Pexels.com

Od drugiego tygodnia maja do trzeciego tygodnia czerwca ceny wycieczek w biurach podróży drastycznie spadają. Ekspert branżowy, odnosząc się do gigantycznych przecen, mówi, że tylko touroperatorzy sponsorują swoich klientów.

REKLAMA
Często w rozmowach z laikami można spotkać się z przekonaniem, że w biurach podróży jest drogo. Za taką tezą przemawia przecież logika – touroperator kupuje poszczególne usługi turystyczne w liniach lotniczych, hotelach, firmach organizujących transfery, towarzystwach ubezpieczeniowych, to wszystko pakuje w jedną całość, dorzuca marżę, prowizję dla agenta i wypuszcza na rynek. A skoro po drodze jest aż (!) dwóch pośredników (organizator i agent), to kupując wszystko bezpośrednio u źródła powinniśmy sporo zaoszczędzić. Praktyka pokazuje, że jest zupełnie inaczej. I nie ma tu czarnej magii, turystyką rządzą te same prawa biznesu, które sprawdzają się w innych branżach. Touroperator to przecież hurtownik, więc kupuje taniej. Żeby wynegocjować dobre ceny, stosuje różne metody, na przykład zamawia pokoje w hotelu na kilka lat naprzód, częściowo je przedpłacając.
logo
Pexels.com

Oczywiście nie ma co dyskutować o cenie z pojedynczymi szczęśliwcami, którzy złapali bilet lotniczy na wyprzedaży za 19 zł, założyli na siebie trzy kurtki i dwie pary spodni, żeby nie płacić za bagaż, a w miejscu, do którego pojechali, żywili się zupkami z proszku. Oni za wyjazd zapłacili niewiele. Nie ma też potrzeby przegadywać się z turystami, którym trafiła się świetna promocja na całkiem niezły hotel z przyzwoitym jedzeniem – takie okazje się zdarzają, ale należy je raczej zapisać po stronie wyjątku a nie reguły. Jeśli spojrzeć na ceny przelotów, zakwaterowania, transferu, wyżywienia i ubezpieczenia i zestawić je z gotowymi pakietami od profesjonalnych organizatorów, w znakomitej większości przypadków okaże się, że u tych ostatnich jest taniej. A do tego bezpieczniej. Czemu? Bo profesjonalne biuro posiada zabezpieczenia finansowe wymagane przepisami prawa (zazwyczaj jest to gwarancja ubezpieczeniowa), dodatkowo od każdego klienta odprowadza składkę na Turystyczny Fundusz Gwarancyjny. Mówiąc wprost, pieniądze klienta są ubezpieczone na dwa sposoby, jeśli organizatorowi powinie się noga, podróżny na tym finansowo nie straci. Jeśli będzie wszystko rezerwował sam, nikt mu takiego bezpieczeństwa nie zagwarantuje. I nie sprawdza się tu argument, że można przecież korzystać ze znanych i sprawdzonych linii lotniczych czy hoteli. Tylko w zeszłym roku upadło trzech dużych przewoźników – brytyjski Monarch, niemiecki Air Berlin i austriacki Niki.
logo
Pexels.com

No dobrze, wróćmy do tezy z początku tekstu, że biura podróży dokładają do wakacji turystom. Jej autorem jest Krzysztof Piątek, prezes Polskiego Związku Organizatorów Turystyki i przez ponad 20 lat prezes Neckermann Podróże (obecnie na emeryturze). Jego zdaniem bieżących, zatrważająco niskich cen na wyjazdy w pierwszych trzech tygodniach czerwca, nie można inaczej nazwać niż sponsorowaniem wyjazdów klientom. Coś musi w tym być, bo chyba nikt nie wątpi, że na wycieczce do Bułgarii, która trwa tydzień, a za którą płaci się plus/minus 500 zł, ktokolwiek zarabia.