Rekomendacja T miała pomóc zadłużonym w bankach Polakom i zniwelować efekt tzw. spirali kredytowej. Banki otrzymały restrykcyjne wytyczne dotyczące weryfikacji potencjalnych kredytobiorców w wyniku czego sprzedaż spadła. Problem w tym, że zaostrzenie kryteriów dla banków otworzyło furtkę instytucjom pozabankowym, które nieobjęte wytycznymi KNF w minionym roku urządziły sobie żniwa na tzw. chwilówkach i szybkich pożyczkach, pomijając weryfikację klienta w BIK (bo i po co?) oraz wszelkich odmianach rejestrów dłużników.

REKLAMA
Co jest lepsze dla zadłużonego konsumenta? Objęte nadzorem KNF instytucje finansowe, czy pozbawione kontroli przedsiębiorstwa, które koszą klientów na swoich kosztach i odsetkach?
Miniony rok był bardzo udany dla sektora szybkich pożyczek. Sam Provident odnotował 15 procentowy wzrost wartości swojego portfela, który w III kwartale 2012 roku obejmował 843 tysiące dłużników. Lider tego obszaru ma się bardzo dobrze, ale mniejsi konkurenci, również nie mają powodów do narzekań. Białostocka firma oferująca pożyczki Marka S.A. odnotowała wzrost wartości pożyczek o 70 procent w stosunku do roku 2011. A wrocławski SMS Kredyt osiągnął wynik w III kwartale roku 2012 dwukrotnie wyższy niż w roku 2011. Popularne chwilówki, za które przychodzi słono dopłacać stały się jedynym ratunkiem dla zadłużonych w bankach kredytobiorców. Nie chodzi już nawet o konieczność zapożyczenia się na święta, czy okoliczności rodzinne, ale o szybką pożyczkę na spłatę zaległych rat bo kredyt grozi wypowiedzeniem.
Firmy, które żyją z chwilówek nie udzielają zdesperowanym chwilówkobiorcom wystarczającej informacji zwrotnej na temat oferowanego produktu, często też celują w konsumentów z mniejszych miast i wiosek, którzy mają utrudniony dostęp do produktów bankowych. Ostatnia kontrola UOKiK, która objęła swoim okresem czas od marca do listopada 2012 roku dokonała weryfikacji treści umów, a także reklam oferowanych produktów. Swoim zasięgiem weryfikacja objęła 31 firm, z czego w 28 odnotowano nieprawidłowości. Wyniki kontroli wykazały, że w tabelach opłat i prowizji załączanych do umów nie widniały wszystkie opłaty i koszty, jakie podpisujący umowę Konsument godzi się płacić w razie zaistnienia okoliczności uprawniających do ich naliczania. W samych reklamach, a kontroli poddano 17 reklam 16 firm, w 10 UOKiK wskazał uchybienia wobec obowiązujących przepisów. Prezez Krasnodębska-Tomkiel stwierdziła, że "Kredytodawcy niezgodnie z ustawą o kredycie konsumenckim nie zamieszczali m.in. wszystkich danych o kosztach kredytów, wskazywali jedynie rzeczywistą roczną stopę oprocentowana czy rat, nie informując już o całkowitej kwocie kredytu do spłaty".
Nie można jednak z czystym sumieniem zarzucić tym firmom, że żerują na niewiedzy konsumenta. Przykład Amber Gold udowodnił, że nawet wbrew powszechnie dostępnej w Internecie kampanii ostrzegającej przed parabankami Polacy podejmują ryzyko. Analogicznie jest z chwilówkami, Polacy wiedzą, że słono im przyjdzie dopłacić do pożyczonej kwoty (nawet jeśli wszystko terminowo będzie spłacane), a mimo to są na tyle zdesperowani, że decydują się na ten krok. W chwili, kiedy banki odmawiają „pomocy” jedynym wyjściem jest skorzystać z usług firm, które wyrażają wolę udzielenia pożyczki.
Ostatnie dane KNF dotyczące sektora wierzytelności pokazują, że Polska zapożyczona jest na 535 mld zł, a około 40 mld zł stanowią należności przeterminowane. Grudniowe dane z GUS również nie są optymistyczne: bezrobocie w listopadzie wzrosło do poziomu 12,9%, a w perspektywie kryzysu roku 2013 i pogłębiającej się skali masowych zwolnień i upadłości przedsiębiorstw należy oczekiwać jeszcze wyższego wzrostu wskaźnika osób bez pracy. Osób, którzy mają nie tylko swoje bieżące zobowiązania, ale i kredyty do spłaty. Sektor wierzytelności w roku 2013 powinien odnotować znaczny wzrost, co odbije się wzrostem konsumentów korzystających z ofert firm pozabankowych, w których znajdowane będą pieniądze na spłatę grożących wypowiedzeniem kredytów bankowych.
Z danych Infomonitora wynika, że 2,2 mln kredytobiorców straciło swoją płynność finansową, z czego około 700 tysięcy ludzi to tacy, którzy jednocześnie stracili już wiarygodność finansową. Te wskaźniki będą rosnąć w 2013 roku. Dla sektora wierzytelności oznacza to, że już teraz konieczna będzie decyzja o zintensyfikowaniu działań departamentów windykacji poszczególnych banków i firm, szczególnie w stosunku do konsumentów kredytów konsumpcyjnych, których ryzyko zaprzestania spłat wzrośnie wskutek napływającej fali kryzysu. Już teraz należy zwiększyć dyscyplinę fiskalną na wczesnych etapach przeterminowania, aby wykluczyć ryzyko doprowadzenia danego kredytobiorcy do sytuacji na umowie, która spełni wymogi wypowiedzenia jej i zablokowania rezerw. Klienci nie tylko banków, ale i firm udzielających pożyczek, muszą spodziewać się (ku swojemu niezadowoleniu) jeszcze większej kontroli terminowości spłat, być może firmy pozabankowe zdecydują się na czynności prewencyjne, by monitować spłaty jeszcze przed terminem ich zapadalności, aby maksymalnie zniwelować ryzyko powstania zatoru finansowego. Kto nie zdecyduje się na działanie już teraz może przegapić czas, w którym można będzie uchronić się przed większą stratą.
W obliczu nadchodzącego kryzysu nie może mieć znaczenia, czy zaległości w spłacie powstają w wyniku złej woli, czy okoliczności życiowych, które zmuszają zadłużonych do zaprzestania spłat. W 2013 nie będzie to mogło mieć żadnego znaczenia, ponieważ każda wierzytelność, która nie zostanie ustabilizowana na wczesnym etapie przeterminowania ostatecznie będzie przyczyną wielkich dramatów rodzinnych dla danego Dłużnika i jego najbliższych. Usztywnienie stanowiska wobec Dłużnika, a co za tym idzie: zła windykacja, która bezdusznie "wydziera" ostatnie pieniądze od Dłużników to mit i zła ocena sytuacji. Jeśli windykacja nie odzyska wierzytelności za te "dwie marne raty" to trzeba mieć świadomość, że te dwie raty to w niedalekiej przyszłości kolejne dwie inne raty, dwa kolejne rachunki za prąd, dwa kolejne czynsze, a ostatecznie wszystkie one doprowadzą do finansowej katastrofy, która pogrąży nie tyle samego Dłużnika, ale przede wszystkim jego małżonka i dzieci. Ciężka sytuacja Dłużnika oczywiście musi być tolerowana, ale trzeba mieć świadomość, że jeśli Dłużnik nie odda na wczesnym etapie to jest to jego pierwszy krok do pogrążenia całej swojej rodziny.
2013 będzie dobrym rokiem dla sektora wierzytelności, ale o wiele bardziej nieprzyjemnym dla zadłużonych konsumentów, przede wszystkim zaś dla tych, których pożyczki zaliczane zostaną do tzw. złych kredytów. A Polacy to kraj Dłużników, którym żyje się dobrze z długami, a nawet kilkoma komornikami. I jakkolwiek może to brzmieć cynicznie to jest to prawdziwym obrazem naszego zadłużonego społeczeństwa na którym nie robi żadnego wrażenia narastający kilkudziesięciotysięczny dług publiczny w konfrontacji z dwiema ratami, na które nie stać zadłużonego Polaka spłacić w wyznaczonym terminie. To jest kraj dla Dłużników.