
W poniedziałek wieczorem zmarł w szwajcarskim Brunnen, w wieku 73 lat, „Timo” Konietzka – poinformowały miejscowe, a za nimi niemieckie media. Konietzka był strzelcem historycznego pierwszego gola w Bundeslidze.
REKLAMA
Po burzliwych debatach Bundesliga wystartowała 24 sierpnia 1963*. Równolegle rozgrywano osiem meczów, ale to właśnie w Bremie padł historyczny gol. Dokładnie o godzinie 17:58 supersnajper klubu z Dortmundu zainaugurował ostre strzelanie w lidze niemieckiej, najbardziej obfitej w bramki z zawodowych i liczących się w Europie ligZa wcześnie dla części widzów, ale za wcześnie również dla telewizji, a nawet fotoreporterów, którzy na początku spotkania zajęli miejsca… za bramką klubu z Dortmundu.
Akcję zawiązał Franz Brungs, zagrał na lewą stronę do Lothar Emmerich, który posłał w pole karne nisko lecącą nad murawą piłkę, w sam raz do napastnika reprezentacji Niemiec ustawionego pomiędzy polem pięciu metrów a punktem oznaczającym rzut karny. Uderzenie z prawej nogi i gol! Obrońca tytułu mistrzowskiego prowadzi! Nie minęła nawet minuta od pierwszego gwizdka!
Ostatecznie zwyciężyli gospodarze w stosunku 3:2, a wynik, tym razem w ostatniej minucie, skorygował dla przyjezdnych ponownie Konietzka.
Pierwszym liderem został późniejszy mistrz, rozdrażniony finałową porażką z roku poprzedniego, 1.FC Köln. Najefektowniej wygrał jednak ktoś inny, popularny Meidericher SV** puknął na wyjeździe Karlsruher Sport Club 4:1. Ich pech, a szczęście Kolończyków (i Schalke), że wówczas stosunek bramek oznaczał iloraz strzelonych i straconych…
* O założeniu jednej ligi skupiającej najmocniejsze zespoły krajowe myślano w Niemczech od lat ’30! Nie zaprzestawano dyskusji ani w czasie wojny, ani w czasie sukcesów międzynarodowych pierwszych lat powojennych (gdy już kopano w ogólnokrajowych rozgrywkach w NRD); dopiero klęska Mistrzostw Świata w 1962 roku przyspieszyła, czy może inaczej, urzeczywistniła te wieloletnie rozważania.
Dla zainteresowanych historia Bundesligi w pigułce (i języku niemieckim):
** Dla tych, którzy mają wątpliwości, naturalnie chodzi o nowy klub Tomasza „International Level” Zahorskiego.
