Magdę Jethon spotkałem po raz pierwszy 19 kwietnia tego roku. Znałem ją oczywiście wcześniej, jak większość Polaków, ale była dla mnie głosem i twarzą. No i oczywiście legendą. Kiedy w 2009 roku postawiła na nogi radiową Trójkę, zapisała się na zawsze na kartach historii.

REKLAMA
logo
Magda Jethon prywatne archiwum Magdy Jethon
Magda Jethon zaproponowała, że zrobi niezależne media afiliowane przy KOD-zie. Na początek portal internetowy, potem może pomyślimy o radiu internetowym, potem może… Nie oczekiwała od nas niczego, oprócz życzliwego wsparcia. Od początku zresztą uprzedziliśmy, że w KOD-zie nie mamy funduszy na finansowanie nowych przedsięwzięć. Że oczywiście możemy wspierać publiczną zbiórkę, albo pomagać w nawiązaniu kontaktów z potencjalnymi partnerami, ale nic więcej zrobić nie możemy, bo KOD działa na zasadzie wolontariatu. Bo u nas ludzie się angażują dla idei a nie dla wynagrodzenia.
Umówiliśmy się, że działamy. Magda z Krzysztofem robią portal. A potem zobaczymy, co z tego wyjdzie. Jurek zapewnił infrastrukturę teleinformatyczną. Magda (która zaprojektowała kiedyś logo KOD-u) zrobiła projekt graficzny. No i zaczęło się. Magda z Krzysztofem znaleźli autorów i współpracowników, wymyślili tematy, zakasali rękawy i zaczęli robić to, co jeszcze niedawno robili ludzie kilka poziomów w hierarchii niżej.
Potem był weekend 21-22 maja. We Wrocławiu opowiadałem o planach KOD-u. Doszło do nieporozumienia, dołożył się do tego chyba chochlik drukarski i na koniec Magda mnie ochrzaniła, że w wyborcza.pl napisano, jakoby tworzyła radiokomitet dla KOD-u. Sprostowania, korekty, wyjaśnienia… ale hasło poszło. No to i termin trzeba było wyznaczyć. Oczywiście nie na radio, ale na stronę internetową. Z czasem stanie się portalem informacyjno-publicystycznym. Na początek, 4 czerwca, miała się ukazać jednodniówka. No bo w dwie osoby, nawet przy wsparciu technologicznym, nie da się zrobić koncernu medialnego.
W nocy z 3 na 4 czerwca mało kto z nich spał. Udało się. Około 14:30 w sobotę 4 czerwca w sieci został udostępniony adres http://koduj24.pl. Ja jechałem już na marsz w Warszawie, ale na telefonie podglądałem. Byłem pod wrażeniem. Uruchamiałem w życiu kilka serwisów internetowych. Wiem, jak to się robi. I wiem, że kiedy dwie osoby pracują przez miesiąc, a pod koniec dostają wsparcie jeszcze dwóch osób, to jest to zupełnie co innego, niż projekt szykowany przez korporacje, w inkubatorach, przy współpracy dziesiątek osób, analizach, budżetach i biznesplanach…
Tak powstał KOD. Ludzie przyszli, bo urzekła ich idea obrony demokracji. Tak powstał koduj24.pl. Ludzie przyszli, bo urzekła ich idea wolnych mediów tworzonych we współpracy z ruchem społecznym, niezależnych ale obywatelskich, budowanych przez doświadczonych dziennikarzy.
A teraz przedstawiciele koncernów medialnych, przedsięwzięć żyjących od lat lub szykowanych przez długie miesiące, żyjących od lat z reklamy lub obijających się po marginalnych niszach, z dużym wysiłkiem walczących o każdego czytelnika, ci ludzie mówią, że to, co zrobiła Magda ze swoim zespołem, jest słabe. Kilkaset tysięcy odsłon w pierwszy weekend. Strona żyjąca, publikująca twórczość najwybitniejszych autorytetów, wielokrotnie udostępniana, komentowana nie tylko przez licznych hejterów i spamerów, ale przede wszystkim przez wielu sympatyków.
Organiczna praca u podstaw nie jest łatwa. Ale też efekty nie przychodzą za pieniądze. Liczy się zaangażowanie, głęboka wiara w sukces, profesjonalizm i gotowość do ciężkiej pracy.
Pani Magdo, Pani pierwszej to powiem. Pani potwierdziła moją wiarę w to, że wszystko jest możliwe, jeżeli tylko się chce. Dziękuję!