O autorze
Rocznik 1980. Górnoślązak, Niemiec, Polak, być może nawet człowiek, co komu pasuje...; piłką nożną interesuję się gdzieś od połowy lat osiemdziesiątych, pasjonując się nie tylko wydarzeniami bieżącymi, ale coraz śmielej odkrywając niezwykłości zdarzeń minionych. Fascynujące, w sam raz, żeby się zatracić. Zupełnie, jak w literaturę, muzykę, filozofię Wschodu, przyjaciół, jedzenie...

Kontakt: mariuszkowoll@gmail.com

Janosikowanie

Kangur jest (chyba) martwy
Kangur jest (chyba) martwy http://www.spiritland.net/wallpaper_01.htm
Teza: Gdy zespoły zagrożone spadkiem w cudowny sposób zaczynają gromadzić punkty, nawet w najmniej oczekiwanych miejscach i okolicznościach znamienne to potwierdzenie, że sezon ligowych zmagań zbliża się do końca, wychodzi na ostatnią prosta. Syndrom „gorszego dnia” zwany również Janosikowaniem dziwnym trafem przytrafia się w meczach z akurat najbardziej potrzebującymi.



Dowód: Zajrzyjmy na ligowe trawniki, czy co tam w ich miejscu się znajduje. W rodzimej kopanej wyjazdowe wygrane, jak gdyby nigdy nic, zalicza Lechia Gdańsk oraz Łódzki KS, miłosierdzia uczą ich Bełchatowianie oraz klub z Bielska. W obliczu tych niespodziewanych rozstrzygnięć przesądzony wydaje się być los Cracovii, która ostatni raz trzy punkty zgarnęła pod koniec listopada ubiegłego roku.
Za naszą południową granicą dumne rezultaty osiąga Sigma z Ołomuńca oraz Dynamo z Czeskich Budziejowic, dzięki czemu truchleją w Bohemians 1905 (kolejna porażka!!!), a także w Ostrawie, która dzisiaj zmierzy się z Pilznem; mistrz wobec zaskakującej formy Sparty, wciąż z realnymi szansami na końcowy triumf. Sensacyjnie w grze o ligowy byt pozostaje Viktoria, ta z Žižkova, jeszcze dwa tygodnie temu całkiem bezbronna, z pomocą Janosików znad Nysy i fatalnej dyspozycji „Kangurów” wracająca do żywych. W to, że Kangur jest martwy, albo przynajmniej konający nikt nie ma już wątpliwości, a rywale pociesznie z tego kpią, vide Richard Kalod wykonujący cieszynkę zdychającego kangura po wyrównującym golu…
Gdyby komuś przyszło do głowy, że co, jak co, ale w Niemczech jest to nie do pomyślenia, szybko przywołuję do porządku. Halo! Budzimy się! Tylko w tej kolejce sensacyjnie zakończył się mecz w Leverkusen, ale jakby co, to prześledźcie wyniki Freiburga, czy Augsburga, wprost poniewierające jakiekolwiek rozsądne przewidywania. Akurat w Bundeslidze rolę Cracovii przyjął na siebie 1.FC Kaiserslautern, pielęgnując nieudacznictwo i całkowity brak skuteczności. Niewiele lepiej mają się sprawy w Berlinie i Kolonii, akurat, bo cała trójka to najbardziej beznadziejne drużyny rundy rewanżowej.


Jak zatem widać Janosikowanie ma się w najlepsze, co było do udowodnienia.

A prognozy jakiekolwiek? Chyba sprawniej antycypować ewentualne rozstrzygnięcia na górze tabeli niźli w jej spodniej części. Wiadomo, w polskiej kopanej wiele zależeć będzie od rezultatu spotkania na Łazienkowskiej; wbrew pozorom liczne osłabienia defensywy Legijnej mogą zadziałać na niekorzyść Ruchu, przecież mając tak przetrzebioną linię obronną kamuflowanie własnych braków może Skorża podjąć na wskroś ofensywnym zestawieniem, rozgrywaniem i przetrzymywaniem piłki na połowie „Niebieskich”, wysokim pressingiem i wstawieniem dodatkowego atakującego. Bez dwóch zdań, pozostałe ekipy walczące o tytuł zacierają ręce na myśl o możliwym remisie, sądzę, że najbardziej w Kielcach, bo tam najpoważniejszy wydaje się kontrkandydat. Niech nie zmylą Was tamtejsze ostrożne wypowiedzi i porażka w Zabrzu; to pierwsze raczej zwyczajnie oznacza chłodną kalkulację, umniejszanie presji, drugie jest całkiem normalnym zjawiskiem, w końcu na Górniku padły już i Legia i klub z Poznania.


Bardzo ważna będzie najbliższa kolejka, a jak najbardziej słownie bliska, bo już w środę rozpoczynająca się; w kontekście walki o utrzymanie właśnie czwartego możemy oglądać ostatnie tchnienie Cracovii, ale sukces „Pasów” wcale nie zdziwi, dlatego ostrożnie z obstawianiem! Kluczowe gry rozegrane zostaną w Gdańsku i Łodzi, mogą znacząco ograniczyć ewentualne roszady.


W Czechach, jak najbardziej realnym wydaje się zanik sławy Sparty. To, co wyprawiają w tej rundzie podopieczni Martina Haška przyrównać można w linii prostej do efektów walki o punkty Śląska Wrocław – nie idzie i już. Właśnie stracili pozycję lidera, a po przyszłej rundzie spotkań mogą całkiem poważnie zdystansować się od mistrzowskich ambicji. W Wielką Sobotę szykuje się hit dokładnie taki, jak u nas: lider, Slovan Liberec, przywita wicelidera, czyli właśnie Spartę. Na ten moment Na Hradbách zwyciężyć mogą tylko miejscowi, inne rozstrzygnięcie będzie zgoła niespodziewane. A jeśli dzisiaj zwycięży mistrzowska ekipa trenera Vrby może dojść do atrakcyjnego finiszu ligi – w ostatniej kolejce Pilzno jedzie do Liberca.

O utrzymanie walka trwa w najlepsze, chociaż trudno podejrzewać o to Bohemkę. Tak, czy siak zamieszanych w bój o zachowanie miejsca w Gambrinus Lidze jest co najmniej pięć drużyny, ale po 24 kolejce może być ich sześć, wystarczy, że w małych derbach Slavia podąży śladami „Kangurów” i pozwoli pojechać po sobie ekipie z robotniczej dzielnicy Pragi. Sigma i Baník realnie mogą myśleć o przywiezieniu punktów z gier wyjazdowych, Bohemians 1905 w kolejnych małych derbach spróbują przełamać niemoc, lecz łatwym zadaniem to nie będzie – Dukla imponuje w tym sezonie, wykrwawia się kadrowo, a jednak imponuje.

Wreszcie Bundesliga. Tam to przynajmniej faworyci walczą na całego o tytuł najlepszej drużyny. Bayern i klub z Dortmundu suwerennie rozprawiają się z kolejnymi rywalami, z rzadka, z rzadka jedynie tracąc punkty. Siódmego kwietnia trudniejsze zadanie czeka podopiecznych Jürgena Kloppa, bo cichcem „Wilki” włączają się w grę o puchary. To co najsmaczniejsze zostawiono wszelako na środę, nie, nie najbliższą, ale jedenastego. Wtedy w Dortmundzie pretendenci siłować będą się wzajemnie.

Pomny tego, co wyprawiała w minionym sezonie Borussia nie zaryzykuję, że posprzątane już jest ze strefą spadkową. Co to to nie, chociaż ewentualna strata w najbliższym meczu „Czerwonych Diabłów” raczej przesądzi los Borysiuka i tego, no, jak mu tam, cholera ten wielki talent z Polski… aaa, już wiem! Świerczoka! Król Otto może doznać na koniec kariery upokarzającej klęski, sytuacja Herthy nie jest za ciekawa, a w terminarzu wcale nie widać łatwych spotkań. Co jednak powiedzieć o Kolonii, która w każdej kolejnej rundzie będzie zmagać się już to z faworytami do pucharów, czy mistrzostwa, już to z kontrkandydatami w walce o ligowy byt. Jak dla mnie Peszko podzieli los chłopaków z Kaiserslautern – leci z ligi!

I jeszcze drobna porada, jak spędzić najbliższy tydzień:
02.04.
17.00 Baník Ostrava – Viktoria Plzeň
20.15 Fortuna Düsseldorf – FC St. Pauli
03.04.
18.30 Ruch Chorzów – Wisła Kraków
04.04.
18.30 Arka Gdynia – Legia Warszawa
05.04.
18.45 Górnik Zabrze – klub z Warszawy
06.04.
18.00 Dukla Praga – Bohemians 1905 Praga
07.04.
13.30 Legia Warszawa – Ruch Chorzów
15.30 VfL Wolfsburg – klub z Dortmundu
19.00 Slovan Liberec – Sparta Praga
08.04.
15.30 Schalke 04 – Hannover 96
21.30 Real Madryt - Valencia
09.04.
13.45 ŁKS Łódź – Widzew Łódź
18.30 Korona Kielce – klub z Poznania
20.15 Slavia Praga – Viktoria Žižkova