Internet

Syndyk rozpoczął już działania, aby ścigać Klientów Amber Gold, którzy zdecydowali się zaciągnąć pożyczki w tym parabanku. Temat przewinął się przez media prawie niezauważony, a niekiedy w ogóle nie był poruszany. Nie powinno to specjalnie dziwić ponieważ opinii publicznej za pośrednictwem wszelkich środków masowego przekazu kreowana jest tylko jedna teza: wszyscy konsumenci korzystający z usług Amber Gold są oszukani i pokrzywdzeni. Nie jest to do końca prawdą, jest bowiem grupa, która nie straciła oszczędności swojego życia, tylko uzyskała kredyty, których teraz nie chcą dobrowolnie oddać by można było je zwrócić oszukanym i pokrzywdzonym.

REKLAMA
Opinii na temat tego dlaczego inteligentni ludzie dali się omamić jak małe dzieci wizją horrendalnych zysków i świadomie, bądź nieświadomie, podjęli decyzję, aby nie weryfikować chociażby w Internecie firmy, której chcą powierzyć oszczędności swojego życia, jest wiele. Każdy ma też z pewnością własne zdanie na ten temat. Mimo to wszystkich konsumentów, korzystających z usług Amber Gold nazywa się oszukanymi i pokrzywdzonymi.
Było to jednak ryzyko na które każdy z tych konsumentów wyraził zgodę i uznał, że warto je podjąć. To był swego rodzaju hazard, zdanie się na los, postawienie na szali całego swojego majątku licząc, że się uda. Część miała szczęście i zarobiła na pierwszej lokacie i nie skorzystała z kolejnych propozycji, tylko wyciągnęła wpłacone pieniądze. Ta grupa może się nazwać farciarzami. Byli też tacy, którzy po szybkim zarobku na pierwsze lokacie od razu skorzystali z kolejnej i ten stan trwał, aż do utraty życiowego dorobku. Są też Ci, którzy stracili wszystko od razu.
Pożyczyli z Amber Gold bo wszyscy inni odmowili
Ale jest jeszcze jedna grupa konsumentów Amber Gold. Taka, która nie zdeponowała tam swoich pieniędzy, a pożyczyła ze Spółki w ramach oferty kredytów konsolidacyjnych i konsumpcyjnych. O nich się milczy, a to bardzo ciekawa grupa społeczna. Nie tylko w kontekście powodów dla których chcieli, lub musieli, skorzystać z tego, czy innego parabanku, ale również w płaszczyźnie mentalności tych osób i sposobu na życie.
Ponad 1600 osób pożyczyło z Amber Gold ponad 8,3 miliona złotych – średnia wartość pożyczki to 5187,50zł. Wszystkie te pożyczki zaciągnięte zostały przed ogłoszeniem upadłości Spółki. Do tej pory Ci ludzie oddali ok. 750 tysięcy złotych.
- Wysłaliśmy już około 1,4 tysiąca wezwań do zapłaty, z których część wróciła nieodebrana a część wróciła z potwierdzeniem odbioru - powiedział w środę PAP syndyk masy upadłościowej Amber Gold Józef Dębiński. Wyjaśnił, że "pożyczki będą wypowiadane i windykowane”. Syndyk ostrzegł również, że w przypadku osób, które nie zechcą zwrócić pożyczek, sprawy zostaną skierowane do sądu.
Kredytobiorcy nie mogli spłacać rat, czy podjąć skutecznych prób zwrotu pożyczek ponieważ konta zostały zablokowane po ogłoszeniu przez Sąd likwidacji i nie było fizycznej możliwości aby cokolwiek wpłynęło do Amber Gold. RMF FM już 21 września 2012 roku ustalił, że Syndyk pisemnie powiadomi, a raczej wezwie, wszystkich Kredytobiorców do oddania całości kredytu. W powyższej wypowiedzi Syndyka widać jasno, że część byłych Kredytobiorców, a obecnie Dłużników nie odebrało pism, a Ci, którzy odebrali nie spieszą się z oddaniem pożyczonych pieniędzy, które należą się oszukanym przez Amber Gold.
Nie wnikajmy w szczegóły umowy, dawajcie kasę!
Żeby zrozumieć to zjawisko trzeba przypomnieć sobie ofertę pożyczkową Amber Gold. Otóż parabank oferował dwa produkty – pożyczkę „Na Co Chcesz” oraz kredyt konsolidacyjny na spłatę innych długów „Nowe Życie”. Do pewnych kwot nie trzeba było dostarczać żadnych zaświadczeń i wystarczyły oświadczenia. To, że Amber Gold miała żniwa na swoich Kredytobiorcach dzięki wysokim kosztom i prowizjami z kosmosu jest oczywiste i bezsporne, ale też zrozumieć trzeba, że oferta pożyczkowa nie była skierowała do przeciętnego Kowalskiego z chwilowymi problemami finansowymi. Te produkty skierowane były do tych, którzy są zadłużeni po uszy w bankach, firmach telekomunikacyjnych, posiadają bogatą historię swoich dłużniczych wybryków w BIK-u lub są (lub za chwilę by byli) ścigani przez Komorników (liczba mnoga celowa). Nikt, kto nie był w desperackiej potrzebie uzyskania szybkich pieniędzy, nie zdecydowałby się na pożyczkę na takich warunkach.
Tym ludziom nie przeszkadzało, że przy umowach naliczany był kolosalny koszt udzielenia kredytu określony procentem od pożyczonych pieniędzy, zaś od każdej przewidzianej w harmonogramie raty doliczana również była prowizja w wysokości 1,5%. Nie to było dla nich ważne – liczyła się kasa, bo aktualni wierzyciele byli już męczący, albo komornik zaczynał uprzykrzać życie wszystkim domownikom jego rodziny.
Profil Kredytobiorcy Amber Gold to Klient bardzo wysokiego ryzyka, czyli taki, który rokuje olbrzymie prawdopodobieństwo utraty pożyczonych mu pieniędzy. Klient, który dobrowolnie nie odda długu, a nawet będzie dążył do tego, aby sprawą zajął się komornik, który już go ściga za kilka innych długów bo doskonale wie, że nie będzie z czego mu zabrać. To Klient o tak wysokim ryzyku, że żaden Bank nie udzieli jakiejkolwiek pożyczki. I ci Kredytobiorcy o tym doskonale wiedzieli, bo zanim przyszli do Amber Gold byli w niejednym banku, czy u pośrednika kredytowego i próbowali uzyskać kolejny dług na spłatę swoich dotychczasowych wierzytelności. O zjawisku desperacji zmuszającej dłużników do szukania pożyczek w para bankach pisałem dwa miesiące temu i właśnie ludzie w takiej dramatycznej sytuacji życiowej korzystali z usług kredytowych Amber Gold, czy obecnie zupełnie innych - jeszcze działających parabanków.
Dziś wstydem jest nie mieć długów
Dłużnicze życie jest dziś zjawiskiem pospolitym. Czymś naturalnym jest posiadanie wielu długów, a nawet komorników. W ciągu ostatnich dziesięciu lat sektor wierzytelności w Polsce został unormowany szeregiem regulacji ustawowych, kodeksowych, czy wynikających z ochrony Dłużników przez UOKiK. Media na przestrzeni ostatniej dekady wielokrotnie publikowały reportaże o tzw. złych praktykach firm windykacyjnych i generalnie windykacji banków i korporacji. Powstał kodeks dobrych praktyk windykacyjnych, firmy zrzeszają się by wspólnie dbać o dobro Dłużników. UOKiK skrupulatnie nakłada coraz to większy kaganiec na windykatorów w trosce o dobre samopoczucie i komfort psychiczny Dłużnika. Ogranicza się możliwości windykacji pozasądowej długu, a jednocześnie daje potężne narzędzia Dłużnikom by w majestacie prawa po prostu nie oddawać pożyczonych pieniędzy i mieć pretensje, że wierzyciel ma tupet upomnieć się o jakiekolwiek pieniądze. Aby przestrzegać tych wszystkich dobrych zasad i wytycznych UOKiK zaczęto nachalnie stosować motto „Miękko do człowieka, twardo w sprawie”.
W efekcie dzięki temu wszystkiemu nauczono Dłużnika, że jest powszechna i społeczna zgoda by nie oddawać pożyczonych pieniędzy, czy nie płacić rachunków/faktur. UOKiK nauczył Dłużników, że wystarczy popłakać, że jest się psychicznie gnębionym i wywiera się na nim zbyt wielką presję bo windykatorzy cytują przepisy kodeksu postępowania cywilnego lub kodeksu karnego by osiągnąć cel niepłacenia w terminie. Sejm wprowadził do kodeksu ka4rnego przepisy dotyczące stalkingu, które w rękach Dłużników są świetnym straszakiem do wymuszania na windykatorach szantażem kolejnej prolongaty lub by w ogóle nie musieli oddawać pieniędzy. Wystarczy bowiem złożyć fałszywe zeznanie na najbliższym posterunku Policji czy w Prokuraturze, że jest się zastraszanym, bo otrzymało się pismo, że pod adres przyjedzie windykator terenowy lub w rozmowie telefonicznej nakrzyczano na Dłużnika i uwłaczano jego godności osobistej, a tak poza tym to od dziś się boją wyjść z domu bo za rogiem czai się łysy windykator w skórzanej kurtce z kijem bejsbolowym. Każda bzdura jest dobra, aby tylko nie musieć zapłacić. Dłużnik składający fałszywe zeznania nie jest w żaden sposób karany, sprawa najczęściej zostaje umorzona ponieważ nie wykryto działań niezgodnych z prawem. Niestety żyjemy w Państwie, w którym młodzież patrzy na swoich zadłużonych rodziców, do których ciągle są telefony od windykatorów lub do domu przychodzą Komornicy, a potem uczy się, że nie jest nic złego w nieoddawaniu pieniędzy i stosuje wyciągnięte z rodzinnego domu dłużnicze praktyki z jeszcze większą precyzją i skutecznością w swoim życiu. To jest jak wirus, który z każdym kolejnym pokoleniem ewoluuje i uczy się jak skutecznie zabrać i nie oddać.
Nie uogólniam, ale z całą pewnością lwia część Dłużników ucieszyła się gdy wybuchła afera Amber Gold. Jeśli jest się zadłużonym po uszy Dłużnikiem, który już jest ścigany przez Komornika, albo niedługo będzie, to taka informacja cieszy – skoro firma upadła, to nie będzie trzeba oddać. Proste i oczywiste - wpadł nam przecież bonus od losu. Ciekawym pytaniem jest co czuje osoba, która pożyczyła kilka tysięcy od Amber Gold i widziała tych wszystkich oszukanych na lokatach ludzi, który walili w drzwi placówek ze łzami w oczach? Czy taka osoba może być w pełnym komforcie psychicznym widząc w telewizji, że poszkodowanych przez Amber Gold jest tylu, że nie starczy pieniędzy z majątku Spółki by zrekompensować wszystkie straty, a jednocześnie ma się świadomość, że uszczupliło się szansę poszkodowanych na odzyskanie pieniędzy?
Dzięki dobrym praktykom windykacyjnym i skutecznej regulacji rynku przez UOKiK muszę – jako windykator – wierzyć w dobre, szczere i uczciwe intencje tych Dłużników. Muszę wierzyć, że oni nawet i by chcieli oddać, no, ale nie mogą przecież bo sami nie mają i są równie wielce poszkodowani jak Ci oszukani przez Amber Gold, bo przecież zaraz ich będzie ścigać komornik. To są z pewnością dobrzy i porządni Dłużnicy, ale nie oddadzą pieniędzy, które należą się oszukanym przez Amber Gold bo po prostu nie muszą i nikt ich do tego nie zmusi. Wydawałoby się, że chociażby w ogólnopolskim kontekście tej afery Ci wszyscy Dłużnicy Amber Gold powinni te pieniądze zwrócić ze zwykłej, ludzkiej uczciwości. Powodzenia.
"Nie mamy Pana płaszcza i co nam Pan zrobisz?"
Złudne są jednak nadzieje oszukanych przez Amber Gold, że „skromny” majątek (w kontekście całości zobowiązań) Spółki zostanie podwyższony o te kilka milionów. Nie ma na to najmniejszy szans z prostej przyczyny – ludzie pożyczający z Amber Gold w większości przypadków nie mają żadnych pieniędzy, majątku w postaci ruchomości, że o nieruchomościach nie wspomnę. Albo są bezrobotni, albo utrzymujący się z rent czy emerytur, na których w większości przypadków już rękę położył Komornik i rozdziela miesięczne zajęcie na wielu wierzycieli. Mogą tez być tacy, którzy jeszcze pracują, ale w większości z nich Komornik prowadzi już egzekucję za inne zadłużenia. W przypadku wystawionych nakazów zapłaty na tych Dłużników Komornicy w większości orzekną o bezskutecznej egzekucji.
Co to może oznaczać dla oszukanych przez Amber Gold? Syndyk prędzej czy później zdecyduje się na sprzedaż wierzytelności w ramach przetargu firmom windykacyjnym. W zależności od tego czy stanie się to przed, czy po skierowaniu pakietu do egzekucji komorniczej cena będzie wyższa lub niższa. Znamienny będzie tu fakt, że są to Dłużnicy Amber Gold – w najlepszym wypadku za ten cały pakiet Syndyk otrzyma do 20% wartości, czyli rozmawiamy o „groszach”, które zasilą kieszenie oszukanych przez Amber Gold.
Sama sprzedaż to koniec problemów dla Syndyka, a początek dla firmy windykacyjnej, czy też funduszu sekurytyzacyjnego (niekoniecznie z Polski – w obecnej sytuacji masowe pakiety wierzytelności w ramach przetargów kupić mogą firmy z całej Europy, a niekiedy i spoza jej krajów jeśli dany przetarg spełnia określone warunki. Oznacza to, że wierzytelność może kupić firma z Niemiec, Szwajcarii, Ukrainy czy skądkolwiek jeśli firma spełnia kryteria wyznaczone w przetargu - o czym można było zobaczyć reportaż w dzisiejszym wydaniu programu Po Prostu na TVP1), który zdecyduje się zakupić i później zlecać firmom windykacyjnym dany dług do odzyskania.
Biorąc pod uwagę ocenę społeczną afery Amber Gold i toczącym się postępowaniem zarówno likwidacyjnym, jak i karnym, nie byłoby rozsądnie od razu po zakupie rozpoczynać czynności windykacyjnych czy kolejnych egzekucji komorniczych. Istnieje ryzyko, że Dłużnicy podniosą alarm, że czują się sami oszukani (pewnie jeszcze bardziej niż Ci, którzy stracili dorobek swojego życia na lokatach), czy zastraszani, albo, że w ogóle to oni są tymi najbardziej poszkodowanymi bo z Amber Gold zniknęły miliony i nic się z tym nie robi, a ich się nęka i wymusza oddanie kilku czy kilkudziesięciu tysięcy. Pieniędzy, które przecież uczciwie pożyczyli i nie chcą uczciwie oddać wbrew Sądowemu Nakazowi Zapłaty. Prawdopodobnie najlepszym rozwiązaniem będzie po zakupie wypełnić wszystkie formalne obowiązki wynikające z przelewu wierzytelności i poczekać aż postępowania dotyczące Amber Gold się zakończą. Wtedy, za te kilka lat (może prędzej) można bez ryzyka negatywnej opinii publicznej przystąpić do zgodnych z literą prawa działań zmierzających od wypełnienia Sądowego Nakazu Zapłaty. Oczywiście pamiętać należy, że przez ten cały czas rosnąć będą odsetki ustawowe, o które wierzytelność zostanie powiększona – zapewne po spłacie kwoty z Nakazu Zapłaty wnieść trzeba będzie do Sądu o wydanie aktualnego uwzględniającego wszystkie naliczone odsetki od czasu wydania poprzedniego nakazu.
Słowem – firma, która zakupi ten pakiet zarobi na nim krocie z perspektywy następnych kilku lat i będzie to bardzo dobra inwestycja chociażby dlatego, że każdy dziś najbardziej zadłużony Kredytobiorca prędzej czy później albo kończy jako bezdomny i znika ze wszystkich systemów, albo zaczyna się wynurzać z głębin swoich Długów. I to jest moment, w którym należy Dłużnika przekonać, że najwyższy czas zacząć uczciwie oddawać pieniądze. Tych drugich jest coraz więcej.
Kto na tym dużo zarobi, a kto straci?
Zazwyczaj trwa to kilka lat, ale bardzo duży odsetek Dłużników po wielokrotnych bezskutecznych egzekucjach komorniczych zaczyna stawać na nogi i może zacząć spłacać swoje długi. Dzieje się tak z prostego powodu – wierzyciele bankowi czy korporacyjni po pierwszej, najpóźniej drugiej bezskutecznej egzekucji komorniczej sprzedają pakiety swoich wierzytelności lub nic z nimi nie robią uznając je za stracone. A nawet jeśli jakaś firma zakupi pakiety po bezskutecznej egzekucji komorniczej i jest w stanie odzyskać jakieś pieniądze to po pewnym momencie dociera do ściany, której nie jest w stanie przeskoczyć. Ci, którzy mogli coś spłacić to już to zrobili, a reszta albo jest niemożliwa do zlokalizowania przez daną firmę lub po prostu odmawiają zapłaty – bo tak mogą i nikt im nic z tego nie zrobi – był już komornik i umorzył, więc co gorszego może mnie spotkać? Właśnie dlatego każda z firm prędzej czy później uznaje, że pakiet się wyczerpał – zazwyczaj dzieje się to na podstawie analiz osiągniętych skuteczności na podobnych pakietach w przeszłości i jeśli docieramy do punktu krytycznego to podejmuje się decyzję o zaprzestaniu obsługi i transferze zasobów ludzkich do obsługi nowych, zakupionych pakietów, a stary pakiet albo leży sobie i nic się z nim nie robi, albo się go sprzedaje temu, kto zechce go zakupić by uzyskać ostatni wpływ na tę inwestycję. Gdy strumień wpływów się zatka, to kontrolnie co jakiś czas weryfikuje się ponownie sytuację Dłużników, lub podejmuje kolejną próbę jako odnalezienia. Po jakimś czasie okaże się, że Dłużnicy z danego pakietu zaczynają mieć pieniądze.
W całym problemie z Kredytobiorcami Amber Gold nie można zapominać, że oczywiście wszyscy oni pożyczyli pieniądze z zamiarem oddania, aczkolwiek są to doświadczeni, cyniczni Dłużnicy, którzy wykorzystają każdą okazję by tylko nie płacić. Znamienną rolę w ochronie wszystkich Dłużników odgrywa wspomniany powyżej UOKiK, który skutecznie uniemożliwia szybsze odzyskanie większych kwot wierzytelności wprowadzając kolejne ograniczenia. W końcu Dłużnik też człowiek i ma swoje prawa – co prawda mentalność Dłużnika, co jest niestety pospolitą cechą, jest taka że z praw będzie korzystać i wymagać, ale jednocześnie czuje się zwolniony z jakichkolwiek obowiązków, które narzuca mu ta sama umowa, ustawa, czy prawo.
W obecnych realiach dużo firm korzysta z kodeksu postępowania i tzw. dobrych praktyk windykacyjnych, zaś sam UOKiK chroni Dłużników przed praktykami firm windykacyjnych, które wywierają zbyt wielką presję na konieczność oddania pożyczonych pieniądzy. Dochodzimy więc do sytuacji, w której oszukani przez Amber Gold mogliby odzyskać więcej pieniędzy, gdyby wobec Kredytobiorców tego parabanku zastosować twardsze, ale legalne, działania windykacyjne. Niestety wszystkie dotychczasowe regulacje dotyczące działań firm windykacyjnych i kar nałożonych na nie przez UOKiK sprawiły, że od pomocy oszukanym przez Amber Gold ważniejszy jest komfort psychiczny i spokój ducha jego Dłużników.
Dłużnikowi wszystko wolno, ale Dłużnik nic nie musi
Przykład tej sprawy pokazuje z czym mamy w naszym kraju do czynienia i z czym muszą zmagać się firmy windykacyjne w oparciu o prawo i regulacje takich instytucji jak UOKiK, które chronią uczciwych Dłużników (którzy chcą płacić, ale nie mają z czego), wychowując nowe pokolenia spryciarzy, którzy widząc jak łatwo można „pożyczać” i nie oddawać sami będą zadłużać się na potęgę i czuć się ze swoimi długami OK. Przecież nikt nie chce, aby Dłużnik przypadkiem poczuł się niekomfortowo lub w ogóle martwił się swoimi Długami, albo przejmował ich skutkami i wpływem na swoich najbliższych. Złych norm, które w patologiczny sposób wpływają na kregosłup moralny Dłużników jest mnóstwo i możnaby im poświęcić wiele wpisów.
Taką mamy rzeczywistość w Polsce – jak już pisałem w swoich poprzednich wpisach: to jest kraj dla Dłużników.