyba wtedy zacząłem zastanawiać się, tak na poważnie, nad dziwnymi losami piłkarzy, o których gdzieś kiedyś słyszałem, a którzy zostali wyparci ze świadomości. Cała generacja futbolistów z lat '80 zaledwie przekroczyła granice Polski, by na obczyźnie dorabiać resztkami sił trzydziestolatków, a z miejsca stawali się passé. Bardzo wielu z nich przepadło całkowicie, jak Andrzej Buncol, czy Andrzej Pałasz; inni powracali, jako okazjonalna ciekawostka, np. Roman Wójcicki po wygraniu DFB-Pokal, czy właśnie Smolarek.
http://nos.nl/video/348992-1991-fc-utrechtreal-madrid.html
A na koniec jeszcze drobnym drukiem o najlepszym bodaj, sam przecież tak uważał, meczu w kadrze. Naturalnie chodzi o Lipsk, 1981 rok i rewanżowy mecz z Niemiecką Republiką Demokratyczną. W Niemczech Wschodnich panował całkiem spory optymizm przed tym meczem. Powszechnie twierdzono, że o awansie zadecyduje bilans bramkowy w grach przeciwko Malcie, tak wielce pewni byli udanego odwetu za porażkę jedną bramką w Chorzowie. Po meczu na Zentralstadion obie jedenastki czekały jeszcze potyczki z outsiderem właśnie. Grający w pomocy drużyny NRD Matthias Liebers przyznał potem, że jeszcze nigdy nie był tak pobudzony jak w tym spotkaniu. Pełny stadion, 80,000 miejscowych i jeszcze trzy tysiące kibiców z Polski (notabene bilety, a nawet wizy przyznano im baaardzo niechętnie). I popis jednego gościa – Smolarka. Dwa niecelne podania i pif-paf. Po pięciu minutach dwa gole po stronie Polaków! O Smolarku napisano: „biega na setkę w 11 sekund! Tylko zawodowo trenujący sprinterzy potrafią biegać szybciej!”. Legendarny trener Georg Buschner po porażce wyznał: „Było to najgorsze doświadczenie w całej mojej karierze”. Stracił prace po dwóch golach Smolarka! Jedenaście lat na stanowisku, historyczne 1:0 z NRF na Mistrzostwach Świata w 1974, ale porażka z Polską zrobiła swoje – won! Podobno niemieckie telewizory stygnąć zaczęły zaraz o końcowym gwizdku, jak tylko pokazano polskie flagi powiewające triumfalnie, a niemieccy fani wściekli mieli wrzeszczeć do naszych: „Idźcie lepiej do pracy!”...
