Windykacja po amerykańsku rodem z dzikiego zachodu...
Windykacja po amerykańsku rodem z dzikiego zachodu... Internet

Przeczytałem w Los Angeles Times o rozwiązaniach w windykacji, jakie jedna z amerykańskich organizacji dbająca o ochronę konsumentów (można powiedzieć, że u nas podobną rolę spełnią Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów) zamierza wprowadzić w sferze federalnej. O tym, że rynek amerykański to dziki zachód nie jest żadną tajemnicą, ale polscy dłużnicy powinni być wdzięczni, że w naszym kraju system nie funkcjonuje jak w USA.

REKLAMA
Dużo było publicznego rozgoryczenia kiedy to komornik pomylił dłużnika z inną osobą o tym samym imieniu i nazwisku (nie zweryfikował po PESEL-u) i dokonał egzekucji z majątku niewinnej osoby. Okazuje się, że gdy w Polsce dzieje się to sporadycznie to w Stanach Zjednoczonych jest to nagminne. Skala osób postronnych, których windykatorzy (mają tam większe prawa niż w Polsce) bez skrupułów i dokładnej weryfikacji konfiskują majątek jest olbrzymia.
Jak twierdzi dyrektor The Consumer Financial Protection Bureau Richard Cordrayokoło 30 milionów mieszkańców USA posiada średnie zadłużenie za niepłacone rachunki ok. 1400 dolarów i z tego powodu zmaga się z windykatorami próbującymi odzyskać te zaległości.
Cordray wyjaśnia również, że w związku z Wielką Recesją na rynku windykatorzy w sposób masowy zaczęli wykorzystywać narzędzia wiadomości SMS oraz wszelkiego rodzaju sieci społecznościowe by wywierać presję na dłużnikach. Nie przywiązując tym samym wagi do jakiejkolwiek weryfikacji, czy dana wierzytelność została spłacona – dyrektor twierdzi, że amerykanie masowo są windykowani za długi, które już dawno spłacili.
W Stanach Zjednoczonych nie ma również ograniczenia kontaktu windykatora w porze dnia i nocy. Biuro zamierza walczyć o wprowadzenie dyrektywy federalnej, która umożliwi kontaktowanie się windykatorów wyłącznie między godzinami 8:00 – 21:00 czasu lokalnego. W chwili obecnej windykatorzy mają pełne prawo dokonywać czynności nie tylko po 21:00, a również po godzinie 22:00 (która w Polsce objęta jest ciszą nocną).
Kolejną regulacją, którą Biuro zamierza spróbować wprowadzić są ograniczenia dotyczące wykorzystywania dzisiejszych narzędzi komunikacji. Federalne przepisy opierają się o Fair Debt Collection Practices Act, który został ustanowiony w 1977 roku i nie omawia w żaden sposób wykorzystania telefonów (w tym komórkowych), czy emaili w działaniach operacyjnych windykatorów.
Mimo, iż zamiarem Biura jest wprowadzić nowe przepisy, które federalnie obejmą wszystkie stany to trzeba zwrócić uwagę, że niektóre z nich rządzi się własnymi prawami. Massachussets dla przykładu już dawno wprowadził radykalne ograniczenia, w których windykacja ma prawo dokonać tylko dwóch telefonicznych prób skomunikowania się w każdym tygodniu, w to wliczone są zarówno połączenia, SMS-y, czy nagrania na pocztę głosową.
W Polsce dłużnicy wcale nie mają tak źle
Polska posiada bardzo dobrze (w niektórych segmentach aż histerycznie przesadnie) zabezpieczony obszar wierzytelności i samej windykacji. Zdarzają się "wypadki", a niektórzy windykatorzy starają się wykorzystywać luki prawne do zaspokajania własnych potrzeb, ale na szczęście zarówno UOKiK, jak i KNF oraz sam wymiar sprawiedliwości trzyma rękę na pulsie i w adekwatnym dla siebie interwale czasowym łata wszelkiego rodzaju przeoczenia w kodeksach, czy ustawach. Kary wymierzane nieuczciwym windykatorom są tak duże, że mało którzy pozwalają sobie na takie ryzyko.
Dłużnicy wcale nie mają powodu do narzekania - zawsze mogłoby być jak w Stanach Zjednoczonych, lub Rosji, gdzie windykatorami bardzo często są czynni funkcjonariusze Policji, którzy w czasie służby dorabiają sobie na windykacji.
Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów w Polsce w ochronie dłużników już dawno się zagubił, przesadnie chroniąc nie tylko uczciwych klientów, ale również zwykłych naciągaczy. O ile ochrona tych pierwszych jest w pełni zasadna, o tyle ci drudzy uczą się tylko jak w świetle prawa oszukiwać i nie spłacać swoich zobowiązań - pisałem o tym więcej w tekście Zbójecka windykacja przedawnionych długów, a frajerzy, którzy przestrzegają zasad.
Być może rozwiązaniem byłaby migracja nieuczciwych dłużników do Massachussets, ale obawiam się, że tego rodzaju obywatele nie są tam mile widziani co również świadczy o tym, jak dłużnicy są blisko marginesu społecznego.
W Polsce nad ochroną dłużników sprawuje UOKiK, a także wymiar sprawiedliwości, który poprzez wprowadzenie do kodeksu karnego przepisów regulujących tzw. stalking, czyli nękanie. Dłużnicy cynicznie wykorzystują sławetny art. 190a do wymuszania na wierzycielach szantażem prolongat w spłatach i nie mają najmniejszych skrupułów w składaniu bezpodstawnych zawiadomień do organ ścigania o tym, jak to są nękani przez wierzycieli by wypełnili Sądowy Nakaz Zapłaty. Nałożony na nich przez ten sam wymiar sprawiedliwości, do którego teraz się zgłaszają z pretensjami, że ktoś od nich wymaga jego realizacji.
Na szczęście rośnie odsetek postępowań wnoszonych przeciwko takim bezpodstawnym zawiadomieniom i coraz większa grupa tych, która liczyła, że Policja „załatwi im raty lub prolongatę” spotyka się z oskarżeniem z art. 238 kodeksu karnego, który jasno mówi, że „kto zawiadamia o przestępstwie, lub o przestępstwie skarbowym organ powołany do ścigania wiedząc, że przestępstwa nie popełniono, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”.
O sztuczkach i taktykach, jakie stosują nieuczciwi dłużnicy, czyli ich swoistym modus operandi piszę więcej w swojej książce, która wydana zostanie na przełomie kwietnia i maja 2014 roku.
Artykuł w Los Angeles Times: Consumer watchdog targets debt collectors