
„Zawsze podziwiałem piłkarzy, którzy w lidze rozegrali ponad 400 meczy, może i mi się to powiedzie, jako trenerowi?” – rozmarzył się po podpisaniu w maju 2005 roku kontraktu ze Zlínem. Jego licznik po przygodzie ze Sigmą zatrzymał się na 344 meczach (niektóre media podawały o trzy mecze więcej – MK), a teraz nadarzyła się okazja, by znowu wprawić go w ruch. Swój mały cel osiągnie, ale osiągnie go dopiero po dalszych kilku przystankach kariery. W Brnie? A może dopiero teraz?
REKLAMA
Oficjalnie, publicznie, patetycznie czterechsetny mecz przytrafił mu się 5 października 2008 roku i zgoła nie było czego świętować. Jablonec okazał się bezlitosny, Brno bezsilne, a „John” rozczarowany porażką zero do dwóch (czytelnik uważny zwrócił już dawno uwagę, że w tych opowieściach, jak jakieś wrzody nieznośne uczepiły się go kluby z Jablonca właśnie i Czeskich Budziejowic, choć wcale ich nie prowadził!).
Oficjalnie… Według innych wyliczeń, i bardziej ku nim skłaniają się moje zsumowania, owa zacna okrągła rocznica nastąpiła całkiem niedawno; objął Sigmę, by uratować ją od drugoligowej otchłani, tymczasem w debiucie, niejako przy okazji, poprowadził pierwszoligową drużynę w czeskiej lidze z numerem meczu „400”.
Za rywala trafiło się, a jakże!, SK Dynamo České Budějovice! Mecz miał znaczenie fundamentalne dla obu drużyn, i nikt nie zaprzątał sobie specjalnie głowy innymi liczbami niż punkty w tabeli. Oba zespoły szalenie potrzebują tlenu, przeto gra była szarpana, rwana, kulejąca i na wpół sparaliżowana; niemniej determinacji i woli walki odmówić jednym i drugim nie sposób. Walka o ligowe życie sprawiła, że pomimo braku futbolu w futbolu oglądało się to w napięciu i całkiem znośnie. Z jednej strony Heinz, Ordoš czy Jakub Podaný, z drugiej emeryten-party z wodzirejem Tomášem Řepką, czy inną niepokorną personą, Rudolfem Otepką (swoją drogą z próby opisania tego barwnego konglomeratu osobowości, niechcianych i odrzuconych piłkarzy, zebranych w stolicy Budweisera może powstać bardzo ciekawy tekst). Szczególnie w drugiej połowie miejscowa Sigma zepchnęła do bardzo głębokiej defensywy zespół Dynama; milion wrzutek, niemal z każdego kępka trawy, ale sytuacji bramkowych tak naprawdę tylko kilka, wszystkie spartolone tak dokładnie, że bramkarz gości, Michal Daněk, właściwie nie poznał, co to interwencja. Zdesperowani podopieczni „Johna” w końcówce tak wielce przyjęli taktykę „wszystko, albo nic”, że faktycznie niewiele brakowało, a pokarałaby ich fortuna. Skończyło się 0:0, nikt nie był zadowolony, chociaż dzisiaj po kolejnych meczach, zapewne zmieniono by zdanie.
Właściwie to może pochwalić się jeszcze jednym osiągnięciem – w ciągu tych wszystkich lat zaufało mu aż dziewięć klubów, co jest ewenementem: można rozpatrywać to jako absolutny brak ciągłości pracy, w końcu nikomu aż tak bardzo nie zależało, żeby zatrzymać go na dłużej, można wytłumaczyć to i inaczej, na przykład tak,
Zasłynąłem i tym, że mam za sobą najwięcej meczy [na ławce trenerskiej – MK] i klubów. Jeżeli dziewięciu menadżerów daje ci szansę, to to już coś znaczy. To już coś tam musisz umieć…
Prawda, że wygodne i ładnie brzmi? Wiele lat temu zdiagnozował swoją postawę w klubach,
Uličný jest bardzo dobry przez pierwsze dwa lata: ma w sobie energię, piłkarze go nie znają. Ma świetne pomysły, które wszyscy podłapują. Ale po dwóch latach zaczyna się powtarzać, brakuje tej magii…
Wyczuwa doskonale, kiedy chemii zaczyna brakować. Bo czy to normalne, gdy lejesz Spartę na Letnéj, a działacze w ogóle ci nie gratulują?
Pomimo tylu lat na ligowej ławce trenerskiej właściwie nigdy nie był wymieniany w gronie potencjalnych kandydatów na objęcie najbardziej eksponowanych foteli, tych wygodnych i sowicie opłacanych posad, ma zresztą na to swoją teorię,
Jestem typem trenera, który potrafi być bardzo ostry i twardy, tak bardzo, że piłkarze wręcz czują strach. Z drugiej strony potrafię ich docenić, gdy sprawią mi radość. Zwłaszcza wobec tych młodszych trzeba być surowym, ale czasem wychowawczym środkiem może być również i miłe słówko, zachęta.
Ja raczej należę do grupy trenerów prowincjonalnych, którzy trenują drużyny nie mające ambicji awansu do Ligi Mistrzów. To nam nieco przeszkadza, nie możemy sobie wyrobić nazwiska takiego, by liczyć na angaż w Sparcie, czy Slavii, czy jeszcze innym topowym zespole. Z drugiej strony tamtym trenerom nie ma czego zazdrościć. Ciągle są pod ogromną presją, bo muszą być pierwsi.
Ja raczej należę do grupy trenerów prowincjonalnych, którzy trenują drużyny nie mające ambicji awansu do Ligi Mistrzów. To nam nieco przeszkadza, nie możemy sobie wyrobić nazwiska takiego, by liczyć na angaż w Sparcie, czy Slavii, czy jeszcze innym topowym zespole. Z drugiej strony tamtym trenerom nie ma czego zazdrościć. Ciągle są pod ogromną presją, bo muszą być pierwsi.
Nie pęka, gdyby mógł poskładać zespół z tych zawodników, których kiedyś trenował to,
wygrywamy ligę o pięć punktów przed Spartą, albo jeszcze lepiej, wygrywamy nawet z reprezentacją Karela Brücknera, mojego trenerskiego idola!
René Bolf, Pavel Černý, Martin Čížek, Richard Dostálek, Libor Došek, Lukaš Došek, Tomaš Došek, Radek Drulak, Tomáš Galásek, Marek Heinz, Pavel Holomek, Roman Hubník, Tomáš Hunal, Martin Hyský, Marek Jankulovski, Luboš Kalouda, Marek Kincl, Michal Kolomazník, Petr Kouba, Radim Kučera, Edvard Lasota, Martin Lukeš, Jan Maroši, Jan Nezmar, Milan Pacanda, Karel Piták, Zdeněk Pospĕch, Luboš Přibyl, Petr Samec, Patrik Siegl, Jaroslav Šilhavý, Libor Sionko, Rudolf, Skácel, Radek Slončik, Jan Stejskal, Marek Střeštík, Aleš Urbánek, Martin Vaniak, Stanislav Vlček, René Wagner, Luděk Zelenka, Marek Zúbek…
Co za nazwiska! A to jedynie wierzchołek góry lodowej! Zestawić z nich jedenastkę, ha! Byłby to skrajnie ofensywnie grający superzespół! Prawdziwy dream-team! Zakładając, że wszyscy byliby w świetnej formie, a różnice wiekowe nie odgrywałby roli, osobniczo wyselekcjonowałbym taką ekipę meczową:
Vaniak – Pospĕch, Šilhavý, Jankulovski - Sionko, Dostálek, Galásek, Maroši - Pacanda, Wagner, Heinz ;]
Ustawienie 3-4-3, bo jednak przedwojenne 2-3-5 byłoby nieco niepoprawne taktycznie;)
Wracając do swoich baranów… Jako strażak Sigmy ma okazję powrócić zarazem na drugie miejsce w klasyfikacji wszechtrenerów tego klubu (licząc wyłącznie 1.Ligę). Legendarnego Karele Brücknera nie dogoni, nie ma szans (były trener reprezentacji Czech prowadził Sigmą w aż 247 ligowych meczach!), ale do Psotki brakowało mu zaledwie pięciu spotkań, minęło właśnie pięć kolejek rundy rewanżowej, a on wciąż jest trenerem zatem… Tak czy siak, pod względem ilości zdobytych punktów i odniesionych zwycięstw zajmował drugie miejsce bez uwzględniania onego trzeciego już podejścia.
I na koniec jeszcze jeden niecodzienny wyczyn, niecodzienny, bo w zdominowanej przez Spartę czeskiej lidze absolutnie unikatowy dla każdego szkoleniowca – pokonać ich w sezonie, dwukrotnie! Kolekcje szeryfów ligi tworzy ośmiu superbohaterów, oprócz FC Zbrojovki Brno prowadzonej przez „Johna” (sezon 007/08) dwukrotnie Spartę pokonywali:
Kerel Brückner - Sigma Olomouc, 1995/96,
Ladislav Škorpil - Slovan Liberec, 2001/02,
Vítězslav Lavička - Slovan Liberec, 2005/06,
Vlastislav Mareček (tragicznie zmarły w 2007 roku młody, obiecujący szkoleniowiec) - FC TESCOMA Zlín, 2002/03,
Karel Jarolím - 1.FC Synot Staré Město, 2003/04,
Dušan Uhrin jr - FK Mladá Boleslav, 2004/05,
Pavel Vrba - Viktoría Plzeň, 2010/11.
Ladislav Škorpil - Slovan Liberec, 2001/02,
Vítězslav Lavička - Slovan Liberec, 2005/06,
Vlastislav Mareček (tragicznie zmarły w 2007 roku młody, obiecujący szkoleniowiec) - FC TESCOMA Zlín, 2002/03,
Karel Jarolím - 1.FC Synot Staré Město, 2003/04,
Dušan Uhrin jr - FK Mladá Boleslav, 2004/05,
Pavel Vrba - Viktoría Plzeň, 2010/11.
Prawda, że zacne towarzystwo?
Ale ja nie o tym;)
Ale ja nie o tym;)
Puknąć Spartę u siebie i na wyjeździe rzecz miła, ale czym by była, gdyby satysfakcji ubyło; Sparta miała cztery punkty przewagi nad Slavią i trzy ostatnie mecze. Najpierw zawitał „John” i rozgościł się tłusto, wygrywając 2:0 i dając przykład innym jak zwyciężać trzeba. Sparta nie zdobędzie do końca sezonu nawet punkciku i straci pewny, wydawałoby się, tytuł mistrzowski!
Zwycięstwo przyszło w najważniejszym momencie, na koniec sezonu, gdy Sparta walczy o mistrzostwo, a my walczymy o trzecie miejsce.
Naturalnie gratulacji nie było końca, bo sukces szczególny, a niechęć wielu środowisk do Sparty powszechna. Nic dziwnego, że udzielając pomeczowego wywiadu musiał wyłączyć telefon.
Jak tylko go włączyłem, to zaczął pipać na okrągło. Nie liczyłem ich, ale było tego tyle, co na Boże Narodzenie. Wszystkie sprawiły mi przyjemność, wiesz, gdy Brno wygrywa na Sparcie to jest to święto. Najbardziej przypadły mi do gustu te szczere życzenia, łatwo wtedy poznać, kto jest prawdziwym kumplem, kto naprawdę trzyma za ciebie kciuki. Jeszcze za kwadrans trzecia dzwonił do mnie Roman Horký z kapeli Kamelot. Wcześniej nie dał rady.
Uličný rekordzista. Osobowość ligi. Czy naprawdę po wykonaniu misji ratowania Sigmy odejdzie na emeryturę? A jeśli trafi się jakaś ciekawa propozycja, skusi go niepewny i stresogenny los trenera? Tak pewny decyzji przy podpisywaniu piekielnej umowy, teraz wahać się zaczyna; uzależnienie od adrenaliny jednak zaczyna dawać o sobie znać…
A i piłkarze w tym maczają palce inspirując go, jak taki Michal Ordoš, syn marnotrawny, który zrzekł się wszystkich należnych mu wypłat do końca sezonu dopóty Sigma Ołomuniec ostatecznie nie zachowa ligowego bytu; spadnie? Żadnych pieniędzy nie przyjmie, ma z tego obawy jakieś?
Nie, nie boję się. Gdy wtedy o tym mówiłem chyba mogłem spojrzeć w tabelę (śmiech). Nie no, żartuję: w ogóle się nie boję. Nawet jeśli Baník zacznie coś grać. Pomogły mu transfery i nowy właściciel. Podniosą się. Ale i tak wierzę, że te swoje pieniądze dostanę.
Piękna postawa, prawda? U nas zawodnicy najchętniej zaszantażowaliby szefostwo „premia za utrzymanie albo spadek”, a w Czechach Ordoš, Řepka (České Budějovice)... Inne podejście, zupełnie inne.
I na koniec aktualizacja, będę informował w kolejnych newsach, jak przedstawia się bilans Uličneho. Stan na 21.03.2012:
Sigma (2011/12) 5: 3-1-1 9:5 (trzecie miejsce w tabeli rundy wiosennej);
Razem 619: 257-167-195 833:724
Razem 1.Liga (Czechy) 404: 147-115-142 489:512
Sigma (2011/12) 5: 3-1-1 9:5 (trzecie miejsce w tabeli rundy wiosennej);
Razem 619: 257-167-195 833:724
Razem 1.Liga (Czechy) 404: 147-115-142 489:512
