
Październik był rekordowym miesiącem dla izraelskiej turystyki przyjazdowej. Jednym z najszybciej rosnących rynków źródłowych jest Polska.
REKLAMA
Od stycznia do października tego roku do Izraela przyjechało 3,4 mln osób, (+ 15 proc.). Cel, jaki ministerstwo turystyki wyznaczyło na 2018 rok, to 4 mln gości z zagranicy. Rok wcześniej było to 3,6 mln osób.
W samym październiku kraj odwiedziło 486 tys. gości, czyli o 14 proc. więcej niż rok wcześniej, wynika z danych izraelskiego Centralnego Biura Statystycznego. Turyści spędzają tam średnio osiem dni. Przychody z turystyki przekroczyły dotychczas 18 miliardów szekli. Okazuje się, że jednym z najszybciej rosnących rynków źródłowych jest Polska. W pierwszych dziesięciu miesiącach roku wyjechało tam o 90 proc. więcej naszych gości niż w analogicznym okresie 2017 roku. Dokładne dane na koniec września 2018 roku mówią o 118,9 tys. Polaków, rok wcześniej było ich 57,3 tys.
Izraelscy politycy zrozumieli wagę turystyki jako gałęzi gospodarki, dlatego dziś, na jej rozwój nikt nie żałuje pieniędzy. Kraj nie ogranicza się do prowadzenia działań promocyjnych na różnych rynkach, ale też pozyskuje inwestorów zagranicznych. W ministerstwie powstała nawet oddzielna komórka, której pracownicy próbują zachęcić firmy do budowania w kraju kolejnych obiektów noclegowych. Chodzi nie tylko o te z najwyższej półki, ale też nieco tańsze, dla mniej zasobnych klientów.
Minister turystyki Yariv Levin podkreśla, że ten segment ma bardzo duży wpływ na gospodarkę, ale też na wizerunek kraju. Izrael odnosi turystyczne sukcesy dzięki zakrojonej na szeroką skalę kampanii promującej dwa miasta, warte odwiedzenia w trakcie jednej podróży. Chodzi o Tel Awiw, do którego realizowane są loty, także przez przewoźników niskokosztowych i Jerozolimę, do której wybierają się zarówno pielgrzymi jak i osoby zainteresowane jej dziedzictwem historycznym i kulturowym. Odległość między miastami to ok. 70 km, czyli mniej więcej godzina jazdy samochodem.
