Pozorna radość, gdy można uchylić się od obowiązku oddania długu bo się przedawnił
Pozorna radość, gdy można uchylić się od obowiązku oddania długu bo się przedawnił Internet

26 marca usłyszałem w ramach audycji EKG w radio TokFM interesującą i budzącą moje wątpliwości etyczne wypowiedź. W programie poruszano wiele kwestii między innymi związanymi z Amber Gold oraz odpowiedzialnością i ochroną Państwa Konsumentów tego rodzaju parabanków. Był też poruszony temat windykacji długów przedawnionych – w kontekście ostatnich kontrowersyjnych praktyk omawianych w mediach.

REKLAMA
Moją uwagę zwróciła wypowiedź Pana Ryszarda Wojtkowskiego z Resource Partners, który w ostatnich minutach audycji zajął w dyskusji stanowisko, że windykowanie długów przedawnionych jest przykre. Dodał też, że jest to zbójeckie prawo firm windykacyjnych kupować przedawnione długi i wyciągać od chorych ludzi pieniądze – to pogląd z którym nie mogę się zgodzić.
Wydawać by się mogło, że jeśli się skorzysta z jakiejś usługi to trzeba za nią zapłacić. Wydawać by się też mogło, że jeśli się pożycza pieniądze to trzeba je oddać. Piękna i szlachetna idea, która nie ma żadnego związku z rzeczywistością. Może i kiedyś tak było, dziś głównym celem konsumenckim jest wykorzystać wszystkie możliwe luki prawne, aby tylko nie musieć płacić za usługi lub spłacać pożyczki. Polskie prawo, ochrona konsumenta przez UOKiK, a także powszechna akceptacja społeczna długów, sprawiły, że ludzie są zbulwersowani gdy wymaga się od nich oddania pieniędzy. Po co płacić, czy oddawać, skoro nie muszę? W swojej wypowiedzi Pan Ryszard Wojkowski poruszył moim zdaniem kluczowe problemy z jakimi borykają się firmy windykacyjna kupujące pakiety wierzytelności (zarówno nieprzeterminowane, jak i przeterminowane), ale obawiam się, że na podstawie właściwych spostrzeżeń wyciągnął niewłaściwe wnioski.
Firmy windykacyjne – mówi Ryszard Wojtkowski - kupują pakiety przedawnionych długów. Im starsze tym lepsze. Ściągają z nas pieniądze korzystając z luk prawnych.
Jeden to taki, że dostarczają na zły adres, świadomie pewnie, bo komornicy dostają już dobry i wtedy jest to skutecznie doręczone.
I drugi, że przedawnienie w Polsce długu nie następuje automatycznie, tylko musimy, jak dostaniemy roszczenie odrzucić je zastrzegając, że nastąpiło przedawnienie, a jak nie dostaniemy tego do domu to oczywiście tego nie ma.
I dodaje:
Jest to zbójeckie prawo firm windykacyjnych. Mnie dziwi i martwi to, że ktoś tym firmom pakiety windykacyjne, różne, przeterminowane sprzedaje. że wśród firm sprzedających znajdują się takie firmy zaufania społecznego jak banki. Banki, które próbują się wobec nas przedstawiać jak firmy godne zaufania i sympatii. W reklamach widzimy przebierają się za lordów angielskich, a sprzedają te przeterminowane zadłużenia. Sprzedają to, nie zakładając chyba, że ktoś to kupuje do celów kolekcjonerskich. Kupuje to po to, żeby wykorzystując naszą naiwność, niewiedzę, słabość, czy chorobę wyciągnąć od nas pieniądze i tymi pieniędzmi podzielić się ze sprzedającym. Co jest chyba jednak przykre.
Całą audycję z 26 marca 2013 roku można posłuchać na stronie TokFM
Bardzo trudno jest mi zgodzić się z postawioną tezą, że jeśli jakikolwiek dług jest przedawniony to nie wolno dochodzić swojego roszczenia, a próby odzyskania swoich pieniędzy mają mieć tak negatywną ocenę. Nie zgadzam się, że kiedy mija okres przedawnienia to dłużnik jest zwolniony z obowiązku oddania pieniędzy za usługę, pożyczkę, czy z jakiegokolwiek innej – podkreślam – legalnej wierzytelności. Jeśli wychodzimy z założenia, że jeśli udało mi się naciągać i zwodzić (aby nie użyć słów: oszukiwać i okłamać) wierzyciela tak długo, że dług się przedawnił to jestem uczciwym, postępującym moralnie i dającym dobry przykład obywatelem tego kraju to absolutnie się z takim pomysłem na funkcjonowanie w społeczeństwie nie zgadzam.
Nawet jeśli wierzytelność się przedawniła, to z całym szacunkiem dla Dłużnika, ale ona powstała dlatego, że podjął decyzję by nie płacić za wykorzystane usługi, lub nie oddawał rat pożyczki/kredytu zgodnie z podpisaną umową i jego moralnym (bo niestety nie prawnym) obowiązkiem jest te pieniądze zwrócić wierzycielowi.
Jeśli nie oddajemy swoich długów to nie jesteśmy uczciwi, bo zwykła ludzka uczciwość i dobre wychowanie wymaga od każdego człowieka, by pieniądze oddawać. Tymczasem żyjemy w społeczeństwie, w którym uczy się Dłużnika by kręcił, kłamał, kombinował, oszukiwał i korzystał z każdej możliwej luki prawnej, by tylko tak długo sprawę przeciągać, by dług się przedawnił. Hipokryzja społeczna sięga jednak jeszcze dalej – dziś nikt nie ma pretensji do tego nieuczciwego Dłużnika, który pierwszy złamał warunki zawartej umowy i przestał oddawać pieniądze. Pretensje są do firm windykacyjnych, które wymagają, aby ten sam Dłużnik oddał dług, którego jest sprawcą. Co z tego, że został przedawniony? Jeśli człowiek jest uczciwy to odda, jeśli nie jest, to nie odda i będzie kombinował. Proste.
Zła firma windykacyjna będzie zawsze stawiana w złym świetle, bo przecież jest kryzys, a ludzie nie mają pieniędzy. W swoim dziesięcioletnim dorobku windykacyjnym nauczyłem się jednego: Dłużnik żyje w permanentnym kryzysie, a finansowy najczęściej spowodowany jest intelektualnym. Każdy powód jest dobry, aby nie zapłacić. Dłużnicy zasłaniali się kryzysem zanim stało się w Polsce modne mówienie o nim. Jak nie kryzys to choroby. Nieludzki, bezwzględny i bezduszny – zaczną się okrzyki – jak od chorego można wymagać by spłacał swoje długi?
To „najlepszy” ze wszystkich możliwych argumentów, które usprawiedliwiają ludzką nieuczciwość. Jestem chory to nie muszę płacić – i może byłbym skłonny współczuć i okazywać empatię wobec Dłużników, którzy podają takie wymówki jako usprawiedliwienie braku spłat, ale czyjaś choroba nie może uwłaczać inteligencji i godności tego człowieka. Jak się zaczynają problemy zdrowotne to się nie zaciąga kolejnych kredytów i rezygnuje się z usług firm, na które nie będzie nas stać bo potrzebny będzie każdy grosz na leczenie.
Jeśli podejmujemy decyzję, że mimo choroby zaciągamy kolejne kredyty, pożyczki, albo korzystamy z usług różnych firm to musimy ponieść konsekwencje swoich działań. Jeśli zamiast honorowo i uczciwie spłacać swoje długi zaczynami kręcić i kombinować to jasno określamy swoją pozycję społeczną. Osobiście nie zgadzam się, aby nawet najcięższa choroba mogłaby być usprawiedliwieniem ludzkiej nieuczciwości, chociażby dlatego, że nie chcę, aby złodziej był zwolniony z odpowiedzialności karnej bo kradł dla swoich ciężko chorych lub głodnych dzieci, albo bandyta wychodził na wolność, usprawiedliwiając dokonane przestępstwo pomocą umierającej, bliskiej osobie. Nawet najbardziej szlachetne powody nieuczciwości nie sprawiają, że jest na nią zgoda. W Polsce za długi do więzienia się nie idzie, co nie zmienia faktu, że nieoddawanie pieniędzy jest tak samo nieuczciwe jak kradzież.
Poruszyłem wątek choroby ponieważ w swojej wypowiedzi Pan Ryszard Wojtkowski podał ten argument. Wierzyciele nie są i nigdy nie byli instytucjami charytatywnymi wspierającymi ubogich, niedołężnych, czy nieudolnych życiowo. To jest biznes. Korzystasz to masz zapłacić. Nikt nikomu nic nie umorzy tylko dlatego, że ktoś nie zapanował nad swoją sytuacją finansową.
Przytoczone luki, z których korzystają niektóre firmy windykacyjne – o czym można zobaczyć reportaże w mediach – dalekie są od powszechnie akceptowanych. Osobiście z takim modelem biznesowym się nie zgadzam. Natomiast nie zmienia to faktu, że wierzyciele mają prawo sprzedać każdy pakiet wierzytelności, każdej legalnie działającej firmie. Czy to w Polsce, czy na świecie. Tym bardziej Dłużnicy powinni się zastanowić czy warto ryzykować nieoddawania długów kiedy mogą one być sprzedane Niemcom, Szwajcarom, Belgom, czy firmie ze ściany wschodniej.
Przemysły wierzytelności i dłużników rozwijają się bardzo dynamicznie. Ten pierwszy jest pod kontrolą i nadzorem UOKiK-u, a także ograniczony kodeksami karnymi i postępowania cywilnego, natomiast w tym drugim panuje barbarzyńska dzicz. Jeśli więc w świetle tych wszystkich regulacji i nadzorów firmy windykacyjne działają zbójecko to jak nazwać Dłużników?
Aby uniknąć odpowiedzialności karnej muszą oni spełnić tylko kilka kryteriów i nikt ich nie posądzi o kradzież, wyłudzenie, czy przywłaszczenie. Po ich spełnieniu mogą „pożyczać” dziesiątki tysięcy złotych, których nawet Komornik nie da rady odzyskać. Dłużnicy zabezpieczają się do tego stopnia, że pokazują i Komornikowi i wierzycielowi gest Kozakiewicza. Dzięki nadmiernej ochronie zadłużonych „konsumentów” wychowaliśmy Dłużników najgorszego sortu. Są to zwykli, przeciętni ludzie, zarabiający między minimalną, a średnią krajową, albo z najniższą lub średnią rentą/emeryturą. Zdołali nabrać dziesiątki tysięcy złotych z różnych instytucji finansowych lub narobili długów korzystając z usług firm, nie płacąc swoich rachunków. I nikt im nic nie może zrobić bo „nie mają”, a gdy się od nich wymaga spłaty to biją w dzwony na alarm, bo ich prawa do godnego życia z długami zostały naruszone.
Kodeks Postępowania Cywilnego w art. 117 § 2: Po upływie terminu przedawnienia ten, przeciwko komu przysługuje roszczenie, może uchylić się od jego zaspokojenia, chyba że zrzeka się korzystania z zarzutu przedawnienia. Jednakże zrzeczenie się zarzutu przedawnienia przed upływem terminu jest nieważne.
Zasada jest prosta: jeśli dług się przedawnił to Dłużnik ma prawo uchylać się od obowiązku spłaty, a także uchylić się od obowiązku przymusu prawnego, który egzekwować może Komornik. Nie oznacza to jednak, że dług jest umorzony - wręcz przeciwnie. Wierzyciel ma pełne prawo podejmować wszelkie, dozwolone w kodeksach działania zmierzające do odzyskania słusznie należnych mu pieniędzy. Uchylanie się od spłaty przedawnionego długu jest tak samo uczciwe jak uchylanie się od płacenia alimentów, czy podatków. Jeśli ktoś się uchyla od swojego obowiązku to nie postępuje uczciwie.
Kodeks Cywilny w art. 354. § 1 określa, że Dłużnik powinien wykonać zobowiązanie zgodnie z jego treścią i w sposób odpowiadający jego celowi społeczno-gospodarczemu oraz zasadom współżycia społecznego, a jeżeli istnieją w tym zakresie ustalone zwyczaje - także w sposób odpowiadający tym zwyczajom.
Dlatego uważam, że wierzyciel ma prawo dochodzić swoich roszczeń, nawet jeśli dług jest przedawniony, a tylko od uczciwości zadłużonego człowieka zależy, czy będzie go spłacać. Forma spłaty nie ma znaczenia – wszyscy jesteśmy ludźmi, dogadamy się na raty, ale musi być wola oddania pieniędzy ze strony Dłużnika. To jest najprostszy test ludzkiej uczciwości i tego, jakim człowiekiem jest każdy z nas. I jeśli cokolwiek jest przykre w otaczającej nas rzeczywistości to fakt, że tak łatwo wszystkim nam przychodzi niespłacanie swoich długów.
Jak to sam Pan Ryszard Wojtkowski napisał w swojej opinii dla magazynu Forbes, 16 sierpnia 2010 roku: „Tylko frajerzy przestrzegają zasad”. Ja takich ludzi nazywam uczciwymi, ale z takimi rzadko kiedy mam do czynienia w swojej pracy. I być może dlatego doceniam gdy ktoś postępuje "głupio" spłacając swoje długi niezależnie od tego czy są przedawnione, czy nie.
W gruncie rzeczy, jedynymi "frajerami", którzy przestrzegają zasad w przemyśle windykacyjnym są właśnie (w większości) firmy windykacyjne. Jeśli tylko któraś wykroczy poza dozwolone metody działania to dzielnie chroniący nieuczciwych Dłużników UOKiK zaraz wlepi srogą karę pieniężną by zdyscyplinować niepokornych w branży. Chroni się nieuczciwych Dłużników, ale jednocześnie nic się od nich nie wymaga. To jest przykre.