W związku ze zbliżającym się szczytem Partnerstwa Wschodniego w Wilnie, w trakcie którego może dojść do podpisania umowy stowarzyszeniowej przez Unię Europejską i Ukrainę, Rosja kontynuuje działania, które mają zachęcić Ukrainę do rezygnacji z planów bliższej współpracy z Unią. Przebywający na szczycie APEC w Indonezji prezydent Rosji poinformował we wtorek, że Ukraina może liczyć na obniżkę ceny gazu i płacić 260 USD za tysiąc metrów sześciennych zamiast obecnych 400 USD. Nie sprecyzował jednak, od kiedy niższa cena miałaby obowiązywać.
REKLAMA
Obniżka przyznana została wyłącznie koncernowi Ostchem Group DF. Należy on do Dmitrija Firtasza, który jest jednym z najważniejszych inwestorów w sektorze chemicznym i energetycznym w Europie Centralnej i Wschodniej. Niewykluczone, że wkrótce Ostchem dorówna największemu ukraińskiemu importerowi rosyjskiego gazu, Naftogazowi. Zgodnie z danymi przedstawionymi przez Państwową Służbę Celną Ukrainy, w okresie od stycznia do września 2013 r. Naftogaz nabył od Gazpromu 11,4 mld metrów sześciennych gazu, podczas gdy Ostchem – 6,8 mld.
Do wybuchu ostatniej "wojny gazowej" między Rosją a Ukrainą w 2009 r., Firtasz był głównym partnerem Gazpromu przy sprzedaży gazu na Ukrainę. Posiadał 45% akcji RosUkrEnergo – spółki zajmującej się hurtowym handlem surowcami energetycznymi. W wyniku konfliktu wokół dostaw gazu na Ukrainę w 2009 r. stracił swoją pozycję, lecz już w 2011 r. z sukcesem powrócił na rynek energii. Kierowany przez niego Ostchem od początku 2013 r. miał problemy finansowe, co nie dziwiło, biorąc pod uwagę, że za zakup gazu wynegocjował cenę niewiele niższą, niż Naftogaz (spółka ta płaci około 400 USD za tysiąc metrów sześciennych gazu, znacznie więcej, niż odbiorcy z Europy Zachodniej). Dzięki temu, że Ostchem będzie teraz współpracował z Gazpromem na dużo lepszych warunkach, już wkrótce będzie mógł teraz realnie zagrozić Naftogazowi
Dzięki możliwości korzystnego nabycia ok. 5 mld metrów sześciennych gazu przez Ostchem, poziom rezerw w podziemnych magazynach na Ukrainie wyniesie 19 mld metrów sześciennych, co Gazprom traktuje jako niezbędne minimum dla zapewnienia bezpieczeństwa dostaw do Europy Zachodniej. Wprawdzie Naftogaz został przez umowę tranzytową z Gazpromem zobowiązany do utrzymania gazu w odpowiedniej ilości, lecz jak dotychczas firma nie była w stanie sprostać temu wymaganiu ze względów finansowych.
Obiecana przez Putina obniżka ceny dla Ostchemu oznacza dla Gazpromu stratę w wysokości blisko 700 mln USD rocznie. Nawet dla takiego giganta jest to wymierny uszczerbek, zasadne jest zatem pytanie, czy decyzja ta ma inne, niż tylko polityczne, uzasadnienie? Cytowany przez Kommersant ekspert East European Gas Analysis (EEGA) wskazuje, że obniżka ceny dla Ostchem jest przemyślanym i opłacalnym posunięciem. Po pierwsze, Gazprom będzie ponosił niższe koszty magazynowania surowców. Co więcej, zbyt niski poziom gazu w ukraińskich magazynach mógłby powodować zagrożenie dla tranzytu rosyjskiego gazu do Europy Zachodniej. Umożliwiając Ukrainie uzupełnienie magazynów, Rosja poniekąd zadbała o własne interesy i wiarygodność w oczach zachodnich kontrahentów. Wreszcie – z powodu bardzo wysokich cen gazu, narzuconych przez stronę rosyjską, od początku 2013 r. Ukraina kupiła o połowę mniej gazu, niż zobowiązała się w kontrakcie z Gazpromem. W pierwszym kwartale 2013 r. import gazu na Ukrainę wyniósł 7,1 mld m3 , co oznacza spadek o 17 proc. w stosunku do roku poprzedniego. Choć przedstawiciele Gazpromu niechętnie o tym mówią, to właśnie ta spółka poniosła największe straty w wyniku ograniczenia zamówień z Ukrainy. Odbiło się to jednak na tyle silnie na wynikach finansowych spółki, że musieli oni w końcu przyznać, że jedynym sposobem na odwrócenie niekorzystnego trendu jest obniżenie cen dla odbiorców na Ukrainie.
Na razie nie wiadomo, czy na podobną obniżkę może liczyć Naftogaz.
Zdaniem Michaiła Korczemkina z EEGA, rosyjski prezydent wykorzystuje Firtasza, aby pokazać Ukrainie korzyści, które mogłaby odnieść, gdyby zdecydowała się na przystąpienie do flagowego projektu Kremla, mającego na celu reintegrację państw WNP, jaką jest Unia Celna. Wcześniej rosyjski prezydent zapowiedział, że Rosja udzieli Ukrainie pożyczki w wysokości 750 mln USD. Niewykluczone, że nie są to ostatnie zachęty kierowane do strony ukraińskiej. Podpisanie umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską przyczyni się do jeszcze większego uniezależnienia Ukrainy od Rosji, a brak ukraińskiej obecności w Unii Celnej, której członkami są jak na razie tylko Białoruś, Rosja i Kazachstan, postawi pod dużym znakiem zapytania zasadność tej struktury i możliwość odgrywania przez nią ważnej roli na gospodarczej mapie świata. Nie chcąc do tego dopuścić, rosyjski prezydent może złożyć jeszcze wiele zaskakujących, by nie powiedzieć, rewolucyjnych deklaracji.
