O autorze
Turystyka to nie tylko podróże do malowniczych zakątków świata. To wielki przemysł, który generuje ponad 10 procent światowego PKB. To potężna machina, której olbrzymie koła zębate poruszają setki, tysiące, a nawet miliony innych, tych mniejszych, małych i całkiem drobnych wpływających na kontynenty, kraje, regiony, miasta, miasteczka i wioski. To fascynujący świat, w którym firmy muszą nauczyć się zarządzać wszystkimi kryzysami świata niemal w jednym czasie, to przemysł, który działa ponad granicami, podziałami, uczy tolerancji i łagodzi obyczaje. I właśnie o niezwykłym zjawisku zwanym „branżą turystyczną” piszę od wielu lat na łamach mediów specjalistycznych. Na co dzień komentuję bieżące wydarzenia w polskiej i światowej turystyce, opisuję trendy i próbuję przybliżyć odpowiedzi na najbardziej nurtujące pytania wszystkich, którzy choć trochę interesują się podróżowaniem.

Dlaczego biura podróży nie chcą zarabiać (tylko) na wycieczkach?

Thomas Cook
Thomas Cook, do którego w Polsce należy Neckermann Podróże, ale również jego główny konkurent, czyli Grupa TUI, coraz mocniej koncentrują się na rozbudowie własnych sieci hotelowych. Bo nowoczesny touroperator nie zarabia dziś tylko na wycieczkach, jego zyski pochodzą z co najmniej kilku źródeł.



W branży turystycznej mówi się o nich hotele „brandowe” albo „koncepcyjne”. Chodzi o własne sieci obiektów największych firm turystycznych na świecie. Podczas gdy jeszcze kilkanaście lat temu touroperatorzy udostępniali część z nich konkurencji, to w ostatnich latach zaczęli tworzyć marki, które są tylko w ich ofercie. Dzięki tej strategii mogą wyróżnić się na rynku, ale też poprawić rentowność swoich firm.


Niestety nadal wiele osób uważa, że touroperatorzy to maszynki do zarabiania pieniędzy, w końcu za rodzinne zagraniczne wakacje trzeba zapłacić kilkanaście tysięcy złotych. Tymczasem w tym biznesie marże wynoszą zaledwie kilka procent, a jeśli wziąć pod uwagę ryzyko związane z organizacją wyjazdów, trudno nie zgodzić się ze stwierdzeniem, że zarządzający firmami turystycznymi to fachowcy najwyższej próby. Wystarczy, że gdzieś wybuchnie wulkan, dojdzie do ataku terrorystycznego, rozpocznie się epidemia groźnej choroby, zmienią się kursy walut, czy skoczy cena paliwa lotniczego, a już precyzyjnie ułożony plan finansowy wali się niczym domek z kart. Branża musi sobie też radzić ze zjawiskiem sezonowości, które w turystyce jest wyjątkowo silne. W końcu wszyscy chcemy odpoczywać w wakacje i wykorzystać na wyjazdy dni wolne od pracy. By zmniejszyć ryzyko działalności, duże koncerny rozwijają inne obszary biznesu. Wspomniany Thomas Cook, do którego należy m.in. Neckermann Podróże, od kilku lat konsekwentnie rozwija segment hotelowy. Obecnie koncern jest właścicielem ośmiu marek i 190 obiektów w różnych częściach świata. Tylko tego lata planowane jest otwarcie kolejnych 10. Oferta jest dopasowana do gustów różnych grup klientów, od dorosłych, którzy chcą odpocząć z dala od rozbawionych dzieci, przez rodziny podróżujące z maluchami i nastolatkami, miłośników pięknych wnętrz i miejskiej atmosfery przeniesionej na plażę (tak promuje się Cook’s Club, najmłodsze dziecko koncernu), przez turystów zwracających uwagę na budżet, aż po stawiających na luksus. Firma dużo inwestuje w budowę kolejnych obiektów i w ich promocję. Ostatnio wymalowała nazwy najważniejszych swoich marek na własnych samolotach wożących turystów na wakacje.

Nie inaczej jest w TUI. Koncern chwali się, że już dziś posiada 380 własnych hoteli, a prezes Grupy Fritz Joussen, podsumowując miniony rok finansowy, mówił, że już 56 procent zysku operacyjnego pochodzi z hoteli i rejsów wycieczkowych. Te ostatnie to także przyszłościowy segment, choć chyba nadal jeszcze nie w Polsce.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...