
Zastał Ruch drewniany, a zostawił… Bardzo ciekawe będzie podsumowanie, za jakiś czas!, pracy Waldemara Fornalika w Ruchu Chorzów. Bracia, bo jednak należy docenić również wkład młodszego z rodu, nie zapominając przy tym o pozostałych członkach sztabu, wykonują kawał dobrej roboty, a o szefie tego zespołu można już bez zastanowienia napisać Pan Trener.
REKLAMA
Informacja o przedłużeniu umowy przez szkoleniowca „Niebieskich” przeszła w mediach niemal bez echa; krótkie, lakoniczne wstawki upchane gdzieś po kątach, zapchajserwisy, ziewnowzmianki, eterowypełniacze. Bakero, Skorża, Maaskant… każdemu poświęcano dziesiątki tekstów rozkładając na czynniki pierwsze decyzje o prolongacie zaufania względem nich, chociaż żaden z nich nie trzymał najlepszych kart w trakcie negocjacji, właściwie jedyne, co mieli to pełne gacie. Przeglądam dzisiejsze internetowe wydania popularnych tytułów prasowych i… jeden tekst, żadnej analizy, żadnych wniosków i kłamcie mi dalej w oczy, że to wcale nie jest sztuczne traktowanie jednych z wyższością, skoro jest miejsce na naście tekstów związanych z tym, czy innym klubem…
Fornalik mógł stawiać warunki, to on ustalał reguły gry, był w rozmowach stroną dominującą: – Zostanę, ale… Bardzo interesuje mnie to ale; czy ustalone założenia zostaną zrealizowane i w jakim stopniu pozwolą one komfortowo rozwijać pomysł na drużynę? Na dzień dzisiejszy „Waldek King” zmuszony jest do improwizacji, co nie jest dobre, jeśli wyznaczasz sobie jakieś ambitne cele. Rozpoczynanie dnia od sprawdzania mentalnego stanu podopiecznych i przekonywania działaczy, by jednak nie sprzedawać, bo kupować i tak nie ma za co, może nie jest niczym nadzwyczajnym w polskich warunkach ligowych, ale w zderzeniu z ekskluzywnym planem dnia tych kilku wyjątków od reguły, trochę jednak odwraca uwagę od treningowej orki. A Fornalik to ambitny facet, w wieku w sam raz, by zacząć osiągać sukcesy, by się rozwijać, ustabilizować własną markę. I ten Pan Trener przedłuża umowę z Ruchem! Tym samym Ruchem, o którym można przeczytać wszystko, tylko nie to, że jest właściwym miejscem dla niego! Bardzo chciałbym przekonać się, że decyzja Fornalika powiązana jest z odpowiednim zastrzykiem finansowym dla klubu, że tuż tuż, za winklem Cichej zmierzają już do prezesa sponsorzy, zadowoleni, że ubiegli innych, że to loga ich firm kojarzone będą z tymi rewelacyjnymi przecież wynikami „Niebieskich”. Bardzo chciałbym solidnych fundamentów ekonomicznych wspierających kolejne etapy budowania silnej drużyny przez Fornalika; może nie od razu jakichś petrodolarów, ekstrawaganckich kaprysów milionerów, ale też nie zaledwie kroplówki, respiratora i dodatkowego koszyka odżywek. Bardzo jestem ciekawy, jak wyglądałby zespół Fornalik, gdyby miał całkowitą kontrolę nad tym, kto zostaje w kadrze, kogo można puścić, a jeszcze raz na jakiś czas mógłby wybrać się na zakupy; może nie w snobistycznym fraku, ale mając w portfelu wystarczającą gotówkę na wyciągnięcie kogoś ze średniaka ekstraklasy. Bardzo, bardzo interesowałyby mnie postępy…
Fornalik mógł przecież grać na zwłokę, odwlekać, wybrzydzać, udawać, szukać wymówki, później, później, spieszę się, albo teraz nie, boli mnie głowa, a jednak złożył autograf w miejscu, które wiąże się z całkiem konkretnymi konsekwencjami. Mógł poczekać, do czerwca, zobaczyć, co się wydarzy… Bez wątpienia nie zabraknie wtedy wakatów; jestem niemal pewien, że i w Wielkopolsce i Małopolscy, a nawet w Mazowieckiem. A jednak został. Jeśli rzeczywiście rezonansem jego decyzji będzie wzmożony ruch na kontach bankowych – nomen omen – Ruchu, to lato może być w Chorzowie wyjątkowo przyjemne. Patrząc na kadrę „Niebieskich” to, z całym szacunkiem, ale wyciągnąć z niej warto chyba tylko napastników, a i z tej formacji nie każdego. Pomoc? „Ecia” jest niezły, pisałem kiedyś, jaki jest jednak jego problem; Malinowski ma niebagatelne znaczenie dla zespołu, ale i nielicho lat, podobnie Zieńczuk; Straka jest niedoceniany więc nikt nie zajmuje sobie nim głowy. W obronie też specyficznie, bo gdyby ktoś rzeczywiście był atrakcyjny, to jednak w Ruchu już by nie grał. Można założyć, że kadra jako taka, pozostanie stabilna. I teraz dajcie Panu Trenerowi troszeczkę gotówki na takich Jankowskich, Brzyskich (wiem, wiem, trafił do Chorzowa przed Fornalikiem…), czy Grodzickich, a dopiero wtedy możecie się zdziwić! Byłyby to dokładnie takie warunki, jakich potrzebuje, by zostawić Ruch murowany, kiedy już z niego odejdzie, i nie ważne czy będzie to za dwa lata, czy za lat dwadzieścia…
